Trudno nadrobić zaległości z tak wielu tygodni, ale zaczynamy. Poniżej szczegółowe informacje na temat zdrowia części podopiecznych Azylu. Jest to zaledwie ułamek tego, co się działo i dzieje, chociaż o wiekszości spraw staramy się pisać też na fb, abyście mieli stały wgląd w naszą sytuację.
Jutrzejszy wieczór jak niemal w każdy poniedziałek spędzimy w gabinecie Doktora.
Żerka została znaleziona na ulicy. Zanim trafiła pod opiekę Azylu, udzielono jej natychmiastowej pomocy weterynaryjnej w Gabinecie Weterynaryjnym AL-VET w Żerkowie. W karcie weterynaryjnej, którą uzyskaliśmy znalazł się następujący zapis, dotyczący stanu królicy – „na głowie duży, łysy plac bez sierści; ogromne ilości larw much w zewnętrznym kanale słuchowych, ranach na głowie oraz okolicy policzka”.
W chwili przyjęcia Żerki do Azylu problem muszycy był już rozwiązany, natomiast okazało się, że u Żerki mamy do czynienia z innymi, bardzo poważnymi problemami zdrowotnymi.
Żerka ma ropień zagałkowy, ropę w lewym kanale słuchowym, liczne rany w okolicach głowy, które wymagają oczyszczania z uwagi na obecność ropy, a także osłabione czucie w części twarzowej po prawej stronie.
W wynikach jej krwi uwagę zwraca silna anemia oraz podwyższone wskaźniki wątrobowe.
Po uzyskaniu wyników krwi u Żerki wprowadziliśmy intensywne leczenie, po to, aby przygotować Żerkę do nieuniknionego i pilnego zabiegu ekstrakcji lewej gałki ocznej i niewykluczone, że również wyszycia/usunięcia lewego kanału słuchowego.
Żerka dzielnie znosi leczenia i oby tak było jak najdłużej, ponieważ perspektywa jej powrotu do zdrowia jest odległa.
Złotolitka dosłownie wpadła naszym wolontariuszom pod samochód…Cudem nic jej się nie stało, chociaż jej zdrowie długo budziło nasze ogromne obawy.
Po pierwsze od razu po przyjęciu do Azylu Złotolitka miała gorączkę, niemal 41 stopni…, ale problemy z apetytem i pracą układu pokarmowego utrzymywały się u niej również wtedy, kiedy temp. spadła.
Ostatecznie okazało się, że u Złotolitki wszystkie problemy zdrowotne miały podłoże psychiczne. Nawet najmniejsza zmiana zaburzała jej funkcjonowanie i paraliżowała Złotolitkę, dlatego Złotolitka nie mogła przebywać w Azylu, gdzie non stop się coś dzieje i na swojego człowieka czeka pod opieką naszej Dominiki.
Nutkę odebrano podczas interwencji przeprowadzonej przez Pogotowie dla Zwierząt z powodu fatalnych warunków, w których żyła. Chociaż mieliśmy nadzieję na to, że stan Nutki będzie dobry, okazało się, że jej macica, podobnie jak w przypadku przyjętej nieco wcześniej Świeci, jest objęta zaawansowanym procesem nowotworowym.
Obecnie Nutka czuje się dobrze. Jej stan zdrowia jest stabilny. W ramach leczenia otrzymuje codziennie neoplasmoxan, który ma zmniejszyć ryzyko pojawienia się u Nutki przerzutów nowotworowych.
Co 2-3 miesiące u Nutki będziemy przeprowadzać kontrolne USG j. brzusznej. Jeśli w ciągu roku nie pojawią się przerzuty, będziemy mogli cieszyć się ze zwycięstwa…Póki co nieśmiało, a właściwie śmiało informujemy, że Nutka bardzo chętnie zamieszka w domu stałym lub tymczasowym, który będzie mógł w pełni liczyć na nasze wsparcie w zakresie otoczenia Nutki opieką weterynaryjną.
