Fotograficznie, Z życia Azylu

Środa (19.10.2016 r.)

19 października 2016

Podczas poniedziałkowej wizyty u doktora na wizytę kontrolną przyjechały m.in. króliki z interwencji w Brzozie, w tym najmłodsi przedstawiciele Azylu.

Maluchy rosną jak na drożdżach. Ich waga waha się od 750 gramów do 1 kg. Z uwagi na mocno tkliwą krtań/tchawicę u jednego z maluchów konieczne było ponowne wprowadzenie antybiotyku, pozostałe maluchy będziemy obserwować. Niestety w niektórych przypadkach zaleczona infekcja wirusowa może jeszcze powracać. Taki problem dotyczy Hagi i Kopenhagi, które od kilku tygodni przebywają pod moją opieką w domu tymczasowy. Dziewczynki przybrały na wadze, mają ogromny apetyt i rewelacyjne samopoczucie, ale niestety infekcja wirusowa zaostrzyła się, czego wyrazem w obu przypadkach jest mocno tkliwa krtań/tchawica.

Haga

Kopenhaga

Jako prawidłowy doktor ocenił stan zdrowia Igiełki (a raczej Pana Igiełki) oraz Kłębuszki. Kłębuszka powinna przybrać jeszcze na wadze, ale poza tym wszystko jest w porządku. Bardzo nas to cieszy, ponieważ zarówno Pan Igiełka, jak i Kłębuszka trafili do nas z Brzozy jeszcze przed interwencją. Ich głównym problemem były poważne problemy z układem pokarmowym, związane z kokcydiozą, w tym bardzo silne wzdęcia.

Pan Igiełka

Kłębuszka

Pan Igiełka oraz Kłębuszka przebywają w tej chwili w domu tymczasowym u Kasi, ale szukają domów stałych!

Berlin (z interwencyjnych średniaków) w poniedziałek zaliczył kontrolną wizytę u doktora na 5.

Podobnie było z Tasiemką, która przyjechała do nas z Agroturystyki w Brzozie przed sierpniową interwencją i borykała się z kokcydiozą (Tasiemka zmieniła się nie do poznania!), a także z uroczymi chłopakami Bukaresztem i Budapesztem, którzy do tej pory przebywali w domu tymczasowym u naszej Weroniki. 

Tasiemka

Bukareszt

Budapeszt

Z interwencyjnej ekipy wciąż najbardziej martwi nas Evora. Niestety mimo bardzo silnych leków stymulujących odporność oraz antybiotykoterapii cały czas utrzymuje się u niej bardzo silna tkliwość krtani/tchawicy. Czasami Evora kaszle samoistnie, a po każdym badaniu ma bardzo intensywną fazę kaszlu.

W poniedziałek zdecydowaliśmy o wprowadzeniu u niej dodatkowo biotropiny. Nadal utrzymujemy też antybiotyk. Prawdopodobnie u Evory zastosujemy też terapię zylexisem, chociaż interferon jest jeszcze silniejszym lekiem odpornościowym.

Boski czuje się dobrze. W miejscu po usunięcia ropy jest czysto. Oko wygląda bardzo dobrze i tylko brak sierści przy oku przypomina o ostatnich przeżyciach, przy czym nie wiemy jaki sytuacja rozwinie się w przyszłości. Przed Boskim na pewno kontrolne RTG głowy (do tej pory jego zęby nie budziły zastrzeżeń), a także w niedługiej perspektywie zabieg usunięcia części siekaczy.

Boski przybrał na wadze – 1,700 kg to dla niego waga idealna.

Odpowiadając od razu na pytanie, dotyczące samopoczucia Boskiego, przyznaję, że po śmierci Sarabi zdecydowaliśmy się na jego połączenie z Pocieszką. Boski miał z Pocieszką bardzo dobry kontakt na wybiegu, a ona tak jak kiedyś Sarabi, tak jak Boski potrzebuje swojego futrzanego towarzystwa. U zwierząt ciężko chorych często ma to ogromne znaczenie.

Na pochwałę od doktora zasłużył na pewno Duszek. Co prawda oddechowo jest bez zmian – od pewnego czasu szmery utrzymują się u niego zarówno po lewej, jak i prawej stronie klatki piersiowej, ale Duszkowi dopisuje dobre samopoczucie i utrzymuje idealną wagę – doktor myślał nawet, że przybrał na wadze, ale Duch niezmiennie waży 3,600 kg.

W dobrej kondycji jest też Haftka. Jej łapa wizualnie nie wygląda idealnie, ale zrosła się prawidłowo, a Haftka radzi sobie z poruszaniem się bez większych problemów. Najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu czeka ją zabieg kastracji.

