Fotograficznie, Z życia Azylu

Wtorek (14.02.2017 r.)

14 lutego 2017

Barcelona i Nicea wczoraj opuściły Azyl, a dzisiaj dotarły do domu w Warszawie.

DSC07901.JPG

Do nowego domu w Rybniku pojechał dzisiaj również Seul, a także Matsudo, która swojego człowieka znalazła w Poznaniu.

Matsudo

DSC05444.JPG

Seul

DSC07742.JPG

Za kilka dni minie 6 miesięcy od interwencji w Brzozie. W Azylu (i na kwarantannie) wciąż przebywa 60 królików odebranych podczas interwencji, dla których szukamy domów (36 w Azylu, 24 na kwarantannie). To wciąż aż 60 interwencyjnych królików, ale przecież w wyniku interwencji przeprowadzonych w zeszłoroczne wakacje (w lipcu przed interwencją w Brzozie trafiły do nas króliki z interwencji w Wawrowie i w Kikole) do Azylu przyjęliśmy łącznie 162 króliki. To niesamowite jak bardzo zmienić może się perspektywa. W dniu, gdy Pogotowie dla Zwierząt przeprowadzało interwencję w Wawrowie, rozmawiałyśmy o tym, że możemy przyjąć 10 królików, a potem życie w Azylu nie po raz pierwszy (i z pewnością nie po raz ostatni) wywróciło się do góry nogami.

Do interwencji w Brzozie przygotowywałyśmy się przez kilka tygodni, ale nie byłyśmy przygotowane na to, co zastaniemy na miejscu. Tak jest zazwyczaj. Rzeczywistość najczęściej weryfikuje nasze oczekiwania i wyobrażenia, a my musimy się do niej dostosować. Częściej do takich sytuacji nie możemy się jednak przygotować nawet w niewielkim stopniu. Kiedy dzwoni telefon z informacją, że w wyniku interwencji przejęto króliki i trzeba ulokować je gdzieś na już, nie ma czasu na analizę sytuacji. Trzeba działać.

Pierwsze dni po każdej dużej interwencji to mieszana adrenaliny i skrajnego zmęczenia, z przewagą adrenaliny. Potem zaczyna się codzienna, żmudna praca. Ilość królików zaczyna przytłaczać. Króliki przebywające razem w klatkach zaczynają między sobą walczyć, co oznacza, że trzeba je rozdzielać i dostawiać kolejne klatki. Klatki piętrzą się pod sufit, codzienne wielogodzinne sprzątanie to koszmar, ponieważ układ klatek blokuje swobodne ruchy. Wieczorne uzupełnianie paśników i wody po kilku godzinach od dyżuru, zajmuje mnóstwo czasu. Widok rozwalonych poideł, które leżą na podłodze, budzi frustrację. Równolegle toczy się walka o zdrowie i życie wszystkich królików – tak było po interwencji w Brzozie. Totalne szaleństwo.

Gdy sytuacja zdrowotna królików zaczyna się stabilizować, nadchodzi kolejny etap – zabiegi kastracji i spotkania adopcyjne.

Każde pozytywne spotkanie adopcyjne to zastrzyk energii. Krok do przodu. Kolejna pusta klatka, którą można wynieść z kwarantanny. Kolejny królik może przenieść się z klatki 80 do klatki 100 albo 120. Sprzątanie staje się mniej uciążliwe, a my z każdą adopcją odczuwamy ulgę. Realizujemy cel, który postawiliśmy sobie w dniu interwencji.

Każda interwencja to dopiero początek. Zwierzęta przebywające w fatalnych warunkach zostają uratowane, to jest najważniejsze, ale to dopiero początek. Po interwencji w Brzozie w Azylu nie czekały na nas 123 duże klatki z pełnym wyposażeniem, a jedynie dwa niewielkie pomieszczenia (przy czym Azyl był w większości zajęty przez inne króliki) i kilkanaście dużych klatek. Niewiele, chociaż wtedy to było dla nas bardzo dużo –  w końcu udało nam się wyrwać je z miejsca, w którym dotychczas żyły, więc z resztą musieliśmy sobie poradzić. Nie było łatwo. Ludzie z zewnątrz często nie rozumieją z czym trzeba zmierzyć się po przeprowadzeniu interwencji. Byłoby idealnie, gdybyśmy od razu dysponowali nieograniczonym miejscem i przestronnymi klatkami (najlepiej z możliwością wybiegu) dla 123 królików, ale tak nie było. Sprzymierzeńcy właściciela agroturystyki przychodzili do schroniska, próbując dostać się na kwarantannę, gdzie były króliki. Po co to robili? Z troski o dobro królików, których los w ich mniemaniu się pogorszył. Co więcej, kiedy na miejscu w Brzozie pakowaliśmy króliki do samochodu, 2-3 matki zainteresowane losem tych żywych zabawek, atakowały nas, sugerując, że w schronisku królikom stanie się krzywda, wykazywały też zaniepokojenie faktem w jaki sposób króliki będą transportowane w taki upał. Przy okazji interwencji tego rodzaju sytuacje to standard. Ludzie, którzy nie mają pojęcia o działaniu, skupiają się na tym, czy zwierzęta były przewożone w przestronnych klatkach czy rozpadających się transporterach. Tak jakby dla zwierząt odebranych z piekła miało to znaczenie.

