Z życia Azylu

Środa (6.07.2016 r.)

6 lipca 2016

Niestety z uwagi brak dostępu do internetu wczoraj nie pojawił się obiecany wpis na blogu. Ostatnio prześladują nas problemy techniczne (ten z internetem dzisiaj został rozwiązany!), włączając w to problem z aparatem, czego efektem był brak części zdjęć z Dnia Otwartego w niedzielnym wpisie na blogu.  Powoli wszystko wróci jednak do normy.

W poniedziałek wieczorem na wizytę do doktora pojechali nasi podopieczni – maluchy z Wrocławia, które otrzymały już imiona: Kokardka, Kokilka, Papilotka oraz Cytrynek, a także Falbanka, które trafiła pod opiekę Azylu w sobotę, kiedy świętowaliśmy Dzień Otwarty w Azylu. 

DSC00203.JPG

Cytrynek jest zdrowym samcem. Waży 0,650 kg. Nie kicha. Jego nos jest czysty. Z uwagi na kontakt z królikiem kichającym, Cytrynek tak jak pozostałe maluchy z Wrocławia otrzyma serię lydium.

Rogówka w prawym oku Kokardki najprawdopodobniej była w przeszłości uszkodzona, chociaż nie można wykluczyć tego, że ta wyglądająca na wygojoną zmiana na rogówce ma związek z encephalitozoonozą. Tego rodzaju zmiany jak u Kokardki są charakterystyczne również dla encephalitozoonozy. Poza tym Kokardka ma czasami brudny/mokry nos. W jej przypadku również zasadne było wprowadzenie lydium.

Kokilka tak jak Kokardka ma przybrudzony nos, dlatego otrzymuje lydium (w takim przypadkach lydium podajemy 5-krotnie w odstępach 2-dniowych).

Papilotka jest największa z całej czwórki. Cytrynek i Kokilka to rodzeństwo, natomiast nie znamy do końca pochodzenia Kokardki oraz Papilotki. 

Stan zdrowia Papilotki nie budzi zastrzeżeń.

U całej czwórki wykonaliśmy badanie kontrolne kału, które wykluczyło obecność kokcydiów i innych pasożytów.

Niestety badanie kału wykazało obecność kokcydiów u Falbanki, która przyjechała do nas w sobotę, kiedy świętowaliśmy Dzień Otwarty w Azylu.

Falbanka jest młodą, niedożywioną samicą. Jej wargi sromowe są bardzo mocno obrzękłe, co świadczy o rozszalałej gospodarce hormonalnej. Przed nami 14 dni leczenia kokcydiozy. Potem wykonamy u Falbanki kontrolne badanie krwi, a jeśli wszystko będzie dobrze za 2-3 miesiące zostanie wykastrowana.

Poza na tym wieczór u doktora spędzili również Ameli, Atena i Gaja, Fantazja i Greta.

Atena przeszła zabieg korekty zębów, pozostałe towarzystwo badanie kontrolne.

Ameli przybrał na wadze – wrócił do swojej najlepszej wagi 1,000 kg. Ma bardzo ładny apetyt, zdarza mu się nawet jeść samodzielnie z miski (dzisiaj w nocy głód musiał go przycisnąć). Poza tym Ameli nie ślini się. Miejsce po usunięciu zębów wygoiło się, oko po tej stronie wygląda idealnie (przed zabiegiem bardzo mocno łzawiło). Niewielka ilość ropy pojawia się u Ameliego po prawej stronie szczęki, ale ewentualny zabieg odbędzie się w drugiej połowie lipca.

Najbardziej cieszy mnie to, że Ameli czuje się bardzo dobrze. Jest aktywny, bardzo skoczny (odbija się od podłogi jak piłka ; )), zainteresowany otoczeniem. Chciałabym, żeby taki stan trwał jak najdłużej.

