Fotograficznie, Z życia Azylu

Środa (8.02.2017 r.)

8 lutego 2017

W ostatnich dniach kontrole pozabiegowe na 5 zaliczyli kolejni podopieczni Azylu, którzy w ostatnich tygodniach zostali poddani zabiegom kastracji: Asti i Hiszpania, Siena i Toyota oraz Ann, MatsudoMichigan, Papilotka i Vitoria.

Asti 

IMG_5050.JPG

Hiszpania

IMG_5051.JPG

Siena 

IMG_4842-001.JPG

Toyota

IMG_4840-001.JPG

Ann 

IMG_5041.JPG

Matsudo

IMG_4844.JPG

Michigan

IMG_4849-001.JPG

Papilotka

IMG_5038.JPG

Vitoria 

IMG_4858.JPG

Zielone światło do wyjazdu z Torunia otrzymała Nicea, która razem z Barceloną czeka na transport do Warszawy.

Nicea

FullSizeRender.JPG

Pod ścisłą kontrolną w ostatnim czasie jest natomiast Tokio, u której wyczuwalny jest dość mocno obrzękły kikut macicy, a przynajmniej tak było w czwartek. Biorąc pod uwagę krótki czas od zabiegu, wszystko mieści się jeszcze w granicach normy, ale wiemy, że w przypadku królików pod tym względem trzeba być bardzo wyczulonym. Jutro zobaczymy czy sytuacja przez ostatnie dni uległa zmianie.

Tokio

IMG_4854-001.JPG

W piątek Berlin zrobił nam niemiłą niespodziankę. Nie wiemy jak, ale w piątek nad ranem przebił swoje prawe udo na wylot fragmentem metalowego paśnika. Kiedy został znaleziony w klatce, bardzo silnie krwawił. Wskutek utraty krwi był też wyraźnie osłabiony. Po założeniu opatrunku uciskowego, natychmiast trafił do weterynarza. Po zatamowaniu krwawienia szybko poczuł się lepiej. Założono mu szwy.

Berlin

IMG_5043.JPG

Dzisiaj wspomnieniem piątkowego wypadku jest utrzymujący się w okolicy uda duży krwiak oraz osłabione czucie w łapie, jednak wszystko powinno wrócić do normy. Najważniejsze jest to, że nie doszło do złamania. Jeszcze przez kilka dni Berlin będzie otrzymywał antybiotyk, a potem powinniśmy zapomnieć o tym koszmarnym wypadku.

Przy okazji uroczy Berlin poleca się do adopcji!

Stan Minnie poprawił się. Jest zdecydowanie spokojniejsza. Myślę, że dzięki temu poprawi się jej kondycja fizyczna – umiejętność poruszania się, mimo tak silnego splay leg.

IMG_4867.JPG

Podczas poniedziałkowej wizyty u doktora, zmartwiliśmy się stanem Bibułki. Piórko przytył 5 dag, a ona straciła 5 dag. Obawiałam się, że sytuacja zamiast zmieniać się na lepsze, pogarsza się, ale na szczęście dzisiaj mam dla Was lepsze wiadomości.

DSC07671.JPG

Wczoraj nastąpił jakiś przełom. Bibułka i Piórko zaczęli jeść i to nie w nocy/w ukryciu, ale również przy mnie. Kiedy podaję im zioła oraz rodi, od razu podbiegają do miski. Są znacznie bardziej aktywny. Piórko nie siedzi już w kuwecie, wręcz przeciwnie, zaczyna pokazywać „co ma za uszami”. W związku z tym – z uwagi na dobro Bibułki, jak tylko Piórko będzie stabilny, zostanie wykastrowany.

DSC07688.JPG

DSC07683.JPG

DSC07677.JPG

Roosevelt melduje, że czuje się doskonale. Na szczęście do Roosevelta nie docierają głosy ludzi, którzy uważają, że się męczy, a my pozwalamy mu cierpieć, jak również wyrazy głębokiego współczucia z powodu jego stanu. Roosevelt nie musi się też przejmować malkontentami, którzy doszukują się problemów, których nie ma i po obejrzeniu filmów uznają, że porusza się na wózku niewystarczająco doskonale. Roosevelt po prostu zaczął nowe życie – trochę inne niż życie pełnosprawnego królika, ale szczęśliwe.

Napisz to wprost – nie interesują mnie opinie tych, którzy nie znają Roosevelta ani innych chorych podopiecznych Azylu, a mimo to za pośrednictwem ekranu komputera wyrokują co do sensu życia takich zwierząt. Na szczęście świat nie jest czarno – biały.

Roosevelt jest niepełnosprawny i jak to mówi klasyk – Co zrobisz? Nic nie zrobisz.

Roosevelt

DSC07699.JPG

Do tej pory Roosevelt głównie leżał. Bez wózka nie miał nawet siły podnieść się na przednich łapach, nie mówiąc o przemieszaniu się. Jak widać na filmach czasami Roosevelt rusza skokami – Roosevelt od początku miał częściowe czucie w skokach i nic poza tym. Konstrukcja wózka daje nam dwa warianty – skoki Roosevelta mogą być podniesione do góry albo opierać się na podłożu. Póki Roosevelt nie będzie ocierał łap, będzie mógł poruszać się tak jak na filmach i przy okazji się rehabilitować. Gdyby zaczęły pojawiać się otarcia, łapki zostaną lekko uniesione.

