Fotograficznie, Z życia Azylu

Niedziela (25.01.2026 r.)

25 stycznia 2026

Wracamy po krótkiej przerwie.

Wczoraj przeprowadziliśmy interwencję na terenie jednej z działek ogrodowych w Świeciu. Zgłoszenie w tej sprawie dotyczyło 3 królików, natomiast na miejscu okazało się, że pomocy potrzebują również ptaki. Ponadto sprawdzając teren, natknęliśmy się na zwłoki 2 królików.

4b2ca1cc-bb47-4592-bcb7-57de24a56e10

7aa0ced1-c4d6-44d0-b41e-4187c4f7b74c

17f12cee-f241-42ea-882a-421e12892913

Wg relacji żony właściciela zwierząt, którą potem potwierdził, króliki, które umarły nie jadły od 3 dni. Nie udzielono im pomocy weterynaryjnej, a hasło – weterynarz – w kontekście chorych królików było dla wyżej wymienionych czymś abstrakcyjnym. Ostatecznie każdy umiera, wszystko jest ok, a tak w ogóle moglibyśmy zająć się pomaganiem ludziom. Nic nowego.  Szkoda tylko, że to nie ludzie siedzie zamknięci w klatkach na mrozie przez całą dobę, a zamiast tego wybrali ciepły pokoju i ogrzewanie się przy piecu.

IMG_3193

3f923bc5-bb16-4d72-a0c7-dab04cd68d14

9b3e2d05-7193-4580-889d-cf2afae48102

35a620c4-0416-48bd-842e-058ccc6b87d8

IMG_3209

89fb20a4-86a1-4234-b9aa-367e84ea2c54

9e159e41-33cf-4afe-b5ba-6fdc6043d47a

7b1c5fa5-88b8-46f9-a1cf-d6c881563147

Na miejsce wezwaliśmy policję. Złożyliśmy zawiadomienie o znęcaniu się nad zwierzętami. Zwłoki królików zostały na naszą prośbę zabezpieczone i będą poddane badaniu sekcyjnemu w ZHW.

W sprawie jako Fundacja występujemy jako pokrzywdzeni, będziemy też działać w charakterze oskarżyciela posiłkowego.

Wszystkie króliki kichają i są wychudzone. W tej chwili najbardziej martwi nas Judy, u której obok silnego osłabienia, kiedy „odpływa”, przeplatanego z fazami ożywienia, występują zaburzenia neurologiczne. Wczoraj wieczorem ciało Judy silnie drżało, a dzisiaj wieczorem mała przewróciła się jak przy ataku padaczki.

IMG_4371

W ciągu dnia czuła się lepiej, a od 2 godzin znowu jest w zapaści – od temp. 35 st. udało nam się odbić, ale mała wciąż jest apatyczna…

IMG_3315

Jutro naszych nowych podopiecznych czekają kompleksowe badania u Doktora.

Kanarkami oraz 2 gołąbkami, które siedziały przytulone do siebie w klatce, w której nie było dosłownie nic poza odchodami piętrzącymi się do góry, zaopiekowała się Fundacja Zalatani – Na pomoc ptakom, której serdecznie dziękujemy za pomoc!

cf5c9299-278b-4ada-949f-94fdbec70953

IMG_3212

W poniedziałek rano za pośrednictwem Messengera otrzymaliśmy informację o zabranym ze sklepu zoologicznego maluchu z Włocławka, potrzebującym pomocy. Zanim maluch trafił do Azylu przez kilka dni był leczony we Włocławku, jednak stan oka ulegał pogorszeniu, a z niedzieli na poniedziałek stan ogólny królika uległ znacznemu pogorszeniu.

O tym, że Milagro jest dzisiaj z nami decydowały minuty. Jego ówcześni opiekunowie po nawiązaniu z nami kontaktu wsiedli w samochód i przywieźli Milagro do Azylu, skąd mały natychmiast pojechał do Doktora. Liczyliśmy się z tym, że jest zbyt późno i odejdzie w każdej chwili.

