Fotograficznie, Z życia Azylu

Środa (18.12.2013)

18 grudnia 2013

Dzisiaj Azyl odwiedził doktor Krawczyk. Przygotowałam „krótkie” podsumowanie z wizyty. Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. Oczywiście dzisiaj udało nam się zbadać tylko część podopiecznych Azylu (króliki przewlekle chore, które czekały na rutynową kontrolę, króliki przewlekle chore, dla których częste kontrole to standard, a dzisiaj sam doc je odwiedził, króliki, które były ciężko chore, ale udało nam się wyprowadzić je na prostą…w większości króliki, które nie były u doc w ciągu ostatnich 2 tyg. etc.).

Zawsze przed wizytą doc w Azylu zastanawiam się nad tym, które króliki trzeba zbadać i zawsze mam nadzieję, że w zw. z tym odpuścimy trochę doktorowi podczas normalnych wizyt w tym tyg., kiedy nas odwiedza, ale jeszcze nigdy się tak nie zdarzyło.

Przegląd czas zacząć.

Anima walczy z pasterelozą. Płuca i oskrzela czyste, ale tchawica reaguje na ucisk. W piątek dostanie kolejną dawkę biotropiny (łącznie 5) i póki co nie będziemy wchodzić z nowym antybiotykiem. Zobaczymy jak zareaguje na biotropinę. Dodatkowo będzie otrzymywać capivit A + E polecany przy problemach z tchawicą.

Batyst miał dużo szczęścia. Tak jak w przypadku naszej siódemki z bydgoskiej interwencji, przeżył, mimo zjedzenia trutki na szczury. Jego wyniki krwi (podwyższony mocznik przy prawidłowej kreatyninie i podwyższone próby wątrobowe) wskazują na problemy z wątrobą, które najprawdopodobniej są konsekwencją zatrucia (+ ewentualnie złe żywienie). Za kilka tygodni powtórzymy badania krwi, ale już teraz wprowadzimy heparegen. Batyst miał jutro pojechać na rtg głowy, aby sprawdzić jego korzenie trzonowców, ale na razie odkładamy to na później. Okazało się, że poza zwykłym wysiękiem z oczu, wskazującym na ewentualny przerost korzeni, Batyst ma grzybicę na skórze pod oczami (tylko tam). Wchodzimy z maścią triderm.

Devi jest jednym z królików z olsztyńskiej interwencji, tzn. dzieckiem Hugo. Tak jak jej rodzeństwo zmaga się z paciorkowcem (w tej chwili jest stosunkowo dobrze), ale w przyszłości będzie mieć również problemy z zębami. Jej zęby policzkowe krzywo rosną – za 2-3 miesiące korekta zębów. W przyszłości również zdj. rtg. Brat Devi – Bonsai, który tak jak ona ma niecały rok, 1,5 tyg. temu miał zabieg usunięcia kilku zębów trzonowych (oj Hugo).

Duszek albo raczej jak mówi doc bohaterski Duszek czuje się dobrze. W czwartek pisałam o tym, że ma lekki wysięk z nosa, ale po podaniu 2 dawek zylexisu jest lepiej. Przed nami 3 dawka. W tej chwili Duszek nie dostaje już furosemidum. Zobaczymy jak poradzi sobie bez. Doc był w szoku, kiedy na żywo mógł porównać Duszka i jego rodzeństwo.

Gąska…jej oko wygląda jeszcze gorzej niż wczoraj. Jutro zrobimy jej USG. Jutro zdecydujemy też, czy jest jeszcze jakakolwiek szansa na to, aby uratować to oko. Gąska je, ma apetyt, ale tak źle wygląda.

Karotka z profesjonalnej częstochowskiej hodowli (tak jak Dusze, Koźlarka, Prezeska, Wanil etc.) ma problem z siekaczami. Ujawniła się u niej wada zgryzu – są krzywe, chociaż jeszcze na razie się góra łączy się z dołem. Poza tym? Wskazanie do rtg głowy – być może ma przerośnięte korzenie trzonowców, a na pewno kanalik łzowy do udrożnienia.