Haftka w ostatnich tygodniach przeszła dużą, pozytywną przemianę. Jest odważna, ciekawska, z radością wyskakuje z klatki. Na pewno będzie dla kogoś wspaniałym przyjacielem.

W zeszłym tygodniu słyszałam jak Jukon kichnął, ale podczas czwartkowej wizyty nic nie wskazywało na infekcję, w związku z czym otrzymał leki na odporność. Niestety ostatecznie Jukon zaczął kichać (póki co jest to wyłącznie wydzielina surowicza) i konieczne było wprowadzenie antybiotyku. Poza tym jego stan nie budzi zastrzeżeń. Jukon wygląda teraz jak mały, puchaty miś ; )

W czwartek Kordonek dostał zagałkowo gentamycynę do prawego oka. Pod koniec sierpnia jego prawe oko udało się uratować, kiedy zaczął tworzyć się pod nim ropień zagałkowy. Kordonek stracił już część zębów, ale niestety wszystkie korzenie są zwyrodniałe i wszystkie zęby kwalifikują się do usunięcia jako możliwy przyczyna powstania ropnia. Niestety oko Kordonka tydzień temu zaczęło znowu silnie łzawić. Po podaniu zagałkowo antybiotyku jego stan się poprawił, ale najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu zdecydujemy się na jego ekstrakcję. Prawe oko Kordonka jest nieczynne i stanowi ono wyłącznie źródło ryzyka, tym bardziej, że po tej stronie Kordonek nie ma już zębów, a antybiotyki pomagają tylko doraźnie.

Poza tym Kordonek czuje się dobrze. Waży 1,600 kg, co oznacza, że po ostatnim zabiegu przybrał na wadze aż 40 dag.

Tulika czuje się lepiej. W porównaniu do zeszłego tygodnia stan jej jelit uległ znacznej poprawie. Żołądek jest wypełniony, ale nieprzeładowany, w jelitach nie ma gazów. Połączenie ornipuralu z enrocinem przyniosło oczekiwany rezultat. Najważniejsze jest to, że podczas badania palpacyjnego wątroba Tuliki jest mniej wyczuwalna – ostatnio była bardzo powiększona. Przed naszym rudzielcem jeszcze kilka dawek orinipuralu, a potem regularne kontrole – badanie krwi i kontrolne USG.

Tulika wciąż nie osiągnęła idealnej wagi, ale waży już 1 kg mniej niż w dniu, kiedy do nas trafiła.

Tak jak w przypadku Haftki wyraźnie poprawiło się równie zachowanie Tuliki. Początkowo była bardzo zestresowana i fatalnie reagowała na kontakt z człowiekiem – będąc w wolierze, odbijała się od jej ścianek, kiedy próbowałam ją wyjąć. Teraz Tulika to inny królik. W końcu zrozumiała, że poza klatką również może być bezpiecznie.

Z frontu adopcyjnego:

Do domów tymczasowych w ostatnich dniach pojechali nasi interwencyjni podopieczni:

Wiedeń

DSC00001.JPG

Swen

DSC08541.JPG

Bombaj

DSC00103.JPG

Do nowych domów pojechali również Asesor (jako ostatni z 6 dzieci Sentencji z interwencji w Kikole) oraz Cekin (największy azylowy luzak z klasycznym splay leg, który przyjechał do nas z Agroturystyki w Brzozie jeszcze przed interwencją).

Asesor

DSC06216.JPG

Cekin

DSC08457.JPG

Wszystkim opiekunom azylowych uszu serdecznie dziękujemy za pomoc : *

Na koniec zapraszamy Was gorąco do udziału w bazarku zorganizowanym na rzecz azylowych podopiecznych – tym razem w nowej formie.

Poniżej przedstawiamy zasady BAZYLKU i zachęcamy do licytacji!

IMG_2213.JPG

Bazarek ma na celu wspomóc działalność Fundacji Azyl dla Królików w Toruniu. Dochód z niego przeznaczony jest na bieżące potrzeby (leczenie, wyżywienie, utrzymanie) królików znajdujących się pod opieką Azylu.
Autorki (administracja) nie ponoszą odpowiedzialności za rzeczy, których same nie wysyłają.
Każda licytacja ma charakter dobrowolny, jest formą pomocy charytatywnej.
Czekamy na wpłatę do 10 dni od zakończenia bazarku – jeśli nie zdążysz w tym czasie wpłacić – napisz wiadomość prywatną na FB Azylu i poinformuj nas o tym.

