Daty w kalendarzu zmieniają się, ale sytuacja w Azylu nie…
Początek nowego roku przyniósł pożegnanie z Drozdem. Jesienią walczyliśmy o jego zdrowie, w grudniu o jego sprawność oraz życie – niedokrwistość, hipoalbuminemia i inne. W zeszłym tygodniu w nocy z niedzieli na poniedziałek pojawił się kryzys. Wydawało się, że to niedrożność jelit, po lekach Drozd poczuł się lepiej. Kilka godzin później nie żył.
Sekcja wykazała, że bezpośrednią przyczyną śmierci Drozda było zakażenie, ponieważ tkanka podskórna Drozda była objęta procesem ropnym, pochodzącym od rany po amputacji przedniej łapy (zabieg odbył się w listopadzie…). Rana w zeszły weekend zaczęła podopadać (Drozd leżał na tym boku) i wymagała czyszczenia, ale nic nie wskazywało na to, że infekcja toczy się dalej/głębiej, tym bardziej, że Drozd był na antybiotyku.
Droździku żegnaj…
Lobelia i Śnieguliczka przyjechały do nas tydzień temu z Olsztyna.
W przypadku Śnieguliczki naszą uwagę od razu zwróciła otyłość, która przełożyła się oczywiście na znaczne otłuszczenie narządów wewnętrznych, ale okazało się, że to tylko wierzchołek góry lodowej. W badaniu USG uwagę zwrócił 3-centymetrowy guz, najprawdopodobniej umiejscowiony przy macicy (najprawdopodobniej, ponieważ u królika otyłego badanie USG jest obarczone pewnymi trudnościami). Poza tym u Śnieguliczki uwagę zwracają stosunkowo niewielkie, podobnie jest w przypadku Lobeli, nerki, których pracę będziemy monitorować i zęby policzkowe, które nie wymagają mw tej chwili korekty, ale nie rosną wzorcowo.
pododermatits
Badanie krwi Śnieguliczki wypadło dobrze, badanie kału również. Już w ten czwartek chcieliśmy przeprowadzić u niej zabieg kastracji, z którym oczywiście w każdym innym przypadku wstrzymalibyśmy się do czasu uzyskania przez Śnieguliczkę dobrej wagi, ale Śnieguliczka odmówiła współpracy i nie zareagowała na narkozę (zaburzenia metabolizmu). Miejmy nadzieję, że jutro wszystko odbędzie się zgodnie z planem, a potem Śnieguliczka przetrwa bardzo trudną dla królika w jej sytuacji rekonwalescencję.
Sytuacja Lobeli wydawała się nieco lepsza niż Śnieguliczki. Waga niemal prawidłowa, pierwszy górny ząb szczęki po lewej stronie wbijający się w podniebienie, korony zębów policzkowych po prawej stronie prawidłowe, w USG j. brzusznej – niewielkie jak na królika tej wielkości nerki, a macica powiększona i pogrubiona – palpacyjnie i w badaniu USG, jednak bez widocznych guzów.
W środę w klatce Lobeli pojawiła się krew, w czwartek również i padło podejrzenie, że może ona pochodzić z macicy. Podczas zabiegu okazało się, że tak, wyczuwalna i widoczna na USG jako powiększona i pogrubiona macica była zmieniona nowotworowo.
Obecnie Lobelia dochodzi do siebie po zabiegu. Póki co je ze strzykawki, ale jelita zaczęły pracować i jej nastrój poprawił się.
Bombka i Gryzli trafili do Azylu pod koniec 2025 r. w wyniku interwencji przeprowadzonej przez Pogotowie dla Zwierząt z uwagi na fatalne warunki bytowe, w których przebywali.
Bombka jest zdrową samicą. Wkrótce zostanie wykastrowana.
***
Gryzli jest królikiem w średnim wieku. Ma problem z niedrożnością kanalika łzowego i przerastające górne siekacze, dlatego też, mimo że korony zębów wyglądają dobrze, koniecznie jest wykonanie u niego RTG głowy.
***
Mamic został przywieziony do Azylu w ostatnią środę po tym, gdy został zabezpieczony przed klatką schodową do jednego z toruńskich bloków.
Mamic jest młodym i zdrowym samcem. Czekamy jeszcze tylko na wyniki badania kału.
Tahin został znaleziony na ulicy. Z uwagi na silne skołtunienie sierści Tahin został wygolony. Przeprowadzone u niego badania kału, krwi i USG j. brzusznej wypadły prawidłowo, więc stwierdzone niedożywienie miało związek po prostu ze spożywaniem niewystarczającej ilości pokarmu, z czym szybko sobie poradzimy.
***
Alokazja kilka tygodni temu zaczęła pokładać się na lewym boku i z trudem pionizować. To zbiegło się z pojawieniem się ropy najpierw w lewym uchu, a potem również w prawym. Kiedy wydawało się, że antybiotyk poradził sobie z infekcją ropną, okazało się, że z zewnątrz tak, ale puszki bębenkowe widoczna na RTG są zajęte ropą. Dodatkowo kręgosłup Alokazji niedomaga – jest zapadnięty na odcinku lędźwiowo – krzyżowym.
Jeśli stosowane u Alokazji leczenie nie przyniesie efektu, po kontrolnym badaniu podejmiemy decyzję co do ewentualnego zabiegu osteotomii puszek bębenkowych.
Dobra informacja jest taka, że Alokazja mimo wszystko czuje się bardzo dobrze.