IMG_4304

IMG_4302 (1)

Podczas badania okazało się, że oko to nasz najmniejszy problem, ponieważ maluch jest całkowicie wyniszczony – odwodniony i niedożywiony. Jego serce biło bardzo słabo, w pewnym momencie zaczął łapać powietrze,  przelewał się przez ręce, umierał – nie ma w tym słowa przesady. Stan w jakim znajdował się Milagro niemal zawsze kończy się śmiercią. Milagro się jednak nie poddał.

Inkubator, tlen, podskórne nawadnianie, leki, karmienie, wszystko z ogromną ostrożnością, ponieważ Milagro ważył 200 gramów. Z każdą godziną pojawiała się nadzieja.

IMG_4309

Po 23 znowu walczyliśmy z całkowitą zapaścią. Wydawało się, że to koniec, ponieważ Milagro osłabił i nie miał już nawet odruchu przełykania. Znowu leżał pod tlenem podawanym bezpośrednio przez maskę. 2 godziny później podniósł się, zjadł z apetytem rodi ze strzykawki, przyjął leki…

IMG_2725

Na tamtym etapie wiedzieliśmy, że oko, które wymagało natychmiastowej ekstrakcji (ryzyko posocznicy i przerzutu ropy do mózgu) musi poczekać, ponieważ jeśli nie ustabilizujemy malucha, nie ma opcji poddania go zabiegowi. Liczyliśmy na to, że dotrwamy do czwartku, ale niestety w czwartek Milagro czuł się wyraźnie gorzej i nie wynikało to z osłabienia – jadł, jelita pracowały. Obrzęk oka od poniedziałku znacznie się powiększył, przy dotyku spod strupa wydostawała się ropa, Milagro coraz mocniej przechylał głowę.

IMG_2963

IMG_2959

IMG_2963

IMG_2971

W czwartek wieczorem Milagro miał zabieg. W grę nie wchodziło jakiekolwiek znieczulenie – premedykacja, wyłącznie znieczulenie miejscowe. Nie byłoby to możliwe u dorosłego królika, ale układ neurologiczny takiego malucha jest dużo słabiej wykształcony. Samo usunięcie gałki ocznej trwało sekundy…gałka oczna była wyrzucona poza oczodół, potem konieczne było wyłyżeczkowanie oczodołu i usunięcie zjedzonych przez ropę tkanek. Z uwagi na obecność ropy krwawienie było niewielkie. Wszystko trwało może 10 minut, mimo że czasami Doktor robił przerwy, żeby uniknąć sytuacji, w której Milagro się zestresuje. Po zabiegu Milagro profilaktycznie spędził około 30 minut pod tlenem, a potem wróciliśmy do domu.

Trudno mi pisać o tym, że stan Milagro jest w tej chwili dobry, ponieważ wiemy, że u takiego malucha – Milagro waży 230 – 240 gramów, wszystko może się zmienić w ciągu chwili i nawet w trakcie tworzenia tego wpisu, mały zaczął mnie mocno niepokoić…

Przez ostatnie dni Milagro miał bardzo ładny apetyt, wręcz domagał się więcej i więcej, ale jadł  wyłącznie ze strzykawki – cały czas przekrzywia głowę i widać, że ciężko mu się pobiera papkę z miski – wszystko u niego jest mikroskopijne i jedząc z miski, mógłby chociażby przytkać sobie papką nos. Teraz Milagro też chce jeść, podchodzi, kiedy zbliżam się do inkubatora, ale jest dziwnie spowolniony, je, ale robi to wolniej niż zwykle, jest bardziej ospały. Zastanawiam się czy ropa nie dotarła do mózgu…Oby nie. Oby noc minęła spokojnie…

Milagro jest w zasadzie pod całodobową kontrolą. Oczodół wygląda dobrze. Nic się w nim nie zbiera. 2-3 razy dziennie wymieniamy gazę z gentamycyną, ponieważ nie zdecydowaliśmy się na stosowanie jodyny. W przypadku starszego królika stosowalibyśmy u Milagro penicylinę, ale tutaj nie ma o tym mowy – nie wiemy jak mały zareagowałby na nią pod kątem pracy układu pokarmowego czy ewentualnego wstrząsu.

