Fotograficznie, Z życia Azylu

Piątek (11.11.2016 r.)

11 listopada 2016

Codzienność w Azylu jest nieprzewidywalna. Ostatnie dni to wzloty i upadki. Powody do radości mieszają się z niepokojem. Niestety zbyt rzadko możemy cieszyć się spokojem.

Dzisiaj w Azylu wydarzyło się wiele dobrego. Do nowych domów pojechali nasi kolejni podopieczni – swoje miejsce na ziemi znalazły 4 króliki z interwencji w Brzozie.

Werona oraz Zoe pojechały do nowych domów w Bydgoszczy, a Jemen i Keira zamieszkali w nowych domach w Toruniu!

Zoe często bywała na blogu. To u niej tak jak Evory najdłużej walczyliśmy z infekcją górnych dróg oddechowych, a także zmianami oskrzelowymi oraz początkowo z niedowagą. Podczas wczorajszej wizyty u dotkora nasza ruda Zoe otrzymała liczne pochwały, chociaż u małej wciąż utrzymuje się tkliwość tchawicy, wymagająca okresowych kontroli, a dzisiaj charakterny rudzielec z Brzozy pojechał do nowego domu!

DSC00774.JPG

Werona to prawdziwa piękność, a dodatkowo ostoja spokoju.

DSC09965.JPG

Keira przez ostatnie 3 miesiące zmieniła się nie do poznania. Kiedy jechaliśmy na interwencję do Brzozy, liczyliśmy na to, że jeszcze tam będzie. Wtedy marzyliśmy o takiej chwili jak dzisiaj.

DSC02585.JPG

sierpień 2016 r.

14034872_1130480540359528_6114965337828293828_n.jpg DSC06471.JPG DSC06430.JPG

Jemen był naszym rodzynkiem wśród maluchów na J! Liczebność towarzystwa z klatki nr 13 udało nam się ograniczyć do 3 par uszu.

DSC00851.JPG

Dziękujemy, z całego serca dziękujemy za nowe domy dla naszych uszu : *

Niestety dzisiaj wydarzyło się też niespodziewanego. Gdy przygotowywaliśmy Zoe do wyjazdu do nowego domu, Kami (-kaze – to jedyne imię robocze, które przychodzi mi do głowy) – jeden z brzozowskich króli z kategorii młodzież, wpadł w panikę – doszło do konfliktu między nim, a drugim królem, wskoczył do paśnika, a następnie wyskoczył z niego tak, że doszło do złamania tylnej łapy – do złamania otwartego. Przy całym zdarzeniu była nasza wolontariuszka Iga, która natychmiast przybiegła do Azylu. Chwilę potem walczyliśmy z zabezpieczeniem łapy – dezynfekcja, opatrunek, leki – najważniejsze było to, żeby zabezpieczyć łapę (i uspokoić szaleńca), zapobiec ewentualnemu zakażeniu i maksymalnie zniwelować ból. Widok dość drastyczny, ale udało się zapanować nad sytuacją.

fullsizerender

Kami w tej chwili czuje się znacznie lepiej. Je, robi bobki. Jutro o 7 rano czeka nas wizyta u doktora i dalsze decyzje. Trzymajcie mocno kciuki.

Stan Pocieszki bez większych zmian. Wczoraj był dość stabilny w porównaniu do poniedziałku, wydaje mi się, że dzisiaj jest gorzej, chociaż koperek i żurawina wciąż robią na niej duże wrażenie. Obawiam się, że mocznik znowu znacznie podskoczył. Poza tym podczas badania Pocieszki, pierwsza rzecz, która daje się zauważyć to potężne obrzękłe nerki.

DSC02546.JPG

Boski, Duszek, Kordonek itd. bez większych zmian…

Duchol

DSC02568.JPG DSC02556.JPG DSC02523.JPG

Wczoraj wieczorem zabieg kastracji przeszła nasza Bajaderka, przebywająca na co dzień w DT u Sandry. Do Azylu na pewien czas wróciła również Sawa (dziękujemy za wczorajszą błyskawiczną reakcję i pomoc w transporcie do Torunia), u której pojawił się ropień podskórny – reakcja na nici. Sawa również jest już po zabiegu. Mamy nadzieję, że już niedługo wróci do swojej opiekunki, której również za wszystko dziękujemy! (z królikami można się wykończyć).

DSC02621.JPG DSC02613.JPG DSC02608.JPG DSC02593.JPG DSC02587.JPG DSC02580.JPG DSC02575.JPG

 cdn.  jutro

Brak komentarzy

Napisz komentarz

*