Fotograficznie, Z życia Azylu

Ufność.

15 września 2014

Dzisiejszy wpis wyjątkowo postanowiłam poświęcić Lubczykowi. Jutro napiszę o Jodełce, Maggie, Wyjątkowym…

DSC03282.JPG DSC03287.JPG DSC03289.JPG DSC03294.JPG DSC03301.JPG

Wyniki krwi Lubczyka są złe. Nerki i wątroba nie funkcjonują dobrze.

Wysoki poziom krwinek białych wskazuje na to, że organizm Lubczyka walczy ze stanem zapalnym. Niepokojący jest też bardzo wysoki poziom kinazy kreatynowej.

Lubczyk ma silniejszy katar, tak było też przed ostatnim kryzysem, gdy w ciągu kilku godzin doszło do zapalenia płuc, a następnie obrzęku płuc – podczas punkcji doc pobrał ok 15 ml ropnej wydzieliny.

Wszystko wskazuje na to, że organizm Lubczyka znowu walczy ze stanem ropnym, który udało nam się wyciszyć 2 miesiące temu – cudem, tylko tak można to określić…

Serce Lubczyka bije gorzej niż jeszcze kilka dni temu, dlatego Lubczyk jest taki spokojny. Ropa zniszczyła mu serce.

Fragment wpisu z 12 sierpnia 2014 r.

Oddech Lubczyka nie budzi większych zarzutów, ale faktycznie mamy u niego do czynienia z niewydolnością serca. U Lubczyka mamy szmery w trójdzielnej zastawce prawej komory, których powodem są najprawdopodobniej procesy ropne – na szczęście w tej chwili nie mamy do czynienia z wodobrzuszem, które pojawia się przy tego typu niewydolności. Dodatkowo Lubczyk ma też problem z lewą komorą serca, czego wyrazem był obrzęk płuc. Procesy ropne u Lubczyka ostatecznie doprowadziły do niewydolności serca.

Lubczyk jest krążeniowo niestabilny, dlatego musimy zostać przy furosemidum. Wiem, że w każdej chwili ropa może zejść do płuc…Dodatkowo wprowadzamy cefaleksynę, która dobrze działa przy procesach ropnych, chitofos dwa razy dziennie, heparegen i essentiale forte na zmianę.

Response code is 404

Lubczyk dzisiaj w gab. spędził dużo czasu na moich kolanach. Kiedy myślę o tym, jak długą drogę przeszliśmy, jak bardzo jest ufny i oddany, jak bardzo jest źle, czuję straszny żal, bo żaden królik z Azylu nie jest bezimienny, oddajemy im siebie, cieszymy się, kiedy jest lepiej, płaczemy, kiedy dopada nas bezsilność. Łączy nas pewna obustronna zależność, a ufność okazywana przez zwierzęta bywa przekleństwem, bo chcielibyśmy móc zrobić znacznie więcej…

Dzisiaj będzie nad wyraz egoistycznie. Lubczyk i Duszek, który jest moim lekarstwem na zło. Moi dwaj wojownicy.

DSC03208.JPG DSC03213.JPG DSC03216.JPG

Response code is 404

3 komentarze

  • Odpowiedź Vanessa H 16 września 2014 at 22:46

    I hope Lubczyk recovers and gets over this illness. It kills me to see this happening to Lubczyk and Amigo and the other sick animals at Azyl. I hope that Dr K can get all these sick bunnies back to 100% health!!!

    Vanessa

  • Odpowiedź Joac 16 września 2014 at 08:41

    Kciuki trzymam jak zawsze, jak za wszystkie mosiniaki i króle pod Waszą opieką. Ale wiem jedno: Lubczyk i jego rodzeństwo już wygrali – w momencie odebrania ich od tych bezmózgich degeneratów. Dostali szansę na nowe, godne życie, poczuli, jak to jest jak ktoś o nich (i z nimi 😉 walczy, poczuli miłość. Nie można dać więcej i nie można więcej chcieć.

  • Odpowiedź Janka (po_sąsiedzku) 15 września 2014 at 23:38

    „Dzisiaj będzie nad wyraz egoistycznie…”
    Jeśli egoizm ma przejawiać się oddaniem i miłością dla bezbronnych pokrzywdzonych, to oby jak najwięcej egoistów.
    Lubczonku, kciuki mooocno trzymane!

  • Napisz komentarz

    *