IMG_2217.JPG

ZASADY LICYTACJI
Każdy pełnoletni członek grupy może wystawić przedmiot na licytację według schematu:

Opis przedmiotu/ usługi:
– Cena wywoławcza: X zł (lub cena kup teraz)
– Wysyła: adres mailowy i/lub oznaczenie na FB
– Koszty wysyłki pokrywa: kupujący/sprzedający

IMG_2218.JPG

Fanty wysyłane będą po otrzymaniu potwierdzenie wpłaty na konto Azylu.
Osoby, które nie będą wywiązywać się z obietnic, tzn. np. nie prześlą fantów, które wystawiły, bądź nie wpłacą wylicytowanej kwoty na konto Azylu – będą usuwane z grupy.
Termin bazarku będzie podany zawsze w przypiętym poście z kilkoma najważniejszymi informacjami.

Dane do przelewów za wylicytowane fanty:

Pekao SA 75 1240 4009 1111 0010 6706 4844

„Azyl dla Królików”
ul. Makowa 13
87-148 Łysomice

W tytule przelewu wpisując: „Darowizna bazarkowa (+ swoje imię i nazwisko, jeśli korzystamy z konta innej osoby)”
Po otrzymaniu przesyłki prosimy o komentarz pod fantem – „przesyłka otrzymana” – pozwoli nam to na usunięcie postu z grupy i utrzymanie porządku.

cdn.

3 komentarze

  • Odpowiedź andrea 20 października 2016 at 16:26

    Straszne… Współczuję Boskiemu,Oli i Wam wszystkim… Bardzo żal Sarabi… :-(`

  • Odpowiedź andrea 19 października 2016 at 11:05

    Mam pytanie odnośnie śmierci Sarabi-co się właściwie stało? Post tego nie wyjaśnia,nie mogę zrozumieć… Wiem,że była królikiem w niepewnym stanie zdrowia itd.,ale co się właściwie stało? Jaka była przyczyna Jej śmierci? Ostatni wpis,gdzie było napisane cokolwiek o Sarabi i Jej stanie zdrowia pochodzi z dnia 28 września- „Wyniki krwi Sarabi nie odbiegają znacznie od jej normy – znacznie podwyższone są wyniki wątrobowe, ale dodatkowo znowu pojawił się podwyższony mocznik, który u Sarabi może mieć zarówno pochodzenie nerkowe, jak i wątrobowe. Poza tym Sarabi ma dość niskie krwinki czerwone, co na pewno ma związek z niewydolnością nerek.
    W związku z tym Sarabi czeka kolejna seria ornipuralu, USG, a potem kontrolne badanie krwi.
    Sarabi od kwietnia 2015 r., kiedy do nas trafiła, walczy z niewydolnością nerek i wątroby, dlatego musi być pod stałą kontrolną, a każde dodatkowe 5 dag wagi w jej przypadku to dla nas wielka radość.”

    • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 19 października 2016 at 11:12

      Tak, ostatni wpis pochodzi z 28.09., chociaż określenie cokolwiek nie odzwierciedla treści tego wpisu. Potem Sarabi była jeszcze raz na kontroli z Boskim. Niestety w związku z wydarzeniami niezależnymi ode mnie, ostatnio wpisy na blogu pojawiały się rzadziej.

      Dokładne wyjaśnienie przyczyny śmierci Sarabi pojawiło się od razu po sekcji w poniedziałek na naszym profilu na fb. Niestety wczoraj zapomniałam dodać go do wpisu na blogu.

      „Bezpośrednią przyczyną śmierci Sarabi była posocznica. Dzisiaj rano Sarabi miała krwiste, „wysadzone” oko (do wczoraj wszystko było w porządku). Czuła się jeszcze dobrze. Po kilku godzinach nagle zaczęło być bardzo źle i umarła na kolanach Oli 🙁 U Sarabi nie doszło do urazu mechanicznego oka. Za okiem, przy korzeniu zęba zaczęła się gromadzić niewielka ilość ropy. Ropa musiała zniszczyć tętnicę, doszło do krwotoku i sepsy. Sarabi od początku pobytu w Azylu walczyła z licznymi chorobami: ropomaciczem, niewydolnością wątroby i nerek, fatalnym zgryzem. Jej życie i samopoczucie było cudem. Dostała dużo dobrego czasu, mogła korzystać z wybiegu, cieszyć się słońcem, towarzystwem Boskiego i innych królików, ale była z nami i tak za krótko.”

      Sarabi miała nie tylko niewydolne nerki i wątrobę, ale również fatalne zęby. Niestety niewielka ilość ropy przy korzeniu – niewielka przy tym z czym tak często walczą króliki, okazała się dla niej zabójcza.

    Napisz komentarz

    *