Przykład Świeci, pozostawionej w mieszkaniu w Chełmży, pokazuje, że przyjęcie pod swoją opiekę królika po ciężkich przejściach, z trudnymi do oceny perspektywami, jest możliwe…, chociaż marzymy o tym, aby takie króliki znajdowały domy nie tylko wśród wolontariuszy Azylu…Świecia zamieszkała z innymi Azylantami u naszej wolontariuszki Moniki.
Świecia ma za sobą zabieg histerektomii, podczas którego okazało się, że jej macica objęta jest bardzo zaawansowanym procesem nowotworowym, obejmującym liczne, duże guzy.
Ryzyko przerzutpw u Świeci jest wysokie, ale liczy się to, co tu i teraz…, bez oczekiwania, że wydarzy się cud. Obecnie Świecia czuje się dobrze i funkcjonuje bez zarzutów, chociaż poza kastracją i usunięciem zmian nowotworowych, przeszła też zabieg ekstrakcji siekaczy, które były w tragicznym stanie. Będziemy nad nią czuwać, mając nadzieję, że udało się „oszukać przeznaczenie”.
Flawiusz został przyjęty do Azylu ze znanego nam już miejsca, z którego pochodzą również Dębik, Floks i Kuklik, w bardzo złym stanie – zasikany, niedożywiony, z niewydolnością nerek i wątroby oraz świerzbowcem usznym.
Obecnie stan Flawiusza jest stabilny. Chłopak odbił z wagą, a nawet wypiękniał 😉 Oczywiście Flawiusz dwa razy dziennie otrzymuje lek na nerki – nefrocrill i wymaga szczególnych kontroli pod tym właśnie kątek.
Ecmo został znaleziony przy lesie na jednym z toruńskich osiedli. W całym tym nieszczęściu miał mnóstwo szczęścia, ponieważnie miał żadnych szans na przeżycie w takich okolicznościach.
Ecmo trafił do nas z zaawansowaną encephalitozoonozą oraz silną infekcją górnych dróg oddechowych.
Obecnie Ecmo znajduje się pod troskliwą opieką naszej Karoliny, u której zamierza rozgościć się na zawsze 😉
Chmurka przyjechała do nas z okolic Olsztyna. Przyjęliśmy ją pod naszą opiekę z uwagi na brak realnej możliwości (mimo podjętych starań i zaangażowania ze strony dotychczasowej właścicielki) zapewnienia Chmurce odpowiedniej opieki weterynaryjnej.
Chmurka ma liczne problemy zdrowotne. Po przyjęciu do Azylu walczyliśmy o jej ustabilizowanie. Okazało się, że ma poważny problem z objętymi procesem zwyrodnieniowym nerkami i przeładowanym pokarmem żołądkiem, co w perspektywie konieczności przeprowadzenia u Chmurki zabiegu ekstrakcji gałki ocznej, objętej silnym stanem zapalnym i udrożnienia zapchanych kanalików łzowych, szczególnie nas martwiło.
Ostatecznie w miniony poniedziałek udało się przeprowadzić u Chmurki zabieg ekstrakcji prawej gałki ocznej. Zabieg przebiegł bez komplikacji, chociaż oczodół wymaga obecnie regularnego oczyszczania z uwagi na gromadzącą się w nim ropę.
Chmurka podjada samodzielnie zioła i oczywiście owoce liofilizowane. Jest bardzo dzielna. Kochana z niej dziewczyna.
Bębli została porzucona na ulicy. Zapewne jej były właściciel widząc u Bębli problem z zębami, postanowił ten problem „rozwiązać”.
Dzisiaj Bębli ma już za sobą zabieg usunięcia siekaczy oraz kastracji. Czuje się bardzo dobrze i czeka w Azylu na swojego człowieka.
Angelo trafił pod naszą opiekę wraz z Mar i Wilgą w wyniku interwencji przeprowadzonej przez Pogotowie dla Zwierząt.