Dlaczego nie podaliśmy nazwy sklepu, z którego pochodzi Milagro? Ponieważ tego nie wiemy.

W jaki sposób doszło u Milagro do powstania ropnia? Podejrzewamy, że doszło do uszkodzenia rogówki/porażenia powiek, oko uległo wysuszeniu a następnie owrzodzeniu.

W jakim wieku Milagro trafił do sklepu? Ile wtedy ważył? To są najważniejsze pytania. Żadne zwierzę nie powinno być towarem, a do sklepów zoologicznych wciąż często trafiają z giełdy – umieralni króliki zbyt młode, aby miały szansę przeżyć. Gdyby nie reakcja opiekunki Milagro, on z uwagi na swoją chorobę wróciłby na giełdę, gdzie zostałby zabity czy jak to się mówi „zutylizowany”. Nie poddany eutanazji, bo nikt „nie bawi się” tam w takie rzeczy.

Zaledwie kilka dni przed pojawieniem się w Azylu Milagro, zabrakło nam czasu, aby pomóc innemu królikowi, przebywającymi w Stargardzie, setki km od nas.

IMG_6226

Kiedy otrzymaliśmy informację o tym, że w miejscu, z którego odebrano dziecko (na marginesie tylko dzięki interwencji lekarki ze szpitala), pozostał królik żyjący w fatalnych warunkach, od razu poruszyliśmy „niebo”, żeby mu pomóc. Wydawało się, że ta historia może skończyć się dobrze, kiedy królik został odebrany i zabezpieczony w schronisku dla zwierząt prowadzonym przez Oddział TOZ Kiczarowo, skąd miał do nas przyjechać, ale o czym wtedy nie wiedzieliśmy, już było za późno…Mimo że tamtego dnia alerty RCB informowały o fatalnych warunkach pogodowych, udało nam się zorganizować transport do Torunia, za co dziękujemy wszystkim zaangażowanym…Kierowca ze Szczecina już wyjechał po małego do lecznicy weterynaryjnej, do której z królikiem udało się pracownicy schroniska ❤️ , okazało się, że mały ma 32 st. temp., jest w stanie agonalnym i nie ma szansy, aby przeżył podróż, musiał zostać w inkubatorze. Następnego dnia umarł.

Wiemy, że TOZ Odział Kiczarowo ma podjąć wszelkie działania, aby pociągnąć do odpowiedzialności karnej właścicieli Baksa. O jego historii na pewno nie zapomnimy.

Amara tydzień temu zaczęła unosić lewy skok. Okazało się, że z boku skoku (w okolicy pięty) utworzył się ropień. Zmiana została wyłyżeczkowana i oczyszczona. Jutro od zabiegu minął tydzień i póki co sytuacja wygląda nad wyraz dobrze. Amara otrzymuje penicylinę, która mamy nadzieję dobije bakterie ropne i problem nie wróci, ponieważ wiemy, że w przypadku ropni w skokach rokowania dot. ocalenia łapy są zawsze słabe.

IMG_2995

podczas zabiegu 

IMG_2704

kilka dni po zabiegu 

IMG_2998

Auggiego w tym tygodniu czeka zabiegu udrożnienia kanalika łzowego. Mały troll mimo swojej niepełnosprawności i problemów związanych ze zniekształceniem łap, trzyma fason.

IMG_2718

Chałka w środę zaczęła nagle gorączkować. Popołudniu temp. jej ciała podskoczyła aż do 40,7 st., co stanowiło już poważne zagrożenie dla jej życia.