Cały czas dostosowuję otoczenie do Roosevelta – testujemy różne warianty – koc – dywan. Roosevelt radzi sobie coraz lepiej. Jeśli ma jakiś problem z wycofaniem, staram się mu nie pomagać, tak aby dał radę własnymi siłami. Przyjrzyjcie się zachowaniu Roosevelta – jest ciekawski, odważny, a co najlepsze (sama nie mogłam w to uwierzyć) – Roosevelt próbuje podskakiwać!

Roosevelt i jego mercedes

cdn.

7 komentarzy

  • Odpowiedź Gosia 9 lutego 2017 at 11:16

    A to rozbójnik z tego Roosevelta. Super jeździ w swoim Mercedesie, a bedzie pewnie jeszcze lepiej. I tak jesteście Kochani!!! Minnie mnie urzekła, mamy już miniaturkę Lolę i z chęcią bym zaadoptowała to maleństwo, ale spodziewam sie dzidziusia na dniach i nie wiem jak Lola przywita nowego członka rodziny

  • Odpowiedź andrea 9 lutego 2017 at 10:36

    Ten,kto wymyślił imię dla Berlina-mistrzostwo! Jak przystało na Berlin-niedoszły zamachowiec samobójca 🙂 Roosevelt radzi sobie fantastycznie! Tylko jak Wy radzicie sobie z problemem siusiania Roosevelta? Żal,że że nie może bidok się sam umyć,poukładać swoje futerko tak,jak by chciał. Jeszcze jedno pytanie-są jakieś medykamenty na poprawę przewodnictwa nerwowego-może to by Mu pomogło?

    • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 9 lutego 2017 at 10:41

      Roosevelt trzyma mocz, a z jego wydalaniem nie ma najmniejszego problemu nawet na wózku – po kocu widać, że nie sika kropelkami etc., tylko jak zdrowy król – różnica opiera się tylko na tym, że przybiera inną pozycję.
      Roosevelt długo otrzymywał nivalin. Niestety mimo częściowego czucia w skokach, nie ma już raczej szansy na to, aby odzyskał sprawność – nawet przy częściowym czuciu w skokach, kiedy tylko próbuje się przemieszczać, łapy lecą do tyłu – rozprostowuje je. Poza tym bez wózka nie podejmuje nawet próby poruszania się – nie ma nawet siły w przednich łapach, aby się podnieść.

      Co do mycia, Roosevelt nie może wyczyścić futra, kiedy będąc w klatce, pobrudzi się cekotrofami, ale pyszczek/przednie łapy myje samodzielnie ; )

  • Odpowiedź Martyna 9 lutego 2017 at 09:16

    Cudowne filmiki, buzia sama się uśmiecha;) Mam wrażenie, że na jednym z filmików (1) Roosevelt gdyby mógł kręciłby piruety w powietrzu;) Natomiast piesek zachowuje się wspaniale:) czasem nawet jakby robił miejsce i przestrzeń dla królisia- cudowny widok;) mam nadzieje że jeśli kiedyś zaadoptujemy psa to będzie się zachowywał tak samo wobec naszego królika jak Misia;)

    • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 9 lutego 2017 at 09:30

      Początkowo Misia była fatalnie nastawiona do królików. Kiedy do nas trafiła, widząc królika w klatce, próbowała roznieść klatkę, żeby tylko go dopaść. Byłam przerażona i załamana, tym bardziej, że nie planowałam adopcji psa…Uznałam jednak, że skoro Misia u nas jest, to po prostu musimy sobie z tym problemem poradzić. Oswajanie z królikami zajęło wiele miesięcy, ale udało się. Zabierałam Misię ze sobą na wizyty do doktora. Początkowo każdy królik był dla niej ofiarą, teraz to jej najlepsi przyjaciele.
      Historia Misi pokazuje, że nie można się zniechęcać! : )

      • Odpowiedź Martyna 9 lutego 2017 at 17:29

        Przyznam, że właśnie strach przed podobnymi sytuacjami skutecznie nas blokuje z decyzją o adopcji i opóźniamy ją ciągle;( oboje z narzeczonym uwielbiamy amstaffy, jednak nasz królik jest bardzo strachliwy- na psy znajomych reaguje paniką ;( i w związku z tym zdecydowaliśmy się na mniejszego psa, żeby już same gabaryty nie przytłoczyły królika;) Dodatkowo co trzy miesiące jeździmy do Wrocławia na skracanie ząbków i marzyło mi się, żebym mogła zabierać w trasę do weta całe moje stado i żeby pies był nawet pewnego rodzaju wsparciem dla królika. Zgłosiliśmy się do adopcji psów z ostatniej, głośnej interwencji , ponieważ są tam do adopcji buldożki, jednak zdajemy sobie sprawę jaki jest odzew i na wiele nie liczymy- tym bardziej, ze jesteśmy z Opola. Chciałabym zaznaczyć, że nasza decyzja to nie jest snobizm- bo niby rasowe itp. Po prostu buldog wpasowywuje się w nasz tryb życia, gabarytowo też podobny do naszego króla;)chociaż wiem, ze buldogi potrafią być bardzo terytorialne tak więc zobaczymy co z tego wyniknie.
        Pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedź Ninka 9 lutego 2017 at 09:09

    Z uśmiechem i rozczuleniem patrzę na Roosevelta – widać, że jest ożywiony i zadowolony, super!

  • Napisz komentarz

    *