Poza tym, że Angelo miał bardzo zaniedbaną sierść i był wychudzony, okazało się, że jest pacjentem nefrologicznym.
Angelo w tym tygodniu został wykastrowany. Obecnie czuje się bardzo dobrze, a przyjmowanie leków znosi z godnością 😉
Mar po przyjęciu do Azylu była leczona z powodu zakażenia mleka – walczyła z gorączką. Poza tym od razu podpadała nam pod kątem oddechowym, a echo serca potwierdziło nasze przypuszczenia. U Mar mamy do czynienia z kardiomiopatią rozstrzeniową (lewa komora jest rozszerzona zarówno w rozkurczu, jak i znacznie w skurczu), w związku z czym do jej leczenia musieliśmy wprowadzić cardisure.
Wilga po przyjęciu do Azylu przeszła zabieg kastracji aborcyjnej. Przez ponad tydzień po zabiegu wszystko goiło się prawidłowo, po czym u Wilgi pojawiły się odczyny (przy kikucie, przy mięśniach i przy skórze), które wymagają operacyjnego usunięcia – najpewniej jutro.
***
cdn. |
| 21677 | Niedziela (23.08.2026) |
Trudno nadrobić zaleglości z tak wielu tygodni, ale zaczynamy. Poniżej szczegółowe informacje na temat zdrowia części podopiecznych Azylu. Jest to zaledwie ułamek tego, co się działo i dzieje, chociaż o wiekszości spraw staramy się pisać też na fb, abyście mieli stały wgląd w naszą sytuację.
Jutrzejszy wieczór jak niemal w każdy poniedziałek spędzimy w gabinecie Doktora.
Żerka została znaleziona na ulicy. Zanim trafiła pod opiekę Azylu, udzielono jej natychmiastowej pomocy weterynaryjnej w Gabinecie Weterynaryjnym AL-VET w Żerkowie. W karcie weterynaryjnej, którą uzyskaliśmy znalazł się następujący zapis, dotyczący stanu królicy – „na głowie duży, łysy plac bez sierści; ogromne ilości larw much w zewnętrznym kanale słuchowych, ranach na głowie oraz okolicy policzka”.
W chwili przyjęcia Żerki do Azylu problem muszycy był już rozwiązany, natomiast okazało się, że u Żerki mamy do czynienia z innymi, bardzo poważnymi problemami zdrowotnymi.
Żerka ma ropień zagałkowy, ropę w lewym kanale słuchowym, liczne rany w okolicach głowy, które wymagają oczyszczania z uwagi na obecność ropy, a także osłabione czucie w części twarzowej po prawej stronie.
W wynikach jej krwi uwagę zwraca silna anemia oraz podwyższone wskaźniki wątrobowe.
Po uzyskaniu wyników krwi u Żerki wprowadziliśmy intensywne leczenie, po to, aby przygotować Żerkę do nieuniknionego i pilnego zabiegu ekstrakcji lewej gałki ocznej i niewykluczone, że również wyszycia/usunięcia lewego kanału słuchowego.
Żerka dzielnie znosi leczenia i oby tak było jak najdłużej, ponieważ perspektywa jej powrotu do zdrowia jest odległa.
Złotolitka dosłownie wpadła naszym wolontariuszom pod samochód…Cudem nic jej się nie stało, chociaż jej zdrowie długo budziło nasze ogromne obawy.
Po pierwsze od razu po przyjęciu do Azylu Złotolitka miała gorączkę, niemal 41 stopni…, ale problemy z apetytem i pracą układu pokarmowego utrzymywały się u niej również wtedy, kiedy temp. spadła.
Ostatecznie okazało się, że u Złotolitki wszystkie problemy zdrowotne miały podłoże psychiczne. Nawet najmniejsza zmiana zaburzała jej funkcjonowanie i paraliżowała Złotolitkę, dlatego Złotolitka nie mogła przebywać w Azylu, gdzie non stop się coś dzieje i na swojego człowieka czeka pod opieką naszej Dominiki.