IMG_2973

Dzięki lekom udało się opanować sytuację, a podczas badania w zasadzie nic nie podpadało, nawet skoki, a przecież Chałka trafiła do nas z bardzo silnym pododermatitis, które udało się wyleczyć.

Kiedy kończyliśmy kontrolne USG, podczas którego Chałka była trzymana za tylne łapy na wysokości ud, okazało się, że po prawej stronie uda wyczuwalny jest odczyn – rozlana zmiana o średnicy kilku centymetrów, stanowiąca najprawdopodobniej źródło gorączki, zupełnie niezauważalna na pierwszy rzut oka. Przy zmianie nie było widać żadnej rany, wskazującej na uraz, dlatego nie możemy ocenić jej źródła.

IMG_2977

IMG_2982

Od kilku dni Chałka otrzymuje antybiotyki bezpośrednio w okolice odczynu. Mała czuje się bardzo dobrze, ma prawidłową temp. ciała, natomiast odczyn się nie zmniejsza. Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja.

Lilith po kilkutygodniowej nieobecności, związanej z zabiegami usunięcia ropnego odczynu powstałego wokół sutka, dzisiaj wróciła do Azylu. Oby kolejny wyjazd z Azylu wiązał się już tylko z adopcją…Tego jej i sobie życzymy.

IMG_2690

IMG_2693

Lobelia kontrolę po zabiegu kastracji (dla przyp. macica była objęta procesem nowotworowym) zaliczyła bez zastrzeżeń, aczkolwiek w piątek popołudniu trochę nam podpadała – napinała się i dlatego jutro również czeka ją wizyta kontrolna u Doktora.

IMG_2710

W ramach serii pt. łapy, Luana w czwartek trafiła do Doktora z procesem ropnym w lewym skoku. Dzień wcześniej zaczęła unosić lewą łapę. Okazało się, że mamy do czynienia z ropniem, który idzie od strony podeszwowej w stronę grzbietową, czego efektem jest znacznie osłabione czucie w lewym skoku.

IMG_2986

Po czwartkowym zabiegu do leczenia Luany dodatkowo wprowadziliśmy antybiotykoterapię (w tym penicylinę). U Amary sytuacja wygląda lepiej, ponieważ u Luany ropa, chociaż niewielka ilość, była między ścięgnami, ale przecież (śmiech przez łzy) króliki potrafią nas czasami pozytywnie zaskoczyć…

IMG_2988

IMG_2989

Misti, która niecałe 2 tygodnie temu przeszła niezwykle inwazyjny i trudny zabieg, czuje się bardzo dobrze. Przełyk zrósł się prawidłowo. Póki co rana po zabiegu goi się prawidłowo i nie pojawiły się nowe ogniska ropne. W piątek do diety Misti wprowadziliśmy „miękkie” zioła, dzisiaj delikatne źdźbła siana. Jutro kolejna kontrola u Doktora.

IMG_3006

po 2 dniach od zabiegu 

IMG_2511

po 1,5 tygodnia od zabiegu 

IMG_2680

Nietoperz został w tym tygodniu wykastrowany, ale nie to jest najważniejsze. U Nietoperza wykonaliśmy RTG prawego skoku, na którym widać wyraźny odczyn zapalny w obrębie stawy międzypalcowego, stanowiący pozostałość po dawnym ropniu. Rozcięcie podejrzanego miejsca na wierzchniej części łapy potwierdziło podejrzenie Doktora, że nie jest to aktywne ognisko ropne.

IMG_2701

I oby tak zostało, ponieważ w przeciwnym razie sytuacja byłaby bardzo trudna.

IMG_2707

IMG_2724

Pulinda ma cały czas problem z obecnością ropy w  lewym uchu. Poza tym wydaje się, że ogólna kondycja Pulindy uległa pogorszeniu (spadek wagi), aczkolwiek wyniki najnowszego badania krwi pokazują, że nerki i wątroba pracują prawidłowo, Pulinda nie ma też anemii. Dla spokoju u Pulindy wykonamy jednak w tym tygodniu jeszcze USG j. brzusznej.

