W ciągu miesiąca (konkretnie od 4.05.) pod naszą opiekę trafiło 35 królików (w tym dwa nieżyjące maluchy), dlatego ten wpis będzie dotyczyć wyłącznie naszych nowych podopiecznych.
Pozostałe zaległości z azylowego frontu nadrobimy w kolejnym wpisie, a mamy o czym pisać…;) Nasi podopieczni nas nie rozpieszczają. Tylko w ciągu ostatniego 1,5 tygodnia poważne zabiegi przeszli m.in. Alkaid, Jarga, Piżmak, Szkapcia…Śniegułka zaliczyła poważny kryzys zdrowotny itd.
Za nami tradycyjnie dziesiątki wszelkiego rodzaju badań i zabiegów, nie wspominając o długich godzinach spędzonych u weterynarza i krótkich nocach…Zaczynamy 😉
Wczoraj wieczorem do Azylu przyjechały 3 króliki z parku miejskiego w Koźminie. Dla nas historia królików z Koźmina dopiero się zaczyna, ponieważ wczoraj zabezpieczono (bez naszego udziału) 3 najgorzej wyglądające króliki, a na miejscu wciąż przebywa jeszcze kilka królików.
Dębik, Floks, Kuklik mają na ciele rany i strupy po kontakcie z kurami, z którymi mieszkali we wspólnej wolierze. Dębik i Kuklik mają problemy z oczami, u Kuklika dodatkowo widoczny jest problem z kręgosłupem/miednicą, a wczoraj w pierwszym rzucie konieczne było oczyszczenie z ropy opuszków po wyrwanych pazurach. Dębik i Floks nie jedzą i nie bobkują.
Na początku tygodnia całą trójkę czeka pełna diagnostyka.
Floks
Dębik
Kuklik
Martyna ❤️ za zaangażowanie w ten temat!
Bączek kilka miesięcy temu został odebrany interwencyjnie przez inną organizację z powodu złego stanu zdrowia (wychudzenie i stan zapalny uszu) i fatalnych warunków bytowych (całe życie spędził w niewielkiej klatce). Pod naszą opiekę Bączek trafił niecały miesiąc temu, jak się okazało w stanie zagrażającym życiu z powodu skrajnej niewydolności wątroby. Już w badaniu USG wątroba Bączka wyglądała bardzo źle – jak oceniło to Doktor – szaro-bura/gwieździsta, ale wynik badania krwi przerósł nasze wyobrażenie. Bączek nie jadł, gorączkował, uwagę zwróciły też występujące u niego wyraźnie zwiększone opory płucne, aczkolwiek ani echo serca ani USG klatki piersiowej nie ujawniły klasycznych patologii w obrębie klatki piersiowej, co potwierdziło nasze podejrzenie, że duszność u Bączka może być związana z bardzo zaawansowaną lordozą – wygięciem kręgosłupa, którego skutkiem jest zresztą specyficzny sposób poruszania się Bączka.
Szanse Bączka na wyjście z kryzysu wydawały się niewielkie, ale wdrożyliśmy bardzo intensywne leczenie, wykorzystując ostatnie zapasy najlepszego leku na wątrobę, jakim jest ornipural i intensyfikując jego podawanie – raz dziennie zamiast co 2 dni. Dodatkowo antybiotykoterapia, lek przeciwbólowy, chitofos z nefrocrillem (nerki) i heparegen, przy czym chitofos i nefrocrill oraz heparegen Bączek otrzymuje do dzisiaj.
Bączek pokonał kryzys. Wyniki krwi wykonane po tygodniu wypadły dużo lepiej. Bączek zaczął jeść.
Dzisiaj żyje jak na króla przystało 😉 Otoczony wianuszkiem przyjaciół, człapiąc po domu, kręcąc się pod nogami zawsze wtedy, kiedy jest to najmniej porządane, czyli podczas sprzątania 😉 Wkrótce Bączka czeka kontrolne USG j. brzusznej i kontrolne badanie krwi.
Boginka i Curie po kilku latach wrócili z adopcji.
Stan Curiego jest dobry, natomiast Boginka jest królikiem stomatologicznym. 1,5 tygodnia temu przeszła zabieg usunięć wszystkich zębów policzkowych po prawej stronie żuchwy i oczyszczenia kości żuchwy, przy której przed przyjazdem do Azylu nabudował się u niej ropień.
Curie
Po zabiegu Boginka czuje się dobrze. Kontynuujemy antybiotykoterapię.
Boginka
Grudzia trafiła pod naszą opiekę w związku z wyjazdem swojego właściciela zagranicę. Na szczęście.