Stan zdrowia Ateny pogorszył się. Jej zęby wymagały już korekty zębów, ale obawiam się, że to nie tylko ich stan jest odpowiedzialny za brak apetytu u Ateny. Dzisiaj Atena nie była zainteresowana śniadaniem, co oznacza, że musi być dokarmiania. Być może w najbliższych dniach jej stan się poprawi, ale musimy liczyć się z tym, że jej gorsze samopoczucie i utrata wagi – w tej chwili Atena waży 2,100 kg i od jakiegoś czasu sukcesywnie chudnie, ma związek ze zmianami nowotworowymi. Od czasu, kiedy u Ateny pojawiły się pierwsze przerzuty minęło już prawie 6 miesięcy. To dużo.

Fantazja zaczęła więcej pić. Wydala też znacznie więcej moczu. Poza tych schudła 10 dag. Zobaczymy czy to tylko przejściowe. Fantazja ma jedną nerkę i to od niej zależy jej funkcjonowanie.

W najbliższym czasie Fantazję czeka kontrolne badanie USG.

Gaja wydala mocz z krwią. Czekamy na badanie USG (na nowy aparat do badań USG), chociaż u Gai nie unikniemy raczej laparotomii diagnostycznej. Z uwagi na jej potężne jelita obraz USG jest bardzo nieczytelny – jelita wszystko zasłaniają i trudno się przez to przebić. To, co zaniepokoiło doktora w poniedziałek to również słabsze tony serca u Gai. Ostatnio krążeniowo Gaja była stabilna, ale już od dłuższego czasu Gaja otrzymuje dwa razy dziennie enarenal. 

Jutro Atena i Gaja pojadą na badanie kontrolne do doktora. Poczekamy jeszcze kilka dni, aby wykonać Gai badanie USG (Atenę również czeka kontrolne badanie USG), a potem najprawdopodobniej czeka ją laparotomia połączona z korektą/usunięciem części zębów. Gaja przyjechała do nas już po zabiegu kastracji, ale zaczynamy się zastanawiać czy wszystko na pewno podczas tego zabiegu wszystko zostało wykonane prawidłowo. To krwawienie może pochodzić oczywiście również z pęcherza, jednak mamy w głowie także inne warianty.

Greta nie odpuszcza. Znowu zaczęła bardzo mocno kichać. Ma silnie tkliwą krtań/tchawicę. Wróciły też szmery oskrzelowe. Z j. nosowej wydostaje się natomiast ropna wydzielina. Antybiotyki po prostu nie działają. Greta nie reaguje na leczenie. Poprawa jest zawsze tylko chwilowo, a potem wracamy do punktu wyjścia.

Sytuacja jest bardzo trudna, dlatego plan jest taki: odstawiamy penicylinę, wprowadzamy biotropina co 5 dni, a do tego inhalacje z gentamycyną. Jeśli to nie pomoże, do leczenia Grety wprowadzimy jeszcze jeden/ostatni na naszej liście antybiotyk. Małą na pewno czeka RTG głowy i klatki piersiowej. Sytuacja Grety jest naprawdę poważna. Jest bardzo młodym, przewlekle chorym królikiem. U Faworka w pewnym momencie leczenie zaczęło przynosić efekty i udało się go ustabilizować, u Grety póki co sytuacja jest beznadziejna.

Wczoraj również dużo się działo.

Atena i Gaja, Fantazja, Mela oraz Stella pojechały na badanie kontrolne krwi, a Zosia przeszła zabieg kastracji połączony z korektą zębów.

Boski czuje się dość dobrze. Jego stan jest stabilny. Ma niewielki skręt szyi, ale nie traci równowagi. Je, bobkuje. Mamy nadzieję, że dzięki natychmiastowej reakcji i przy odrobinie szczęścia (w przypadku tej choroby nie ma reguły i często nawet mimo szybko wprowadzonego leczenia jej skutki są znacznie poważniejszej) udało nam się zatrzymać rozwój choroby i będzie tylko lepiej.

Bardzo dobrze czuje się też Ciecierzynka, która kilka tygodni temu walczyła z obrzękiem płuc. Przybrała na wadze, ma ładny apetyt, jest mniej skręcona.