IMG_3010

Wielokropek kontrolę po zabiegu usunięcia siekaczy zaliczył na 5. Na RTG korzenie zębów policzkowych nie budzą poważniejszych zastrzeżeń.

IMG_2713

W ostatnich dniach wykastrowani zostali Basiek, Bysiol, Merak, Mizar, Rogal oraz Tahin. Na zabiegi kastracji pojechały kolejne samice – Bombka, Duszka, Nysa i Paryska.

Na RTG Alokazji widać duże narośla kostne w odcinku lędźwiowym  kręgosłupa – dysko spondyloaktoza. Szyja jest wyraźnie zagięta w kierunku piersiowym. Jutro będziemy omawiać z Doktorem dalsze działania, w tym zalecenia co do rehabilitacji.

U Grizzlego RTG głowy nie budzi żadnych zastrzeżeń.

Kolejne, wykonane po kilku miesiącach RTG Orlika nie przyniosło zaskoczeń, tzn. nikt nie oczekiwań dobrych wiadomości. Korzeń jednego z siekaczy odrósł i drażni j. nosową. Żuchwa jest mocno skrócona, korzenie pierwszego i drugiego zęba policzkowego po lewej stronie są objęte zmianami wapiennymi. Puszki bębenkowe są czyste.

Jutro Doktor zobaczy Orlika i będziemy myśleć o wpisaniu go na listę zabiegową.

U Skiddo na RTG głowy widać, że w lewa puszczka bębenkowa jest mniej powietrzna i może znajdować się w niej ropa. To potwierdza nasze podejrzenia, u podstaw których leży obecność ropy w kanale słuchowym. Być może w tym tygodniu u Skiddo uda się przeprowadzić zabieg.

***

Przyczyną śmierci Śnieguliczki była niewydolność wielonarządowa. Śnieguliczka dzielnie przeżyła zabieg kastracji i usunięcia guzów nowotworowych, a po zabiegu czuła się dość dobrze aż do czwartku. Jeszcze podczas środowej wizyty u Doktora jej stan zdrowia był stabilny i z nadzieją patrzyliśmy na kolejne dni. Niestety następnego dnia zaczęła słabnąć, nerki stanęły i nie ruszyły mimo podawania płynów i leków.

w środę wieczorem – kilkanaście godzin przed pojawieniem się kryzysu 

IMG_2520

Podczas sekcji okazało się, że nerki Śnieguliczki, które na USG podpadały z uwagi na swój niewielki rozmiar, dosłownie rozpadały się w dłoniach. Do tego doszło zwyrodnienie wątroby, związane niewątpliwie z fatalną dietą stosowaną u Śnieguliczki i jej otyłością. Historia bez szans…

Serdelek przeszedł zabieg rozdzielenia jelita grubego, które jak się okazało w ostatnim odcinku skleiło się ze sobą. Po zabiegu wybudził się bez problemu…około 1:30 w nocy przez myśl nie przeszłoby mi, że wydarzy się coś złego. Kilka godzin później zaczął słabnąć, pojawiła się duszność. Mimo podania leków i tlenu, odszedł.

w nocy po zabiegu 

IMG_2540

Badanie sekcyjne ujawniło, że przyczyną śmierci Serdelka był obrzęk płuc. Jak do niego doszło, dlaczego, nie mamy pojęcia. Serdelek był królikiem kichającym, ale płuca nie były zajęte ropą. Być może do obrzęku doszło jednak na tle związanym z niedrożnością j. nosowej, o której pisałam ostatnio – Serdelek miał dziwne ataki kicha, jakby gwizdał. Wszystko byłoby proste, gdyby nie to, że sam zabieg i wybudzanie minęły bezproblemowo…

cdn.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

*