Grudzia jest królikiem wymagającym szczególnej troski i uwagi. USG ujawniło, że ma problem z nerkami – obie są bardzo małe, a ich budowa jest nieprawidłowa. W wykonanym w ostatnim czasie dwukrotnie badaniu krwi zarówno poziom mocznika, jak i kreatyniny mieści się jeszcze w normie, ale utrzymuje się w górnych granicach normy. Grudzia ma problemy z apetytem. Wymaga dokarmiania karmą rodi instant. Dwa razy dziennie otrzymuje leki na pracę nerek – chitofos i nefrocrill.
Józio został znaleziony pod wiatą śmietnikową na osiedlu w Bydgoszczy. Jest młodym, ale już w pełni dojrzałym samcem. Trafił do nas z ułamanym górnym siekaczem prawej strony szczęki. USG j. brzusznej wypadło prawidłowo. Badanie krwi również.
Badania kału ujawniło obecność kokcydiów.
Kłapouchy został uratowany w ostatnim momencie i nie ma w tym odrobiny przesady, ponieważ w przeciwnym razie w ciągu 1-2 dni umarłby z powodu wyniszczenia organizmu. Kłapouchy chciał jeść, ale na pewno nie otrzymywał wystarczającej ilości pokarmu (nie wspominając o jego jakości), a ponadto z uwagi na stan siekaczy miał trudności z jego pobieraniem.
Z uwagi na odległość (Szczecin) szybkie udzielenie pomocy Kłapouchemu nie było łatwe, ale dzięki Kubie i Weronice, Kłapouchy dostał szansę na życie i zanim zorganizowaliśmy transport do Torunia, poczuł się dużo lepiej.
Kłapouchy wciąż jest królikiem o dość drobnej budowie, ale zyskał 0,5 kg wagi. Po wykonaniu wszystkich badań, wczoraj baraniasty przeszedł zabieg usunięcia siekaczy i górnych zębów policzkowych po prawej stronie. Miejmy nadzieję, że nie będą go czekały kolejne zabiegi, ale zobaczymy. Wczoraj Kłapouchy został też wykastrowany.
Koziołek został porzucony pod sklepem zoologicznym (sklep odmówił jego przyjęcia, więc byli właściciele zostawili królika pod sklepem), a następne przywieziony przez straż miejską do lecznicy weterynaryjnej.
Koziołek ma splay-leg – deformację w obrębie lewego stawu barkowego i wykrzywienie lewej kości ramiennej oraz deformację i zesztywnienie w prawym stawie barkowym.
Poza tym Doktor stwierdził u Koziołka:
- niedrożność prawego kanalika łzowego z ropnym wysiękiem
- nieprawidłowy zgryz (korony zębów policzkowych są nierówne i nie łączą się, a stan korzeni ocenimy na podstawie RTG głowy)
- obecność złogów w woreczku żółciowym (sytuacja ekstremalnie rzadko spotykana u królików) i w. pęcherzu
W związku z obecnością złogów piasku i kamieni u Koziołka wprowadzamy lek ursocam i fitolizynę, a ponadto leki na poprawę kondycji wątroby. Niestety nie wiemy czy ursocam pomoże i czy nie będzie potrzeby przeprowadzenia u Koziołka zabiegu operacyjnego – usunięcia woreczka żółciowego, tym bardziej, że samopoczucie Koziołka nie jest najlepsze i może mieć to związek z obecności w/w złogów.
W najbliższym czasie Koziołka czeka zabieg udrożnienia kanalików łzowych być może połączony z zabiegiem stomatologicznym.
Kudłaty został porzucony przez byłą właścicielkę w mieszkaniu, z którego została eksmitowana wraz z partnerem. Opiekę nad nim przejęli pracownicy wspólnoty mieszkaniowej, którzy widząc jego stan (wychudzenie, apatię, brak apetytu i fatalny stan sierści), przekazali Kudłatego pod naszą opiekę.
Kudłaty był osłabiony, miał temp. nieco powyższej 36 st. Problem tkwił głównie z problemach z układem pokarmowym – przeładowanie żołądka i zapalane jelit. W badaniu USG widoczna była obecność płynów między nerką a wątrobą (lekkie wodobrzusze), stanu wątroby nie można było ocenić z uwagi na to, że zakrywał jej żołądek, ale badanie krwi ujawniło podwyższone parametry wątrobowe i nerkowe. Dodatkowo w badaniu USG uwagę Doktora zwróciła też nieprawidłowa budowa lewej nerki.
