Fotograficznie, Z życia Azylu

Kolejny dzień.

24 listopada 2014

DSC01230.JPG DSC01265.JPG DSC01294.JPG DSC01306.JPG DSC01329.JPG DSC01337.JPG DSC01347.JPG DSC01353.JPG DSC01354.JPG DSC01376.JPG DSC01380.JPG DSC01387.JPG

Długo walczyłam z sobą, żeby umieścić ten wpis, żeby cokolwiek napisać i wrzucić zdjęcia z Azylu. Wczoraj chyba po raz pierwszy od kilku lat, od kiedy opisuję codzienność w Azylu, poczułam, że to co zbierało się we mnie przez ostatnie tygodnie i miesiące, po prostu mnie złamało i nie mam już siły. Psychicznej, ale też fizycznej. Pomyślałam, że tym razem nie będę tak jak zawsze walczyć o to, żeby poukładać wszystko w swojej głowie i skupić się na działaniu, na tym, co najważniejsze. Pomyślałam, że nie mam siły już pisać o umieraniu, o walce o życie, o tym co czuję, chociaż pisanie o tym, to była jedyna rzecz, która do tej pory mimo wszystko przynosiła mi ulgę – w ten sposób zamykałam kolejny rozdział i mogłam iść do przodu. Dlatego nie poświęciłam Ruskowi osobnego wpisu i tego nie zrobię. W tej chwili po prostu nie stać mnie na to, żeby znowu znaleźć w sobie taką siłę jak zawsze i zacząć wszystko od nowa. Nie chcę się z nim żegnać. Rusek był ze mną 8 lat. Odszedł wczoraj rano. Miał mięsaka serca – jeden z najbardziej złośliwych nowotworów.

DSC07392.JPG

Nigdy nie potrafiłam odpuścić, chociaż wiem, że czasami powinnam, akurat teraz powinnam. Gdybym tylko mogła, teraz oddaliłabym się od wszystkiego, co najbardziej kocham, od Azylu również, ale akurat tego nie potrafię zrobić albo po prostu nie mogę. Wiem, że jestem odpowiedzialna za to, co współtworzę, bez względu na to jak jest wokół. Dlatego postanowiłam, że dzisiaj napiszę na blogu tak jak zawsze, chociaż nie miałam tego robić…

U naszych podopiecznych z kwarantanny bez większych zmian. Dzisiaj otrzymali 4 dawkę interferonu. Najlepiej czuje się Dolly i Zjawiskowa, najgorzej wciąż Molly. Wczoraj wieczorem pomyślałam, że jest trochę lepiej, dzisiaj u doc znowu zderzyłam się ze ścianą. Myślę, że nikt nie spodziewał się tego, że będziemy mieli do czynienia z aż tak niezłomnym przeciwnikiem…, ponieważ o takim leczeniu, jakie otrzymują podopieczni Azylu, można tylko marzyć…Dotychczasowy koszt samego interferonu to 2.400 zł.

Julek i Łatka czują się trochę lepiej. U Julka schodzi obrzęk z uszu, odpadł też strup w okolicy nosa, dzięki czemu Julkowi łatwiej się oddycha.

U doc byli dzisiaj również Duszek i Lubczyk.

Duszek bez większych zmian. Podczas osłuchiwania słychać lekkie szmery oskrzelowe, szczególnie po prawej stronie – na zdjęciu rtg zmiana nowotworowa/ropna widoczna jest też po tej stronie. Duszek od czasu do czasu ma kaszel.

Lubczyk czuje się gorzej. Miałam wrażenie, że znowu trochę schudł. Przy jego wadze 15 dag nie brzmi źle, ale dla nas to już znak, że zbliża się kolejny kryzysy. Osłuchowo też nie jest najlepiej – słyszalne są lekkie szmery płucne, jednak póki punkcja nie potwierdziła obecności płynów w opłucnej (w lipcu podczas punkcji doc pobrał ok 15 ml ropnej wydzieliny). Serce bez większych zmian. Wracamy do dożylnej gentamycyny. Kontynuujemy też leczenie w pozostałym zakresie.

U Duszka, tak jak u Lubczyka w każdej chwili może coś się wydarzyć.

Kał Boskiego i Elzy oddałam dzisiaj do badania.

cdn.

Response code is 404

11 komentarzy

  • Odpowiedź Vanessa H 25 listopada 2014 at 17:43

    I’m so sorry Ola to hear that your rabbit passed away. I know it’s tough and I’m not one to say at least he’s not suffering with his health problems because I do not ascribe to that theory. It hurts your heart and I know 8 years is a long time to have anything in your life. You are in my thoughts and I hope you can pull through these difficult days…

    Vanessa

  • Odpowiedź Dorota 25 listopada 2014 at 11:07

    PROSZĘ PRZYJĄĆ WYRAZY WSPÓŁCZUCIA 🙁

  • Odpowiedź mimi 25 listopada 2014 at 09:43

    Bardzo mi przykro:( Trzymaj się Ola, życzę dużo siły…

  • Odpowiedź Graszka 25 listopada 2014 at 09:03

    Bardzo mi przykro, ale to nie są słowa które oddają to, co człowiek czuje w chwili gdy czyta tak smutne wiadomości.
    Przytulam mocno.

  • Odpowiedź Jasna8 25 listopada 2014 at 08:42

    Współczuję, dlatego musi być jakieś BHP psychiczne…
    Odskocznia od Azylu, bo się wykończysz,
    coś co nie ma związku z Azylem i odrywa myśli…

  • Odpowiedź dota 25 listopada 2014 at 07:51

    Bardzo mi przykro. Trzymaj się Olu

  • Odpowiedź ing 25 listopada 2014 at 07:50

    Bardzo mi przykro Olu – więcej słów nie znajduję 🙁
    Rusłan [*]

  • Odpowiedź Duży Zając 25 listopada 2014 at 07:35

    Brak mi słów, by napisać jak bardzo mi przykro. Trzymaj się! To wszystko na pewno ma jakiś sens! Dużo, dużo siły!

  • Odpowiedź podrik 25 listopada 2014 at 00:06

    Dużo siły! Zwłaszcza na te najtrudniejsze chwile! Trzymam kciuki i podziwiam!!

  • Odpowiedź Ola i Antoś 25 listopada 2014 at 00:04

    Olu, bardzo mi przykro. Jestem z Tobą całym sercem :*

  • Odpowiedź Butterflyek 24 listopada 2014 at 23:57

    Bardzo mi przykro 🙁 Trzymaj się <3

  • Skomentuj Graszka Anuluj

    *