Nutkę odebrano podczas interwencji przeprowadzonej przez Pogotowie dla Zwierząt z powodu fatalnych warunków, w których żyła. Chociaż mieliśmy nadzieję na to, że stan Nutki będzie dobry, okazało się, że jej macica, podobnie jak w przypadku przyjętej nieco wcześniej Świeci, jest objęta zaawansowanym procesem nowotworowym.
Obecnie Nutka czuje się dobrze. Jej stan zdrowia jest stabilny. W ramach leczenia otrzymuje codziennie neoplasmoxan, który ma zmniejszyć ryzyko pojawienia się u Nutki przerzutów nowotworowych.
Co 2-3 miesiące u Nutki będziemy przeprowadzać kontrolne USG j. brzusznej. Jeśli w ciągu roku nie pojawią się przerzuty, będziemy mogli cieszyć się ze zwycięstwa…Póki co nieśmiało, a właściwie śmiało informujemy, że Nutka bardzo chętnie zamieszka w domu stałym lub tymczasowym, który będzie mógł w pełni liczyć na nasze wsparcie w zakresie otoczenia Nutki opieką weterynaryjną.
Przykład Świeci, pozostawionej w mieszkaniu w Chełmży, pokazuje, że przyjęcie pod swoją opiekę królika po ciężkich przejściach, z trudnymi do oceny perspektywami, jest możliwe…, chociaż marzymy o tym, aby takie króliki znajdowały domy nie tylko wśród wolontariuszy Azylu…Świecia zamieszkała z innymi Azylantami u naszej wolontariuszki Moniki.
Świecia ma za sobą zabieg histerektomii, podczas którego okazało się, że jej macica objęta jest bardzo zaawansowanym procesem nowotworowym, obejmującym liczne, duże guzy.
Ryzyko przerzutpw u Świeci jest wysokie, ale liczy się to, co tu i teraz…, bez oczekiwania, że wydarzy się cud. Obecnie Świecia czuje się dobrze i funkcjonuje bez zarzutów, chociaż poza kastracją i usunięciem zmian nowotworowych, przeszła też zabieg ekstrakcji siekaczy, które były w tragicznym stanie. Będziemy nad nią czuwać, mając nadzieję, że udało się „oszukać przeznaczenie”.
Flawiusz został przyjęty do Azylu ze znanego nam już miejsca, z którego pochodzą również Dębik, Floks i Kuklik, w bardzo złym stanie – zasikany, niedożywiony, z niewydolnością nerek i wątroby oraz świerzbowcem usznym.
Obecnie stan Flawiusza jest stabilny. Chłopak odbił z wagą, a nawet wypiękniał 😉 Oczywiście Flawiusz dwa razy dziennie otrzymuje lek na nerki – nefrocrill i wymaga szczególnych kontroli pod tym właśnie kątek.
Ecmo został znaleziony przy lesie na jednym z toruńskich osiedli. W całym tym nieszczęściu miał mnóstwo szczęścia, ponieważnie miał żadnych szans na przeżycie w takich okolicznościach.
Ecmo trafił do nas z zaawansowaną encephalitozoonozą oraz silną infekcją górnych dróg oddechowych.
Obecnie Ecmo znajduje się pod troskliwą opieką naszej Karoliny, u której zamierza rozgościć się na zawsze 😉
Chmurka przyjechała do nas z okolic Olsztyna. Przyjęliśmy ją pod naszą opiekę z uwagi na brak realnej możliwości (mimo podjętych starań i zaangażowania ze strony dotychczasowej właścicielki) zapewnienia Chmurce odpowiedniej opieki weterynaryjnej.
