Fotograficznie, Z życia Azylu

Wtorek (30.08.2016 r.)

30 sierpnia 2016

Chciałabym Wam przekazać tyle informacji, ale nie wiem od czego zacząć. Każdego dnia tyle się dzieje. Staramy się wszystko połączyć.

Życie w Azylu to z jednej strony front wojenny. Podawanie leków królikom z interwencji zajmuje kilka godzin, do tego dochodzą standardowe poranne i wieczorne leki, które muszą otrzymywać pozostali podopieczni Azylu. Poza tym wizyty u doktora, spotkania adopcyjne (mamy dla Was kilka dobrych wiadomości), codzienne dyżury – pod tym względem też nie odpuściliśmy. Każdego dnia odbywają się wielogodzinne dyżury, podczas których każda klatka jest dokładnie sprzątana. Tak mija dzień za dniem…

Stan zdrowia królików odebranych przez nas podczas interwencji okazał się gorszy, niż mogliśmy przypuszczać.

Wczoraj u jednego z królików pojawił się też paraliż. Na wykonanym zdjęciu RTG widać kompresję kręgów – ostatniego kręgu lędźwiowego i pierwszego kręgu krzyżowe, natomiast nie widać żadnego złamania. Co ważne nie jest to nowa zmiana , ale stare zwyrodnienie, powstałe wskutek jakiegoś urazu mechanicznego doznanego w przeszłości. Królik funkcjonował w miarę normalnie do pewnego momentu – mógł wykonać jakiś nieszczęśliwy ruch w klatce, coś przeskoczyło i doszło do paraliżu.

Sytuacja jest poważna. Weszliśmy z arsenałem leków. Król nie trzyma moczu. Przed nami bardzo trudna walka.

***

Wczoraj na naszym profilu na fb pojawiły się pierwsze informacje, dotyczące sekcji zwłok.

Ważne informacje odnośnie królików z interwencji w agroturystyce.

W Zakładzie Higieny Weterynaryjnej w Bydgoszczy zostały wykonane dwie sekcje zwłok: u królika, który odszedł podczas interwencji oraz u kolejnego, który odszedł w zeszły poniedziałek (nie informowaliśmy Was o jego śmierci, ponieważ zastaliśmy go martwego, gdy pojawiliśmy się rano w Azylu. Chcieliśmy najpierw dowiedzieć się, co się stało).

Sekcja pierwszego królika (tego, o życie którego obecna z nami lek. wet. walczyła podczas samej interwencji) wykazała krwotoczne zapalenie tchawicy i płuc oraz kokcydiozę. Próbki z płuc zostały pobrane do posiewu (podejrzenie pasterelli albo innej bakterii).

Bezpośrednią przyczyną śmierci drugiego królika było…koszmarne zarobaczenie: kokcydioza, nicienie oraz owsiki.

Sekcję małej, która odeszła w sobotę, wykona dziś nasz doktor.

Wiemy już, skąd kaszel. Króliki nie mają typowych objawów ze strony jamy nosowej, więc trudno zrobić wymazy, ale mamy nadzieję, że być może z badania post mortem uda się wyizolować bakterię, abyśmy wiedzieli z czym walczymy i mogli dobrać najskuteczniejsze antybiotyki.

Leczenie tych wszystkich królików to masakra, ale chyba nawet nie musimy o tym pisać 🙁 Leczenie kokcydiozy to 2 tyg. codziennego podawania leków, leczenie nicieni – dodatkowo panacur. Leczenie zakażeń bakteryjnych tchawicy i oskrzeli, u królików z kaszlem – antybiotykoterapia. U królików z objawami EC – panacur przez 28 dni i dodatkowe leki. Po leczeniu – kompletna dezynfekcja wszystkiego. Wypada się rozpłakać, ale póki co nie można – trzeba walczyć.

Wczoraj wieczorem poznaliśmy wyniki sekcji malucha, który odszedł w sobotę. Sekcja wykazała ostry, krwotoczny stan zapalny jelit. Wszystko potoczyło się błyskawicznie.

Dzisiaj poznaliśmy wyniki posiewu, o którym mowa powyżej. Wiemy, że u królików z Brzozy mamy do czynienia z bakterią e.coli, która powoduje nie tylko zaburzenia w zakresie układu oddechowego, ale jest również bardzo niebezpieczna dla układu pokarmowego. Kolibakterioza to niezwykle niebezpieczna choroba szczególnie u młodych królików. W połączeniu z kokcydiozą to bomba zegarowe, tym bardziej, że w obu przypadkach stosuje się inne leki (w przypadku e. coli antybiogram wskazał na enrofloksacynę i gentamycynę, przy kokcydiozie stosujemy bactrim/sul-tridin, ewentualnie metronidazol). To oznacza, że leczenie musimy podzielić na kilka etapów. Do tego dochodzi konieczność odrobaczenia wszystkich królików, z tym że u królików z objawami encephalitozoonozy (łącznie 3 przypadki) leczenie panacurem musimy przedłużyć do kilku tygodni.