Nasze dziewczyny z e.c. są zresztą niesamowite. W niedzielę rano dostałam od Asi takiego sms-a, który skutecznie mógłby poprawić najgorszy humor.

(Asiu pozwolisz, że go zacytuję ; ))

W Mgiełkę wstąpił cud. Bryka po całym Azylu, zaczepia dziewczyny, jest ciekawska.

Mgiełka świetnie dogaduje się z Petitką, z Aksamitką zresztą też. Naszym dzielnym pannom z e.c. wkrótce poświęcę zresztą wpis.

***

Większość z Was czytała już pewnie na naszym profilu na fb o Feliksie.

W poniedziałek zdecydowaliśmy, że to jest ten moment, kiedy trzeba pozwolić mu odejść. Mimo intensywnego leczenia paraliż postępował. W ostatnich dniach stan Feliksa się pogorszył. Stracił apetyt, chudł, był coraz słabszy. Nie próbował się poruszać. Nie miał już siły. Skręt szyi ustąpił, ale to nie miało już znaczenia.

IMG_6211.JPG

Wyniki sekcji nie dały nad odpowiedzi jaka była przyczyna jego paraliżu (to wymagałoby dalszych badań). Możemy tylko przypuszczać, że była to po części encephalitozoonoza, chociaż historia Feliksa do dzisiaj jest niejasna. Sekcja zwłok wskazała jednak na zwyrodnienie wątroby oraz nerek, które wyglądały bardzo źle i były nastrzykane w sposób charakterystyczny dla encephalitozoonozy, a także całkowite zwyrodnienie śledziony.

Przez te dwa miesiące uczyliśmy się z Feliksem jak żyć z jego niepełnosprawnością. To nie był łatwy czas, ale do niedawna widziałam u Feliksa to, co nie pozwalało się nam poddawać. Wiedziałam, że nie dostaniemy zbyt dużo czasu – trudno oszukać doświadczenie i własną intuicję, ale starałam się, żeby to był dla niego jak najlepszy czas.

Feliks…

***

Podczas dnia Otwartego odwiedziło nas wiele osób. Nasi podopieczni otrzymali mnóstwo prezentów. Kiedy dzisiaj przyszłam do Azylu w biurze czekały na nas kolejne paczki z darami. Wśród nich zioła od Pana Huberta, a także dary na najbliższy bazarek. Za wszystko z całego serca dziękujemy : *

IMG_8558.JPG IMG_8560.JPG IMG_8562.JPG IMG_8576.JPG

Dużo radości zawsze sprawiają nam też załączane do paczek kartki – dzisiaj wśród darów z Dnia Otwartego znalazłam jedną z takich kartek.

IMG_8557.JPG

To właśnie te drobiazgi pozwalają nam dbać o naszych podopiecznych i dają mnóstwo radości im, ale również nam, bo wiemy, że z nami jesteście.

Dziękujemy : *

cdn.

2 komentarze

  • Odpowiedź Ninka 7 lipca 2016 at 08:45

    Już kiedy Feliks był u nas przez tę jedną noc przed wyjazdem do Azylu, intuicja podpowiadała mi, że jego przypadek nie należy do prostych. Jednak króliki dostają od Was taką opiekę, że człowiek ma wrażenie, jakby zdarzały się cuda 🙂 Miałam nadzieję (choć przyznam, że taką ostrożną), że Feliksowi będzie dane takiego cudu dostąpić. Nie udało się, ale wiem że dostał wszystko, co mógł otrzymać i przyjąć w swoim ciężkim stanie i że dzięki temu był choć trochę szczęśliwy.

  • Odpowiedź andrea 6 lipca 2016 at 22:13

    Przykro z powodu Feliksa,naprawdę miałam nadzieję,ze będzie miał wystarczająco więcej siły,by dłużej pożyć… Biedny Feliks :-(`

  • Napisz komentarz

    *