Chmurka ma liczne problemy zdrowotne. Po przyjęciu do Azylu walczyliśmy o jej ustabilizowanie. Okazało się, że ma poważny problem z objętymi procesem zwyrodnieniowym nerkami i przeładowanym pokarmem żołądkiem, co w perspektywie konieczności przeprowadzenia u Chmurki zabiegu ekstrakcji gałki ocznej, objętej silnym stanem zapalnym i udrożnienia zapchanych kanalików łzowych, szczególnie nas martwiło.
Ostatecznie w miniony poniedziałek udało się przeprowadzić u Chmurki zabieg ekstrakcji prawej gałki ocznej. Zabieg przebiegł bez komplikacji, chociaż oczodół wymaga obecnie regularnego oczyszczania z uwagi na gromadzącą się w nim ropę.
Chmurka podjada samodzielnie zioła i oczywiście owoce liofilizowane. Jest bardzo dzielna. Kochana z niej dziewczyna.
Bębli została porzucona na ulicy. Zapewne jej były właściciel widząc u Bębli problem z zębami, postanowił ten problem „rozwiązać”.
Dzisiaj Bębli ma już za sobą zabieg usunięcia siekaczy oraz kastracji. Czuje się bardzo dobrze i czeka w Azylu na swojego człowieka.
Angelo trafił pod naszą opiekę wraz z Mar i Wilgą w wyniku interwencji przeprowadzonej przez Pogotowie dla Zwierząt.
Poza tym, że Angelo miał bardzo zaniedbaną sierść i był wychudzony, okazało się, że jest pacjentem nefrologicznym.
Angelo w tym tygodniu został wykastrowany. Obecnie czuje się bardzo dobrze, a przyjmowanie leków znosi z godnością 😉
Mar po przyjęciu do Azylu była leczona z powodu zakażenia mleka – walczyła z gorączką. Poza tym od razu podpadała nam pod kątem oddechowym, a echo serca potwierdziło nasze przypuszczenia. U Mar mamy do czynienia z kardiomiopatią rozstrzeniową (lewa komora jest rozszerzona zarówno w rozkurczu, jak i znacznie w skurczu), w związku z czym do jej leczenia musieliśmy wprowadzić cardisure.
Wilga po przyjęciu do Azylu przeszła zabieg kastracji aborcyjnej. Przez ponad tydzień po zabiegu wszystko goiło się prawidłowo, po czym u Wilgi pojawiły się odczyny (przy kikucie, przy mięśniach i przy skórze), które wymagają operacyjnego usunięcia – najpewniej jutro.
***
cdn. |
| 21670 | Niedziela (23.08.2026) |
Trudne nadrobić zaleglości z tak wielu tygodni, ale zaczynamy. Poniżej szczegółowe informacje na temat zdrowia części podopiecznych Azylu. Jest to zaledwie ułamek tego, co się działo i dzieje, chociaż o wiekszości spraw staramy się pisać też na fb, abyście mieli stały wgląd w naszą sytuację.
Jutrzejszy wieczór jak niemal w każdy poniedziałek spędzimy w gabinecie Doktora.
Żerka została znaleziona na ulicy. Zanim trafiła pod opiekę Azylu, udzielono jej natychmiastowej pomocy weterynaryjnej w Gabinecie Weterynaryjnym AL-VET w Żerkowie. W karcie weterynaryjnej, którą uzyskaliśmy znalazł się następujący zapis, dotyczący stanu królicy – „na głowie duży, łysy plac bez sierści; ogromne ilości larw much w zewnętrznym kanale słuchowych, ranach na głowie oraz okolicy policzka”.
W chwili przyjęcia Żerki do Azylu problem muszycy był już rozwiązany, natomiast okazało się, że u Żerki mamy do czynienia z innymi, bardzo poważnymi problemami zdrowotnymi.
Żerka ma ropień zagałkowy, ropę w lewym kanale słuchowym, liczne rany w okolicach głowy, które wymagają oczyszczania z uwagi na obecność ropy, a także osłabione czucie w części twarzowej po prawej stronie.
W wynikach jej krwi uwagę zwraca silna anemia oraz podwyższone wskaźniki wątrobowe.