Niestety to nie koniec złych wiadomości. W trakcie tworzenia tego wpisu, dotarły do mnie kolejne bardzo ważne dla nas wiadomości…

Dzisiaj w nocy odszedł królik, którego stan wczoraj bardzo się pogorszył. Kiedy podawałam mu antybiotyk, zauważyłam, że jest bardzo osłabiony, zaczął przelewać mi się przez ręce. 10 minut później byłam u doc. Przez kolejne godziny walczyliśmy – badanie nie wykazało jednoznacznej przyczyny takiego stanu. Po podaniu płynów poczuł się lepiej. W nocy odszedł…

Wykonana wieczorem sekcja zwłok wskazała jako przyczynę śmierci krwotoczne zapalenie płuc.

Już dzisiaj w rozmowie przeprowadzonej z lekarzem (biegłym) z Zakładu Higieny Weterynaryjnej usłyszałam, że wszystko wskazuje na to, że ten krwotoczny stan zapalny płuc i tchawicy może być efektem infekcji wirusowej, a e. coli to dodatkowy czynnik wikłający (bakteryjny). Przed chwilą w rozmowie z doktorem usłyszałam to po raz drugi. 4 sekcje zwłok – 3 przypadki krwotocznego zapalenia płuc. To oznacza, że mamy do czynienia z pandemią zapalenia płuc, wywołaną najprawdopodobniej przez niezidentyfikowany wirus i u każdego królika, u którego stwierdziliśmy stan zapalny tchawicy możemy mieć do czynienia z uszkodzeniem płuc. Dlaczego podczas osłuchiwania nie da się tego stwierdzić? Ponieważ choroba ma przebieg ostry, a nie przewlekły, a jej jedynym objawem jest nagłe, bardzo silne osłabienie – organizm nie walczy, poddaje się. Ważne jest też to, że u części królików – szczególnie u tych 3-4 miesięcznych widoczne jest dość wyraźne niedożywienie, które może być związane z wyniszczeniem organizmu przez chorobę.

Kiedy zaczynałam pisać ten post, starałam się o tym nie myśleć. Czasami lepiej odsunąć najgorsze myśli, żeby nie zwariować, ale nie tym razem nie da się tego zrobić…

Jak myślicie dlaczego wśród 123 królików przywiezionych z interwencji w Brzozie są tylko młode króliki? Kilkutygodniowe, kilkumiesięczne. Choroby je dziesiątkowały.

W walce z chorobami bakteryjnymi antybiotyk jest naszą jedyną szansą. W walce z wirusem antybiotykoterapia może okazać się bezskuteczna. Do całego arsenału leków musimy wprowadzić przynajmniej lydium. Nie wiem czy przynajmniej w niektórych przypadkach nie będziemy musieli pomyśleć o podaniu interferonu…

maluch

(na zdjęciu widać jego brudny nos)

Co w tym wszystkim najbardziej mnie przeraża? Ten lęk o to, co za chwilę się wydarzy. W Azylu tak jest codziennie. Króliki przewlekle chore, często leczone paliatywnie, mają dobre i złe dni. Kryzysy czasami przychodzą nagle. Żyjemy w ciągłym pogotowiu i chociaż tak wiele rzeczy jest od nas niezależnych, możemy nad tym panować. Wirus – pandemia zapalenia płuc oznacza, że walczymy z nierównym wrogiem.

Przed nami strasznie trudne tygodnie i miesiące.

***

Chciałam przekazać Wam dzisiaj więcej dobrych wiadomości, nie mogę, ale napiszę chociaż o Larsie i Tildzie.

Lars i Tilda pokonali to, co najgorsze.

Stan Larsa jest wciąż bardzo ciężki, ale nie jest już krytyczny. Wczoraj Lars zrobił pierwsze bobki. Wciąż ma silne wzdęcie, ale zaczął robić bobki. Je.

Tilda ruszyła. Je, bobkuje, jej brzuch nie jest powiększony ani bolesny.

Tilda

Na koniec mamy do Was ogromną prośbę. Szukamy pilnie domów stałych i tymczasowych dla azylowych rezydentów.

Kontakt w tej sprawie: fundacja@azyl.torun.pl.

4 komentarze

  • Odpowiedź Magda 31 sierpnia 2016 at 16:21

    Proponuję znaleźć miejsca gdzie były wyrzucanie zmarłe króliki. Podejrzewam, że idąc za zapachem szybko je odkyjecie. Tych królików będą setki o ile nie tysiące. To by dopiero był dowód.

  • Odpowiedź Ola 31 sierpnia 2016 at 10:03

    Najstarsze wyglądają na roczne, może trochę więcej, to dotyczy tych samic rozrodczych, w poza tym większość młodych 🙁

  • Odpowiedź Ninka 31 sierpnia 2016 at 09:20

    Jakoś mi się wydawało, że króliki z tej interwencji, to króliki w różnym wieku. Same młode? To znaczy, że była ciągła rotacja i te które umarły były zastępowane takimi, które jeszcze nie dorosły, a więc nie miały wykształconej odporności… Jak ten (były) właściciel może mówić, że dbał o króliki???

  • Napisz komentarz

    *