DSC08158.JPG

Wychodząc z kwarantanny, na której w tej chwili przebywają już tylko 24 króliki, w tym kilka duetów, często mówię – dajcie nam jeszcze trochę czasu – dla wszystkich znajdziemy domy.

Przetrwaliśmy to, co najgorsze. Każdego dnia dostajemy informacje o naszych podopiecznych z Brzozy, którzy w nowych domach mają wszystko to, o czym dla nich marzyliśmy, wtedy kiedy sprzątając klatki na kwarantannie, nie było możliwości, żeby obrócić się swobodnie wokół własnej osi. To był (jest) nasz cel. Nadzieja na to, że z każdym dniem, tygodniem, miesiącem będzie lepiej,  pozwalała nam przetrwać te najgorsze chwile przygnębienia. Każdy z nas chciałby przecież, żeby życie naszych podopiecznych zmieniało się z dnia na dzień w bajkę, ale to niemożliwe. Wszystko wymaga czasu i codziennej, żmudnej pracy.

W tej chwili na kwarantannie znajduje się 16 klatek. Było ich ok 40. Wiem, że trudno sobie to wyobrazić, ale wszystko można przetrwać i ogarnąć. Trzeba tylko zacisnąć zęby i nie odpuszczać. My to wiemy najlepiej.

Dzisiaj po raz pierwszy od prawie 6 miesięcy na środku kwarantanny nie ma piętrzących się klatek (i tak do kolejnej interwencji…).

IMG_5187.JPG

Barcelona i Nicea, Florencjusz, Matsudo, Paragwaj, Santos, Seul to tylko kilka królików, które w tak trudnych warunkach udało nam się wyprowadzić na prostą i wysłać w świat.

DSC08174.JPG

DSC08171.JPG

Sudan z interwencji w Brzozie wciąż czeka na nowy dom

dzisiaj ma klatkę 120 cm tylko dla siebie, wcześniej dzielił się nią z rodzeństwem 

DSC08156.JPG

Toyota na nowy dom czeka razem ze Sieną

DSC08151.JPG

Bukareszt dzieli klatkę z Tasiemką 

DSC08181.JPG

w Azylu

(brzozowskie gwiazdy)

DSC08145.JPG

DSC08121.JPG

 DSC08144.JPG

DSC08103.JPG

DSC08114.JPG

DSC08101.JPG

W jutrzejszym wpisie na blogu wracamy na ziemię z relacją z wczorajszej wizyty u doktora.

cdn.

4 komentarze

  • Odpowiedź Ann 15 lutego 2017 at 21:44

    Czemu te króliczki nadal są na kwarantannie a nie możecie dać je do wcześniej zamieszkujących Azyl królików? Pozdrawiam

    • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 15 lutego 2017 at 22:55

      Ponieważ w Azylu nie ma wolnego miejsca. Jak tylko w Azylu zwalnia się klatka, kolejny królik z kwarantanny zostaje do niej przeniesiony.

  • Odpowiedź pusiakowo 15 lutego 2017 at 20:28

    Kocham Was za to co robicie

  • Odpowiedź andrea 15 lutego 2017 at 09:33

    Nic,tylko pochylić czoło… Każdy z Was ma swoje życie,nie raz i nie dwa własne problemy w domu,w życiu,w urzędzie,w pracy,a tu jeszcze po całym dniu użerania się z własnym prywatnym życiem trzeba iść do uszaków,choć nogi odmawiają posłuszeństwa,kręgosłup żyje swoim życiem,a nerwy w strzępach… Ale Wasze poddanie-to ich śmierć… Wybór praktycznie żaden. Całe szczęście,że są chwile i ludzie,którzy wynagradzają Wasz trud i to dodaje sił na jutro,na za tydzień,za rok… Dziękuję!!! <3

  • Napisz komentarz

    *