Po uzyskaniu wyników krwi u Żerki wprowadziliśmy intensywne leczenie, po to, aby przygotować Żerkę do nieuniknionego i pilnego zabiegu ekstrakcji lewej gałki ocznej i niewykluczone, że również wyszycia/usunięcia lewego kanału słuchowego.
Żerka dzielnie znosi leczenia i oby tak było jak najdłużej, ponieważ perspektywa jej powrotu do zdrowia jest odległa.
Złotolitka dosłownie wpadła naszym wolontariuszom pod samochód…Cudem nic jej się nie stało, chociaż jej zdrowie długo budziło nasze ogromne obawy.
Po pierwsze od razu po przyjęciu do Azylu Złotolitka miała gorączkę, niemal 41 stopni…, ale problemy z apetytem i pracą układu pokarmowego utrzymywały się u niej również wtedy, kiedy temp. spadła.
Ostatecznie okazało się, że u Złotolitki wszystkie problemy zdrowotne miały podłoże psychiczne. Nawet najmniejsza zmiana zaburzała jej funkcjonowanie i paraliżowała Złotolitkę, dlatego Złotolitka nie mogła przebywać w Azylu, gdzie non stop się coś dzieje i na swojego człowieka czeka pod opieką naszej Dominiki.
Nutkę odebrano podczas interwencji przeprowadzonej przez Pogotowie dla Zwierząt z powodu fatalnych warunków, w których żyła. Chociaż mieliśmy nadzieję na to, że stan Nutki będzie dobry, okazało się, że jej macica, podobnie jak w przypadku przyjętej nieco wcześniej Świeci, jest objęta zaawansowanym procesem nowotworowym.
Obecnie Nutka czuje się dobrze. Jej stan zdrowia jest stabilny. W ramach leczenia otrzymuje codziennie neoplasmoxan, który ma zmniejszyć ryzyko pojawienia się u Nutki przerzutów nowotworowych.
Co 2-3 miesiące u Nutki będziemy przeprowadzać kontrolne USG j. brzusznej. Jeśli w ciągu roku nie pojawią się przerzuty, będziemy mogli cieszyć się ze zwycięstwa…Póki co nieśmiało, a właściwie śmiało informujemy, że Nutka bardzo chętnie zamieszka w domu stałym lub tymczasowym, który będzie mógł w pełni liczyć na nasze wsparcie w zakresie otoczenia Nutki opieką weterynaryjną.
Przykład Świeci, pozostawionej w mieszkaniu w Chełmży, pokazuje, że przyjęcie pod swoją opiekę królika po ciężkich przejściach, z trudnymi do oceny perspektywami, jest możliwe…, chociaż marzymy o tym, aby takie króliki znajdowały domy nie tylko wśród wolontariuszy Azylu…Świecia zamieszkała z innymi Azylantami u naszej wolontariuszki Moniki.
Świecia ma za sobą zabieg histerektomii, podczas którego okazało się, że jej macica objęta jest bardzo zaawansowanym procesem nowotworowym, obejmującym liczne, duże guzy.
Ryzyko przerzutpw u Świeci jest wysokie, ale liczy się to, co tu i teraz…, bez oczekiwania, że wydarzy się cud. Obecnie Świecia czuje się dobrze i funkcjonuje bez zarzutów, chociaż poza kastracją i usunięciem zmian nowotworowych, przeszła też zabieg ekstrakcji siekaczy, które były w tragicznym stanie. Będziemy nad nią czuwać, mając nadzieję, że udało się „oszukać przeznaczenie”.
Flawiusz został przyjęty do Azylu ze znanego nam już miejsca, z którego pochodzą również Dębik, Floks i Kuklik, w bardzo złym stanie – zasikany, niedożywiony, z niewydolnością nerek i wątroby oraz świerzbowcem usznym.
Obecnie stan Flawiusza jest stabilny. Chłopak odbił z wagą, a nawet wypiękniał 😉 Oczywiście Flawiusz dwa razy dziennie otrzymuje lek na nerki – nefrocrill i wymaga szczególnych kontroli pod tym właśnie kątek.