Kudłaty przez wiele dni nie jadł, nie robił też bobków, a jego karmienie z uwagi na stan układu pokarmowego odbywało się z ogromną ostrożnością. Do leczenia Kudłatego musieliśmy wprowadzić baterię leków, wśród których obecnie kontynuujemy leki na wątrobę oraz na nerki.
Kudłaty ma niedrożne oba kanaliki łzowe i wygląda na to, że jest to stara sprawa. W badaniu RTG uwagę zwraca nierówność koron zębów policzkowych, przerost korzeni dwóch ostatnich zębów policzkowych po lewej stronie oraz jednego z zębów policzkowych po prawej stronie.
W najbliższych dniach Kudłatego czeka zabieg korekty zębów i udrożnienia kanalika łzowego oraz kastracji. Zobaczymy czy w przyszłości konieczne będzie usuwanie zębów.
W tej chwili Kudłaty je samodzielnie. W tym tygodniu w końcu pojawiły się też dość ładne bobki.
Kulfona i Żabkę znaleziono pod Włocławkiem. Porzucono je na łące w okolicy drogi.
Kulfon wkrótce zostanie wykastrowany.
Kulfon w przeszłości doznał urazu mechanicznego nosa. USG j. brzusznej wypadło prawidłowo. Badanie krwi wypadło standardowo – podwyższone parametry wątrobowe. Badanie kału dało wynik ujemny.
Żabka ma złą budowę ciała, związaną z nadwagą. Jej widzenie jest ograniczone do prawego oka, ponieważ rogówka w lewym oku uległa całkowitemu zmętnieniu, najprawdopodobniej wskutek przebytego w przeszłości urazu mechanicznego. W USG j. brzusznej uwagę zwrócił powiększony lewy róg macicy – pozostałość po rui lub zmiana patologiczna – do kontroli w najbliższy poniedziałek. Badanie krwi wypadło standardowo – podwyższone parametry wątrobowe. Badanie kału dało wynik ujemny.
Majówka zanim trafiła do Azylu, żyła w fatalnych warunkach. Z uwagi na nadwagę i złą budowę ciała, a także swoje przyzwyczajenia żywieniowe, początkowo miała problem z układem pokarmowym. Na szczęście obecnie wszystko jest w porządku, a Majówka po zabiegu kastracji będzie szukać nowego domu.
Maleństwo znaleziono na ulicy w okolicach Łodzi. Najpierw został tradycyjnie zabezpieczony u Justyny i Michała, a potem przyjechał do Azylu, gdzie zaczęliśmy walkę z kokcydiozą.
Obecnie maluch ma już za sobą leczenie. Mamy nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej.
Olsztynkę znaleziono na klatce schodowej na jednym z toruńskich osiedli.
Była bardzo brudna, a uwagę od razu zwrócił występujący u niej bardzo silny obrzęk sutków i obecność mleka w sutkach.
W kolejnych dniach walczyliśmy u Olsztynki z silną gorączką na poziomie około 40,7 st., związaną z resorpcyjnym zapaleniem gruczołów sutkowych. W naszej ocenie Olsztynka najprawdopodobniej krótko przed jej porzuceniem urodziła, ale nie karmiła młodych. Być może umarły, tego się nie dowiemy.
W badaniu USG j. brzusznej uwagę zwraca zła budowa lewej nerki, która będzie wymagała regularnych kontroli.
Olsztynkę cały czas męczą zaburzenia hormonalne i w najbliższych dniach musimy ją bezwzględnie poddać zabiegowi kastracji.
Onyx został znaleziony na ulicy w okolicach Łodzi (a jakżeby inaczej). Przez miesiąc przebywał u Justyny i Michała, a w maju przyjechał do Azylu.
Onyx na szczęście jest młodym i zdrowym samcem. Ma już za sobą zabieg kastracji i w tej chwil w Azylu czeka na nowy dom.
Nieśmiałek został znaleziony na ulicy w Chełmży i wczoraj trafił pod naszą opiekę. Chłopak ma nieprawidłowy zgryz. Jego zęby policzkowe kierują się w stronę policzków, musimy natomiast sprawdzić jak wygląda korzenie zębów.
USG j. brzusznej wypadło prawidłowo, a badanie krwi i kału wykonamy u Nieśmiałka po długim weekendzie.
