Fotograficznie, Z życia Azylu

Sobota (9.01.2020 r.)

9 stycznia 2021

Sobota minęła w Azylu spokojnie i jednocześnie aktywnie. O wydarzeniach na polu adopcyjnym opowiemy w kolejnym wpisie, ponieważ po grudniowej przerwie trochę się u nas pod tym względem dzieje. Dla równowagi pod naszą opieką wciąż trafiają nowi podopieczni, ale tak to już jest.

Tymczasem musimy radzić sobie bez wybiegu zewnętrznego i chociaż z niecierpliwością czekamy na wiosnę (w zeszłym roku zaczęliśmy sezon już na początku marca), radzimy sobie również w domu. Jest na pewno trudniej, ponieważ trudno poruszać się po domu, kiedy między nogami bez przerwy ktoś się kręci, a codzienne mycie podłogi, ścian…itd. zajmuje dużo więcej czasu, ale dajemy radę.

Księżycówka nie odrywa się od kanapy. Dobra, czasami wstaje i a – idzie coś zjeść, b – kładzie się na pufie…W każdym razie jest już tak rozpieszczona, że szkoda słów 😉 W zasadzie można z nią siedzieć godzinami na kanapie i tylko ją głaskać. Kiedy człowiek przestaje to robić, Księżycówka potrafi upomnieć się o swoje. Jest po prostu rozczulająca i patrząc na nią, trudno nie odnieść wrażenia, że po prostu szczęśliwa. Świadomość tego, jak bardzo zmieniło się jej życie, dzięki interwencji w Radysach, to najlepsze co mogliśmy dostać i to zawsze dodaje siły i jeszcze bardziej mobilizuje do działania.

Księżycówka czasami dzieli się kanapą z innymi…Jest pozytywnie nastawiona do świata, czasami coś przestawi się w jej głowie, ale ogólnie jest bardzo dobrze.

Chwile nieobecności Księżycówki na kanapie wykorzystują inni. Nie wiedzieć czemu kanapa to najlepsze miejsce na szaleństwo. Dzisiaj na fb mogliście podziwiać Estorila, Grypsię i Blagiera kręcących piruety na kanapie podczas nieobecności Księżycówki.

Estoril to miły i towarzyski chłopak. I co ważne nigdy nikogo nie bije. Z Blagierem bywa różnie, ale niewątpliwie jest wielobarwną osobowością. Potrafi zachowywać się wobec innych królików jak mały drań, ale bywa też bardzo miły. Poza tym jest wesoły i ciekawski. I lubi wchodzić tam, gdzie nie powinien. To samo dotyczy zresztą Gryspi, która po pierwsze polubiła ludzi, po drugie ujawniła już w Azylu radosną część swojej początkowo mrocznej osobowości, a po trzecie uwielbia chodzić po parapecie i zrzucać co się da.

Muszka ostatnio wybiera towarzystwo innych królików i albo pilnuje klatki Boskich, wylęgując się na drybedzie przed klatką albo zajmuje łóżko. Ulubiony obrazek to Muszka, która siedzi na łóżku i opiera się przednimi łapami o podłogę. Mistrzyni. Co ważne wbrew pozorom Muszka wcale nie wykorzystuje swoich wielkich uszu, aby lepiej słyszeć. Pod tym względem przypomina Tulisię. Kiedy Mucha śpi, nic do niej nie dociera. Musimy ją nawet budzić, kiedy tuż obok niej rozdawane są smakołyki..Kiedy już się obudzi, wpada oczywiście w szał – głód bezwzględnie atakuje, ale tak poza tym średnio ogarnia rzeczywistość. Taki jej niezaprzeczalny urok.

Królowa zaakceptowała obecność Muszki w swoim życiu, Boski jest zachwycony (znowu nieco odmłodniał) i wszyscy są szczęśliwi. Królowa oczywiście pełni funkcję mózgu w tym specyficznym związku…

Rewa chodzi za człowiekiem. Zaczepia. Ciągnie za pasek do spodni, a nawet sznurówki do butów, nie wspominając o ich podgryzaniu. Wszystko, żeby tylko człowiek się nią zajmował. Potrafi nawet wskoczyć na kolana i nie chodzi jej wcale o smakołyki. Ona po prostu kocha ludzi.

Agnes póki co jest bardzo wystraszona i wycofana. Ucieka, chowa się, gdzie tylko może. Wczoraj przygniotła Timora, na którym bezceremonialnie się położyła. Jest nam po prostu potrzebny czas. I koniecznie kontrolne echo serca, o którym wspominałam po poniedziałkowej wizycie.

Szczerbatek jest cudny. To taki drugi Gustaw (tylko już wykastrowany i mniej namolny…). Delikatny, spokojny i kontaktowy. Czasami jego dyskusje z Muffinką są dość burzliwe (nawet w najlepszym związku zdarzają się kryzysy), ale tworzą dość barwną parę. Muffinka pod wieloma względami przypomina naszego Marmurka i przejęła już nawet (coś unosiło się chyba w powietrzu) jego niektóre zwyczaje.

Magik pokazuje charakterek. Z jednej strony potrafi pogonić innych, z drugiej nie stroni od towarzystwa ani ludzkiego, ani króliczego. Magik uwielbia też swoje siedzisko! (to samo, którym pogardził Franciszek…). W klatce śpi wyłącznie w nim.

Florian to ważący 1 kg lump. Ma diabełka za skórą. I do tego wiecznie minę w stylu: widziałam coś, czego nie można odzobaczyć. itd

Więcej informacji z frontu, w tym dotyczących stanu zdrowia Azylantów pojawi się na blogu już jutro.

Brak komentarzy

Napisz komentarz

*