Kaszmir (odebrana podczas interwencji w Olsztynie kilka tygodni temu) wygląda o niebo lepiej. Jak na porządnego królika przystało, przybrała na wadze. Za 2 tyg. musi dostać tylko jeszcze raz ektopar. Jutro Kaszmir opuści Azyl i trafi do nowego domu w Toruniu. Zabieg sterylizacji zostanie przeprowadzony na spokojnie już po adopcji (Kaszmir była zbyt wyniszczona, aby ją teraz wysterylizować).

Klapsik miał zapalenie tchawicy. Jest już znacznie lepiej, jednak przy silnym ucisku, tchawica jest tkliwa. Od kilku tyg. Klapsik dostaje już tylko capivit A + E i to kontynuujemy.

Korniszonek jest dzielnym przyjacielem Duszka. Waga – idealnie. Zęby – przynajmniej podczas dogłębnego badania wziernikiem wyglądają dobrze. Korniszonek wyszedł na prostą (przyp. trafił do nas bardzo wychudzony, miał problemy z jelitami, nie jadł, okazało się też, że ma problem z zębami).

Koźlarka została zakwalifikowana do jutrzejszego zabiegu. Doc mówi, że ropień w j. brzusznej jest bardzo głęboki. Przy okazji zostanie wykonana laparoskopia zwiadowcza. Płuca i oskrzela osłuchowo ok, ale jutro zrobimy rtg klatki piersiowej.

Kurt – do wszystkich królików z ropniami – tak się walczy z tym paskudztwem! Kurt ma tylko śluzowy wysięk z jednej strony j. nosowej (po tej stronie oko zostało amputowane). Po wielu miesiącach codziennego oczyszczania (widok nie dla osób wrażliwych), mijają 2 miesiące odkąd nie ma ropy – nie ma jej też w pyszczku. W przypadku królika z taką przeszłością wszystko może się zdarzyć w przyszłości, ale bitwę 2013 udało nam się wygrać.

Lobo przedstawiciel Częstochowskiej kiły (dosłownie i w przenośni) – możemy to chyba potwierdzić z uwagi na nieskuteczność tridermu, musi otrzymywać penicylinę – i tutaj cenna uwaga – kiła jest jedynym przypadkiem, kiedy stosujemy penicylinę, ponieważ jako jedyna jest skuteczna. Poza tym nie powinno się jej stosować.

Łatka jest zdrową matką 4 maluchów, która niedługo zostanie wysterylizowana i miejmy nadzieję, opuści swoje potomstwo (i tak ma świętą cierpliwość, za którą ją trzeba podziwiać przy tych małych, aczkolwiek uroczych pasożytach). Jej zęby w przyszłości będą wymagać regularnych kontroli, ponieważ krzywo rosną. Poza tym z ciekawostek (może niektórzy zauważyli to na zdj.) Łatka ma pewną wadę anatomiczną, która dodaje jej uroku – dłuższą dolną wargę.

Muślin (siostra Plusz) jest zdrową, młodą samiczką – sterylizacja i do nowego domu marsz.

Nagietek, o którym doc mówi – kosmita, czuje się bardzo dobrze, ale na początku stycznia powtórzymy badania krwi w kierunku kinazy kreatynowej, nerek i wątroby (dla przyp. Nagietek przez 2 tyg. nie chciał jeść, nie robił bobków, momentami nie sikał, miał korektę zębów…a przy tym zachowywał się tak, jakby nic mu nie było).

Plusz (siostra Muślin) jest zdrową, młodą samiczką – sterylizacja i do nowego domu marsz.

Prezeska mocno nas martwi. Rana ładnie się zagoiła. Doc nie wyczuwa żadnych ropni, ale ma silny ropny katar. Chwilowo odpuszczamy jej z antybiotykiem (dostawała po zabiegu marbocyl), podajemy zylexis i czekamy na wymaz (musimy odczekać po ostatnim antybiotyku) chyba, że podczas Świąt jej stan się pogorszy, wtedy wchodzimy z oxytetracykliną.