Dwukropek zrobił nam bardzo niemiłą niespodziankę w ostatnim dniu starego roku. Stracił apetyt, trząsł się i miał obniżoną temperaturę. Okazało się, że ma potężne wzdęcie żołądka, które realnie zagrażało jego życiu. Na szczęście Dwukropek pokonał kryzys i po kilku dniach leczenia mogliśmy odetchnąć z ulgą. Jeszcze podczas poniedziałkowej wizyyty w końcowym odcinku jelit utrzymywało się niewielkie wzdęcie, ale w jelitach były obecne bobki, a Dwukropek zaczął jeść.
Obecnie Dwukropek czuje się już bardzo dobrze.
Fuego w czwartek przeszedł zabieg udrożnienia prawego kanalika łzowego i przepłukania lewego kanalika łzowego.
Hakuna z uwagi na dość mocną tkliwość krtani/tchawicy musi otrzymywać antybiotyk. Poza tym jej stan zdrowia jest jednak stabilny. Hakuna świetnie radzi sobie bez tylnych skoków. Jest niesamowicie charakternym stworzeniem i często ustaia innych członków rodziny do pionu.
Isander kontrolę po zabiegu kastracji zaliczył na 5.
Lilith w okresie świątecznym zaliczyła kryzys, za którym stał duży obrzęk wokół jednego z sutków, związany z zastojem mleka i rozwinięciem się ropnia (w nawiązaniu do słów o Śnieguliczce, u Lilth wstrzymywaliśmy się z zabiegiem, ponieważ trafiła do nas z 2 kg nadwagą, a nie było wskazań do pilnego zabiegu). Samo rozcięcie zmiany pomogło nam tylko na chwilę i jak tylko było to możliwe, w zeszłą niedzielę u Lilith został wykonany zabieg kastracji połączony z usunięciem objętego stanem zapalnym sutka.
Niestety szybko okazało się, że zabieg nie rozwiązał w pełni problemu. Konieczne było usunięcie kilku szwów, ponieważ wokół rany po usunięciu sutka zaczęła gromadzić się ropa. Niestety pomimo płukania rany sytuacja nie uległa poprawie, a nasz niepokój dotyczy też odczynu przy ranie pokastracyjnej.
Obawiam się, że jutro Lilith może czekać kolejny zabieg.
Misti w czwartek gorzej się poczuła. Była osowiała, przybierała w klatce dziwne pozycje. Podczas badania okazało się, że mamy u niej do czynienia z atonią żołądka, którą na szczęście dość szybko udało nam się rozgonić.
Misti już w piątek czuła się dobrze.
Orlik nie daje chwili wytchnienia…Po ostatnim nawrocie kataru, pojawieniu się bardzo silnego obrzęku w j. nosowej i nawrocie – zapewnie wtórnie – stanu zapalnego kanalików łzowych, kwalifikuje się do zabiegu usunięcia kości nosowej. Zabieg trepanacji zatok to ostateczność, ponieważ wiemy, jakim ryzykiem, w tym powikłań pozabiegowych jest obciążony, ale wydaje się, że to nieuniknione.
Pasik niezmiennie ma bardzo dobry apetyt i utrzymuje odzyskaną po przyjęciu do Azylu wagę, a także cieszy się bardzo dobrym samopoczuciem, jednak w zeszłym tygodniu do jego leczenia musieliśmy wprowadzić na stałe furosemidum. Na przestrzeni ostatnich tygodni Pasik 2-krotnie otrzymał furosemidum po tym, gdy w warunkach domowych nagle pojawiła się u niego duszność, natomiast w ostatni poniedziałek podczas osłuchiwania Pasika uwagę Doktora zwróciły zaostrzone szmery oskrzelowe/płucne, które przypominają nam o tym, że w płucach Pasika dzieje się bardzo źle. W tej chwili Pasik jest również na antybiotyku.
Scypion ma problemy zdrowotne – przeszedł kryzys związany z zaburzeniami pracy wątroby/utratą wagi, kwalifikuje się również do korekty zębów policzkowych. Mimo to Scypion ma szansę na nowy dom…W piątek wykonaliśmy u Scypiona jeszcze kontrolne RTG głowy. Jutro RTG oceni Doktor.
Serdelek ma się dobrze, aczkolwiek w tej chwili ma nawrót kataru, z którym do nas trafił, a z uwagi na sposób w jaki kicha – świst wskazuje na silne zwężenie dróg nosowych, w przypadku Serdelka konieczne jest pogłębiebie diagnostyki, które zaczniemy od RTG głowy.
Przy okazji „kastracji” okazało się, że Serdelek nie ma jąder. Albo został w przeszłości wykastrowany (a potem wyrzucony) albo nigdy nie rozwinęły się u niego jądra – w j. brzusznej ich nie ma.
Skiddo od listopada walczy z encephalitozoonozą, w związku z którą na początku grudnia doszło u niego do porażenia nerwów czaszkowych po lewej stronie głowy. Niestety to dało początek kolejnym problemom, ponieważ w lewym uchu Skiddo pojawiła się ropa i doszło do bakteryjnego zapalenie ucha środkowego, z którym leki sobie nie radzą.
Obecnie jedynym wyjściem jest przeprowadzenie u Skiddo zabiegu wyszycia lewego kanału słuchowego, który najprawdopodobniej odbędzie się jutro.
Wielokropek w ostatni czwartek przeszedł zabieg ekstrakcji siekaczy. Po zabiegu czuje się dobrze, ale jest jeszcze karmiony ze strzykawki.
Arion, Wejar, Wese zostali w tym tygodniu wykastrowani. Na zabiegi kastracji pojechali również kolejni podopieczni Azylu. Przed nami kolejny bardzo intensywne dni.
cdn.

































Z wielką radością informujemy, że nasz wniosek o dotację w ramach Priorytetu 5.
Brak komentarzy