Ecmo został znaleziony przy lesie na jednym z toruńskich osiedli. W całym tym nieszczęściu miał mnóstwo szczęścia, ponieważnie miał żadnych szans na przeżycie w takich okolicznościach.
Ecmo trafił do nas z zaawansowaną encephalitozoonozą oraz silną infekcją górnych dróg oddechowych.
Obecnie Ecmo znajduje się pod troskliwą opieką naszej Karoliny, u której zamierza rozgościć się na zawsze 😉
Chmurka przyjechała do nas z okolic Olsztyna. Przyjęliśmy ją pod naszą opiekę z uwagi na brak realnej możliwości (mimo podjętych starań i zaangażowania ze strony dotychczasowej właścicielki) zapewnienia Chmurce odpowiedniej opieki weterynaryjnej.
Chmurka ma liczne problemy zdrowotne. Po przyjęciu do Azylu walczyliśmy o jej ustabilizowanie. Okazało się, że ma poważny problem z objętymi procesem zwyrodnieniowym nerkami i przeładowanym pokarmem żołądkiem, co w perspektywie konieczności przeprowadzenia u Chmurki zabiegu ekstrakcji gałki ocznej, objętej silnym stanem zapalnym i udrożnienia zapchanych kanalików łzowych, szczególnie nas martwiło.
Ostatecznie w miniony poniedziałek udało się przeprowadzić u Chmurki zabieg ekstrakcji prawej gałki ocznej. Zabieg przebiegł bez komplikacji, chociaż oczodół wymaga obecnie regularnego oczyszczania z uwagi na gromadzącą się w nim ropę.
Chmurka podjada samodzielnie zioła i oczywiście owoce liofilizowane. Jest bardzo dzielna. Kochana z niej dziewczyna.
Bębli została porzucona na ulicy. Zapewne jej były właściciel widząc u Bębli problem z zębami, postanowił ten problem „rozwiązać”.
Dzisiaj Bębli ma już za sobą zabieg usunięcia siekaczy oraz kastracji. Czuje się bardzo dobrze i czeka w Azylu na swojego człowieka.
Angelo trafił pod naszą opiekę wraz z Mar i Wilgą w wyniku interwencji przeprowadzonej przez Pogotowie dla Zwierząt.
Poza tym, że Angelo miał bardzo zaniedbaną sierść i był wychudzony, okazało się, że jest pacjentem nefrologicznym.
Angelo w tym tygodniu został wykastrowany. Obecnie czuje się bardzo dobrze, a przyjmowanie leków znosi z godnością 😉
Mar po przyjęciu do Azylu była leczona z powodu zakażenia mleka – walczyła z gorączką. Poza tym od razu podpadała nam pod kątem oddechowym, a echo serca potwierdziło nasze przypuszczenia. U Mar mamy do czynienia z kardiomiopatią rozstrzeniową (lewa komora jest rozszerzona zarówno w rozkurczu, jak i znacznie w skurczu), w związku z czym do jej leczenia musieliśmy wprowadzić cardisure.
Wilga po przyjęciu do Azylu przeszła zabieg kastracji aborcyjnej. Przez ponad tydzień po zabiegu wszystko goiło się prawidłowo, po czym u Wilgi pojawiły się odczyny (przy kikucie, przy mięśniach i przy skórze), które wymagają operacyjnego usunięcia – najpewniej jutro.
***
cdn.
























































































































Z wielką radością informujemy, że nasz wniosek o dotację w ramach Priorytetu 5.
Brak komentarzy