Roszponka jest już panną na wydaniu. Przed nami tylko sterylizacja. Łapa Roszponki (bardzo silny ropny stan zapalny – pododermatits z zapaleniem węzła chłonnego) wygląda perfekcyjnie. Poza tym chyba o tym wspominałam, ale nie pamiętam, Roszponka ma jedną tylną łapę krótszą (to widać przy próbie wyprostu) i jest to albo efekt dawnego urazu albo genetyki, jednak nie ma to przełożenia na jej stan zdrowia.

Wanil jeden z przedstawicieli częstochowskiej (oczywiście rasowej) encephalitozoonozy (szczęśliwie wyszliśmy z fazy ostrej choroby, kiedy pojawił się skręt szyi) ma tendencje do zbyt dużej ilości woskowiny w uszach (1-2 razy w tyg. oticlar do uszu) +katar (antybiotyk). 

Welurka jest zdrową samiczką. Ma dość długie zęby i musi jeść zdecydowanie więcej siana.

Zapomniałam dodać. W moczu Jarzynki są occysty encephalitozoonozy. Wchodzimy z leczeniem…nie tylko jej.

* * *

Mosiniaki cały czas walczą (chociaż potężną batalię już wygraliśmy). Kminek, Majeranek, Melisa, Tymianek są już po zabiegach sterylizacji/kastracji. Tylko u Tymianka pozostała niewielka martwica na nosie. U Majeranka po martwicy nie ma już śladu! (ma w tym miejscu białe futro). Wyglądają pięknie, czują się dobrze i powinny być już w nowych domach.

Największy problem mamy z Lebiodką. Ona, Lubczyk i Maggie miały minimalne szanse na przeżycie…Wykorzystaliśmy wszystkie możliwe metody, aby je uratować. Udało się, ale skutki tego, co je spotkały (już nie tylko myxomatozy, ale ogólnego koszmarnego zaniedbania) są nadal widoczne – Lebiodka i Lubczyk silnie kichają (gronkowiec złocisty i inne atrakcje), mają też potężny problem z martwicą na nosach. U Lubczyka nie jest tak źle, ponieważ w tej chwili otwór nosowy jest „zabezpieczony” skorupą z martwicy, która za jakiś czas mu odpadnie i wtedy będziemy mieli większy problem, natomiast Lebiodka po prostu nie ma nosa. Został „zjedzony” przez martwicę. To doskonała arena dla szalejących bakterii, a teoretycznie nie mam już niczego, co moglibyśmy wykorzystać w tej walce. W grę nie wchodzi też rekonstrukcja nosa (nie ma jak naciągnąć skóry). Doktor będzie szukał wszędzie jeszcze jakieś sposobu, żeby pomóc Lebiodce, a w tej chwili rozważamy zabieg analogiczny do zabiegu Maszy…Z Lubczykiem na razie się wstrzymujemy (podajemy im również biotropinę) i czekamy na rozwój wydarzeń. Maggie będę oczyszczać nos gruszką i podawać gentamycynę do nosa (hmm, a właściwie do otworu, który nie przypomina nosa).

Poza tym płuca i oskrzela są czyste. Wagowo – ideał. Muszę bezwzględnie zrobić im zdjęcia. Mój Lubczon jest wielkim i silnym królem! (ale fakt, to Lebiodka ma cudowny charakter).

Ufff, to chyba „wszystko”.

* * *

Panie Doktorze, dziękujemy za wszystko. Za kolejne godziny poświęcone dla Azylu, za nieocenioną pomoc, możliwość nauki i mnóstwo ciepłych i podbudowujących słów.

* * *

Na jutro mamy zaplanowane rtg Pesteczki (puszka bębenkowa), Koźlarki, Karotki (Dalia miała już rtg – zęby do korekty/usunięcia + krew).

