Fotograficznie, Z życia Azylu

Niedziela (11.12.2016 r.)

11 grudnia 2016

To był bardzo trudny tydzień. Liczyłam się z tym, że tak będzie, ale świadomość tego, co nieuchronne nie zawsze chroni nas przed tym, co najbardziej bolesne. Czasami dochodzą do tego ciosy, których mimo wszystko się nie spodziewamy i codzienność – często do bólu męcząca.

Podobno po każdej burzy wychodzi słońce. Może teraz też tak będzie. Nie wiem. Każde złe doświadczenie, każda kolejna śmierć zostawia w nas ślad, czasami to wszystko się kumuluje, a wtedy przychodzi taki moment, kiedy nie da się już powstrzymać łez. Kilka lat temu w takich sytuacjach myślałam, że to zbyt wiele, a potem zrozumiałam, że tak już po prostu będzie. Ciężko i czasami po prostu beznadziejnie, ale to nie ma znaczenia. Nie może mieć znaczenia dla tych, których los od nas zależy.

W środę rano odeszła od nas Gaja. Kilkanaście godzin później mój Ameli. Wczoraj pozwoliliśmy odejść Kordonkowi.

Kordonkowi udało się pokonać posocznicę. Było lepiej. Utrzymywał prawidłową temp., stabilizował się oddechowo. Niestety nie chciał jeść, a na początku tygodnia pojawiły się u niego zaburzenia neurologiczne, w tym zaburzenia przełykania. Podejrzewaliśmy, że mogła być to postać encephalitozoonozy, dlatego też weszliśmy z dodatkowym leczeniem. Niestety nie udało się. Wczoraj zaburzenia neurologiczne były już tak silne, że nie dawały złudzeń. Kordonek drastycznie tracił wagę, za każdym razem, kiedy go karmiłam, sprawdzałam, czy rodi nie utknęło w przełyku, obawiając się przyduszenia. Nie mogliśmy już nic zrobić.

DSC02107.JPG

Kordonek był starszym królikiem. Odkąd do nas przyjechał, walczyliśmy o jego zdrowie. Udało nam się wywalczyć od losu kilka miesięcy. Aż albo tylko.

DSC02095.JPG

Jutro wieczorem poznamy wyniki sekcji.

We wtorek późnym wieczorem, kiedy po 22 jechałam do doktora z Gają i Kordonkiem, wiedziałam, że Gaja odchodzi – powoli i spokojnie odchodzi – tak powiedział już doktor. W środę rano Ty my pozwoliliśmy jej odejść, tak jak Atenie czy Pocieszce. Tak jak powinny odchodzić. Na kolanach, cicho i bezboleśnie.

DSC02112.JPG

Gaja odeszła dwa tygodnie po śmierci Ateny. Wiedziałyśmy, że tak się stanie. Dziewczyny żyły dla siebie. Wbrew wszystkiemu.

Mimo śmierci Ateny, Gaja w tych ostatnich dniach nie była sama. Bellatrix okazała się naszym aniołem. Była z Gają do końca.

Bellatrix & Gaja we wtorek wieczorem

DSC03320.JPG

Gaja odeszła z powodu niewydolności wielonarządowej. Sekcja zwłok wykazała również obecność chłoniaka w śródpiersiu.

Ameli, nie wybaczę Ci, że zostawiłeś mnie samą z Jeżem (kto inny, jeśli nie Ty z nim wytrzyma?)

DSC02213.JPG

 W tym tygodniu gabinet doktora odwiedziło kilkudziesięciu pacjentów. Trzykrotnie wracaliśmy do domu ok północy.

W poniedziałek doktor przeprowadził trzy zabiegi.

Gawrosz – król znaleziony w lesie – został poddany zabiegowi usunięcia części zębów policzkowych oraz potężnego ropnia.

Zabieg był bardzo ciężki, ponieważ ropień był bardzo ukrwiony, znajdował się też w okolicy tętnicy szyjnej i żyły jarzmowej. Poza tym podczas zabiegu do jamy ustnej wydostawała się duża ilość ropy i istniało nawet ryzyko przyduszenia. Przeżyliśmy chwile grozy, ale wszystko zakończyło się dobrze. Ropień udało się usunąć w całości – z torebką.