Pixi przyjechał do nas w tym tygodniu z Łodzi z diagnozą „złamania lewego stawu biodrowego z przemieszczeniem przyśrodkowym części kości kulszowej”. Nie wiemy dokładnie, kiedy doszło do urazu, ale nie mamy do czynienia ze świeżym tematem. Byli opiekunowie Pixiego konsultowali jego sytuację z kilkoma lecznicami wet. i uzyskali informację o konieczności przeprowadzenia operacji, której koszt to oczywiście kwota kilku tysięcy złotych, uznaliśmy jednak, że nie ma takiej potrzeby. Oczywiście moglibyśmy zrobić to dla sztuki, ale nie w tym rzecz. Pixi czuje się bardzo dobrze. Kości są w fazie zrostu i wiemy z doświadczenia, że na tym etapie ograniczenie ruchu na kilka tygodni przy wsparciu leku na (osteogeon) powinno załatwić sprawę bez ryzyka zabiegu i ewentualnych powikłań.
Smoky została znaleziona na terenie Zgierza. Od razu po przyjeździe do Torunia trafiła do gabinetu weterynaryjnego. Była osłabiona – 36,2 st. Ponadto Doktor stwierdził u niej wychudzenie – zanik tkanki mięśniowej i tłuszczowej. USG j. brzusznej i badanie kału wypadły prawidłowo, natomiast badanie krwi ujawniło podwyższone parametry wątrobowe.
Speedy została znaleziona na ulicy w okolicach Łodzi. Jest młodą, zdrową i bardzo zwinną dziewczyną.
Sroczek jest młodym królikiem hodowlanym, który został znaleziony (podobno) na ulicy w okolicach Poznania, aczkolwiek napiszę wprost, że mamy poważne wątpliwości czy faktycznie tak było. Pod naszą opiekę trafił w związku ze zdiagnozowanymi u niego problemami zdrowotnymi – zatorem układu pokarmowego, który mógł skutkować zabiegiem operacyjnym. Po przyjęciu do Azylu Sroczek bardzo szybko poczuł się dobrze. USG j. brzusznej, badanie krwi i badanie kału nie ujawniły nieprawidłowości.
Sroczek wkrótce zostanie wykastrowany.
Anatar, Arwena, Burzyk, Sua, Venom zostali porzuceni na działce w Jarocinie. Burzyk dojechał do Azylu dwa dni później, ponieważ za pierwszym razem nie ujawnił swojej obecności.
Dwa inne króliki niestety nie przeżyły.
U wszystkich królików wykonaliśmy komplet badań. Ich stan zdrowia poza podwyższonymi parametrami wątrobowymi oraz obecnością kokcydiów, z którymi już sobie poradziliśmy, a także dużą ilością złogów mineralnych w pęcherzu Anatara, jest prawidłowy. Burzyk przyjechał do Azylu z kleszczami, ale na szczęście nie pociągnęło to za sobą konsekwencji. Venom wciąż nie wygląda dobrze i zdecydowanie potrzebuje wizyty u groomera, który doprowadzi do porządku jego bardzo zaniedbane futro.
Burzyk z kleszczem
Venom
Arwena
Anatar
Sua
Na początku maja pod naszą opiekę trafiło również 7 króliczych osesków. Kiedy zadzwonił do nas w tej sprawie toruńsk Ekopatrol, akurat byliśmy z innymi podopiecznymi u Doktora.
Zadania walki o ich życie podjęła się Pani Bogusia – mama Eweliny, na którą zawsze możemy w takich sytuacjach liczyć i której w pełni w tym temacie ufamy.
Dwa maluchy nie przeżyły z uwagi na zakażenie Escherichia coli, u pozostałej piątki, mimo ich bardzo młodego wieku, musieliśmy wdrożyć antybiotykoterapię.
Mamy nadzieję, że wszyscy co najtrudniejsze maluchy mają już za sobą i będą rosły jak na drożdżach, chociaż dla nas oznacza to również, że wkrótce będziemy potrzebować dla nich w Azylu 5 klatek 120 cm…
cdn.


































































Z wielką radością informujemy, że nasz wniosek o dotację w ramach Priorytetu 5.
1 Komentarz
To jest po prostu niewyobrażalne, jak ludzie postępuję ze zwierzętami. Nie mieści się w głowie, że można być tak perfidnym, nieodpowiedzialnym i pozbawionym empatii. Na dodatek żadnej albo prawie żadnej wiedzy i chęci jej zdobycia, co zresztą powinno się zrobić jeszcze przed wzięciem pod opiekę zwierzęcia (zresztą raczej nie można tu mówić o opiece) i beztroskie pozbywanie się „problemu”. Nic więcej nie napiszę, bo musiałabym użyć słów nieakceptowalnych.