Wieczorem zabiegi…Gąska i Koźlarka. Poza tym na kontrolę zabieram Pufcię (i na pewno coś jeszcze się znajdzie…w naszym szalonym świecie).

* * *

Uwaga ogłoszenie!

Azylowy Kalendarz już dostępny! Każdy kolejny miesiąc możecie spędzić z azylowymi gwiazdami. Jest Korniszonek i Duszek, jest Koźlarka, jest Podgrzybek, jest najkochańszy Tufi, Bławatek, jest Gąska – wszyscy nasi podopieczni, którzy zapadli nam w pamieć, których irracjonalnie wręcz pokochaliśmy i kochamy.
Na zdj. Mistrz Tufi (kiedy rozmawiamy o Tufim, uśmiech nigdy nie schodzi z twarzy)
Króliczki_2014_13.jpg
Kalendarze powstały dzięki najlepszemu Panu Grzegorzowi na świecie oraz równie wspaniałej Agnieszce, która jest autorką logo Fundacji.Jeśli pragniesz mieć taki kalendarz na ścianie, wystarczy, że:Wyślesz maila na adres fundacja@azyl.torun.pl w którym podasz:
  • swoje imię i nazwisko
  • adres pocztowy
  • ilość zamawianych kalendarzy
A następnie przelejesz 30 zł za kalendarz + 10 zł za przesyłkę (możesz odebrać kalendarz osobiście w Toruniu lub w Bydgoszczy – zaznacz to koniecznie w mailu) na konto:
Nordea Bank 72 1440 1387 0000 0000 1533 1348
„Azyl dla Królików”
ul. Makowa 13

87-148 Łysomice

W tytule przelewu koniecznie wpisując: darowizna kalendarz
Ilość kalendarzy jest ograniczona (ok. 80 sztuk), więc radzimy pospieszyć się z zamówieniem.DRUK KALENDARZY ZASPONSOROWANY ZOSTAŁ W CAŁOŚCI PRZEZ PANA GRZEGORZA, A DAROWIZNY ZOSTANĄ PRZEZNACZONE WYŁĄCZNIE NA POTRZEBY PODOPIECZNYCH AZYLU.

6 komentarzy

  • Odpowiedź Joac 20 grudnia 2013 at 13:50

    Co ja czytam? Łatka ma dłuższą dolną wargę? Moja ulubiona Łatka?! To potwarz 😀

  • Odpowiedź Ewe 20 grudnia 2013 at 10:51

    Super wieści wyczytałam i mordka mi się cieszy 🙂
    Moja mała Kaszmirka ma się dobrze i znalazła domek. Super ekstra wiadomość!! Dziękuję Wam z całego serca. Ucałujcie ją na drogę, proszę i mam nadzieję, że dalej będę mogła śledzić jej losy, choć minimalnie i cieszyć się z jej szczęścia. Pozdrawiam

  • Odpowiedź Yn 19 grudnia 2013 at 11:21

    A co się dzieje z Dymką? Dawno o niej nic nie było 🙁

    Bardzo mocno trzymam kciuki za chore uszaki. Ile to by było szczęścia, gdyby takich weterynarzy jak Doktor Krawczyk było więcej… Czekam z niecierpliwością na nową notkę z informacjami o Gąsce i Koźlarce.

  • Odpowiedź otka_a 18 grudnia 2013 at 23:17

    Kochane króliczki… życzę wam wszystkim dużo zdrowia i nowych domków!

    Olu i Azylowe dziewczyny pozdrawiam ciepło 🙂

    ps. kalendarz zamówiony 😀

  • Odpowiedź KarolinaK 18 grudnia 2013 at 22:56

    Olu , rezerwuje ,kalendarz sztuk jedną. Dane wyśle.na.maila :)))

  • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 18 grudnia 2013 at 22:48

    Zapomniałam o jednej informacji. W moczu Jarzynki są occysty encephalitozoonozy. Wchodzimy z leczeniem…nie tylko jej.

  • Napisz komentarz

    *