Kilka dni po zabiegu Gawrosz czuje się bardzo dobrze. Ma piękny apetyt, jest aktywny, robi bobki. Podejrzewamy, że tak jak Bellatrix jest bardzo młodym królikiem, co na pewno również ma znaczenie przy rekonwalescencji.

Gilda, która przyjechała do nas niecałe 2 tygodnie temu z Poznania, ma za sobą korektę zębów. Jej stan zdrowia uległ znacznej poprawie. Silne zapalenie jelit jest już przeszłością. RTG głowy nie wykazało poważnych zmian w obrębie korzeni zębów policzkowych, natomiast korony będą wymagały regularnych kontroli.

Poza tym Gilda ma złą budowę. Nie wygląda na młodego królika, a raczej na królicę, która miała w przeszłości nadwagę.

Teraz najważniejsze jest jednak to, że jej stan jest stabilny.

Nicea w poniedziałek przeszła zabieg usunięcia ropnia – niestety ropień utworzył się wokół szwów w ciągu kilku dni od kastracji (to u królików nierzadki problem, ale to historia na odrębny wpis). Zabieg odbył się bez komplikacji. Nicea czuje się dobrze. Cały czas jest poddawana antybiotykoterapii – otrzymuje penicylinę. Ropień w błyskawicznym tempie dotarł do otrzewnej, dlatego przez najbliższe tygodnie będziemy z uwagą obserwować Niccę z nadzieją, że problem nie powróci.

We wtorek piękna Charlotte i nasz niedźwiadek Jukon przeszli zabieg kastracji.

W czwartek wieczorem pod opiekę Azylu trafili nowi podopieczni.

Nemo i Doris byli trzymani w fatalnych warunkach, dlatego też pojawiła się konieczność przeprowadzenia interwencji u ich byłego „opiekuna”. Przed samą interwencją „opiekun” postanowił jednak pozbyć się problemu i wyrzucił króliki na dwór, skąd Nemo i Doris zostali zabrani przez dziewczyny z TOZ-u (dziękujemy!)

Doris

Sprawa Nemo i Doris zostanie zgłoszona na policję.

Nemo

IMG_3417.JPG IMG_3413.JPG IMG_3412.JPG

Maluchy mają znaczną niedowagę. Doris to same kości. Nemo jest silniejszy.

Maluchy mają lekką tkliwość krtani/tchawicy. Poza tym piją bardzo dużo wody i wydalają nienaturalnie dużo moczu. Zobaczymy czy w najbliższych dniach się to ustabilizuje.

Kiedy maluchy do nas przyjechały, czuć było od nich przede wszystkim smród. Brudna, posklejana, śmierdząca sierść to ich znak rozpoznawczy.

Teraz z każdym dniem powinno być lepiej. Jutro maluchy czeka wizyta kontrolna u doktora, a we wtorek badanie kału. Z czasem badanie krwi.

Roosevelt również przyjechał do nas w czwartek wieczorem z Olsztyna z Dorotą oraz jej niezawodnymi rodzicami : *

IMG_3434.JPG

Roosevelt został znaleziony w kartonie przy śmietniku. Potem na chwilę trafił do schroniska. Teraz dzieli pokój m.in. z Bellą, Duchem i Gawroszem.

IMG_3435.JPG IMG_3430.JPG

Roosevelt jest 2-2,5 miesięcznym królem z uszkodzonym rdzeniem kręgowym. Podejrzewamy, że uszkodzenie rdzenia powstało w wyniku urazu mechanicznego, dlatego maluch został potraktowany jak zbędny śmieć.

Rokowania co do zdrowia Roosevelta są dość dobre. Chłopak ma częściowo zachowane czucie w łapach – często je za sobą ciągnie, ale potrafi też je podciągnąć. W czwartek wdrożyliśmy u Kastora leczenie – witaminy z grupy B oraz nivalin.

Maluch ma całkiem ładny apetyt. Nie podoba mi się natomiast to, że bardzo rzadko wydala mocz – wygląda na to, że gromadzi mocz i wydala, kiedy pęcherze jej przepełniony, ale to może mieć związek z porażeniem.

***

Bellatrix czuje się bardzo dobrze. Właśnie kręci piruety. Patrząc na Bellę, trudno uwierzyć w to, że ma tak poważne problemy zdrowotne.

DSC03304.JPG

Boski znalazł żonę…Przez ostatnie dwa dni żoną numer 1 była brzozowska Floryda, która skutecznie uciekała z klatki kennelowej, pozostawiając w niej swoje dwie koleżanki. Dzisiaj okazało się, że Boski poczuł jednak coś więcej do Tuliki, z którą od kilku dni dzielą Azyl (od kiedy Kordonek opuścił Azyl, to Tulika przejęła jego część Azylu). W każdym razie Boski nie jest już samotny.

DSC03354.JPG

Duszek czuje się lepiej, tzn. zaczął więcej jeść i mniej kaszle. Ponad tydzień temu, kiedy przestał jeść, a ropa lała się wszędzie, wprowadziliśmy u niego gentamycynę (Duch otrzymywał ją już nie raz przez te kilka lat). Duch postanowił po raz kolejny ożyć. Śmiejemy się (śmiech przez łzy), że Duch pochłonął kolejne życia ; ) W każdym razie czuje się dobrze. Rzuca miskami, próbuje wykopać norę w kanapie, wchodzi tam, gdzie nie powinien, skutecznie utrudnia mi sprzątanie i robi wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę.

DSC02564.JPG

etc.

W tym tygodniu do nowych domów pojechały nasze dwie podopieczne – Orinoko i Bumka.

Orinoko (w czwartek) zamieszkała w Poznaniu, a Bumka (dzisiaj) w okolicy Torunia.

W tym tygodniu podczas wizyty u doktora odwiedziły nas też Keira – symbol interwencji w Brzozie oraz Malaga – z interwenji w Zabrzu. Obie dziewczyny czują się i wyglądają rewelacyjnie.

***

Wczoraj w Azylu odbyło się generalne, przedświąteczne sprzątanie. Tak na zakończenie tego tygodnia.

DSC03333.JPG DSC03334.JPG DSC03340.JPG

 cdn.

3 komentarze

  • Odpowiedź Anastazja 12 grudnia 2016 at 19:58

    Ja nie rozumiem czemu Ameli odszedł przecież było wszytko ok ostatnio jak pisaliście to co się stało???

    • Odpowiedź Ola 13 grudnia 2016 at 22:33

      Ameli był już w DS, dlatego nie pisałam regularnie o jego stanie zdrowia.
      Niestety jakiś czas temu powróciły problemy z zębami. Korekta zębów nie przyniosła efektu, konieczny był zabieg usunięcia kolejnych zębów. Ameli bardzo źle zniósł zabieg – był starszym, schorowanym królikiem. Odszedł po kilku dniach od zabiegu. Nie chciał jeść, nie pozwalał się dokarmiać, jego organizm nie walczył, nie odbił się od dna.
      Informacja o przyczynie śmierci Ameliego znalazła się po jego śmierci na naszym profilu na fb

  • Odpowiedź andrea 11 grudnia 2016 at 22:01

    Każdego dnia wchodzę tu i sprawdzam nowe wpisy i od środy czułam,że musiało się stać coś bardzo złego,bo brak wpisów przez tyle dni mógł oznaczać tylko jedno-jeden rzut oka na Fb i już wiedziałam o Gai… Teraz wiem już resztę… Biedny Ameli,tak trzymałam za Niego kciuki,taki kochany mikrus,no i Kordonek… To tylko słowa,wiem,ale życzę wielkiej siły-dla tych,dla których resztę trudnego życia zmieniłyście na przedsmak raju. Dziękuję!!! Całym sercem z Wami!!!

  • Napisz komentarz

    *