Fotograficznie, Z życia Azylu

Piątek (26.08.2016 r.)

26 sierpnia 2016

Lars to kolejny królik z interwencji w Brzozie, który ma bardzo poważny problem z układem pokarmowym.

IMG_0409.JPG

 doktor sprawdza czy u Larsa słychać jakiekolwiek ruchy perystaltyczne

IMG_0412.JPG

Jego stan jest bardzo poważny. Lars ma ogromny brzuch. Jego jelita nie pracują – perystaltyka jelita całkowicie się zatrzymała. Temperatura ciała jest obniżona. Mimo dożylnego podawanie leków stan Larsa nie zmienia się. Jest bardzo wyciszony, nie wykazuje żadnego aktywności. Tak jak Tilda nie ma apetytu.

IMG_0442.JPG

Poza tym Lars tak jak połowa królików, które wczoraj zostały przebadane ma nieżyt tchawicy, którego objawem jest kaszel.

Stan Tildy wciąż jest poważny. Nie robi bobków. Jej brzuch jest wzdęty, wypełniony gazami. Tilda ma trochę wyższą temp. – dotarliśmy do granicy 38 stopni, ale kolejne godziny bez zmiany nie działają na naszą korzyść.

IMG_0405.JPG

Z jednej strony króliki odebrane przez nas w sobotę z agroturystyki były zabawkami dla dzieci. Z drugiej strony rozprzestrzeniały się między nimi najróżniejsze choroby, zaczynając od kokcydiozy przez infekcje bakteryjne. Kiedy umierały tam na miejscu, nikt nie zwracał na to uwagi, dla nas każdy z tych królików to ten jedyny. Życie każdego jest tak samo ważne, bo nie taki los powinien je spotkać.

W ostatnich dniach obserwując jednego z dorosłych królików z interwencji, zastanawiałyśmy się czy nie ma objawów encephalitozoonozy – czasami przekrzywiona głowa to złudny widok. Póki co nasze przypuszczenia jednoznacznie się nie potwierdziły, ale spójrzcie na Swena.

Swen ma ok 2-3 miesięcy. Dzisiaj zauważyliśmy u niego oczopląs poziomy i charakterystyczny ruch głowy, określany przez nas skanowaniem. Jego głowa przechyla się w bok, a Swen jest wyciszony/nieobecny.

IMG_0507.JPG

Swen to przykład zepsutej zabawki – takie króliki to najlepszy towar w sklepach, to najlepsze zabawki dla dzieci do momentu, aż zaczynają chorować. Wtedy stają się bezużyteczne i w najlepszym wypadku trafiają do nas, w najgorszym umierają, nie otrzymując żadnej pomocy. Co w takiej sytuacji najczęściej robią rodzice? Kupują kolejnego królika, ewentualnie dzwonią do nas z pytaniem, czy nie mamy królika wyglądającego tak jak ich poprzedni, bo nie powiedzieli dziecku o tym, że tamten umarł i szukają identycznego królika.

U Barcelony w wyniku urazu mechanicznego doszło do otwarcia drogi moczowo-płciowej. Podczas badania doktor stwierdził, że u Barcelony nie ma lewej ściany przedsionka pochwy, przez co narażona jest na ciągłe infekcje wstępujące dróg moczowych i płciowych. W tym przypadku konieczny jest na pewno szybki zabieg kastracji, który może zminimalizować ryzyko takich infekcji plus ewentualna plastyka.

IMG_0382.JPG

Poza tym u Barcelony występują nicienie w kale.

W ramach odpowiedzi na pytanie jednej z matek: czy te króliki są chore? mam nadzieję, że nie, bo jeden mnie dzisiaj podrapał. Cóż za pech. Słodkie kulki okazały się kłębowiskiem chorób. Żywe pluszaki z kokcydiami, nicieniami i innymi atrakcjami. Jak widać czymś różnią się jednak od maskotek ze sklepowych półek.

Towarzyszka Barcelony o wdzięcznym imieniu Lisbona ma silny nieżyt tchawicy. Wczoraj w gabinecie bardzo mocno kaszlała.

IMG_0427.JPG

Madryt jest kolejnym (jednym z wielu z interwencji) królikiem, który ma nieżyt tchawicy.

IMG_0390.JPG

Tak wygląda kaszel u królika.

 

Tym sposobem Madryt dołączył do królików, u których trzeba było wprowadzić antybiotykoterapię.

Ciąg dalszy jutro – w ostatnich dniach tyle się działo, że nie mogłam przedstawić Wam wszystkich interwencyjnych podopiecznych i na pewno zajmie to jeszcze kilka dni. To duża, logistyczna operacja…, a nasze możliwości fizyczne też są ograniczone. Cały czas mam też na liście nadrobienie zaległości z frontu nieinterwencyjnego z ostatnich dni, ale teraz czas na odrobinę odpoczynku…

Jutro na blogu zameldują się na pewno Atena i Gaja, Boscy, Kordonek, Pocieszka, Tulika, którzy wczoraj byli u doc.

Zanim skończę, należą się Wam znowu podziękowania : *

Dziękujemy za kolejne dary, za odwiedziny – tym razem zawitał do nas Poznań : *, za to, że jesteście. Niezmiennie.

 DSC07118.JPG DSC07114.JPG DSC07113.JPG DSC07111.JPG DSC07172.JPG DSC07167.JPG DSC07165.JPG

Dzisiaj na dobranoc polecam Ameliusza i Jeża.

Ameliusz daje radę. W przyszłym tygodniu czeka go kontrola u doc. Z czasem musimy usunąć mu kolejne zęby, ale teraz cieszymy się tym, że jest dobrze.

Jeż trafił do nas dwa lata temu. Został znaleziony na ulicy w Poznaniu, a do Marty eskortowało go 3 strażników miejskich (wcale się nie dziwię : P) Miał tak koszmarne siekacze, że nie mógł ani jeść, ani pić. Przeszedł zabiegi usunięcia części zębów. Ma żuchwę zniekształconą przez ropę, ale w tej chwili jego dolegliwości sprowadzają się głównie do kwestii psychicznych ; ) (każdy kto poznał Jeża, wie, że jest specyficzny). Jak widać na załączonym obrazku Ameliusz i Jeż tworzą fajny, kumpelski duet.

DSC07213.JPG DSC07209.JPG DSC07207.JPG DSC07204.JPG DSC07202.JPG DSC07200.JPG DSC07196.JPG DSC07193.JPG DSC07192.JPG DSC07186.JPG DSC07189.JPG DSC07180.JPG

Dobranoc!

jeszcze bezimienny – interwencyjny

DSC07159.JPG

3 komentarze

  • Odpowiedź Sylwia 27 sierpnia 2016 at 08:13

    Swen wyglada jakby miał padaczkę

  • Odpowiedź Dominika 27 sierpnia 2016 at 00:07

    Boże Swen wygląda strasznie. Nie wiem co powiedzieć to przykre. Czy jest szansa, że wyzdrowieje?

  • Odpowiedź Tadek 26 sierpnia 2016 at 23:49

    Przy takiej ilości to nawet imiona ciężko wymyślić dla tej bandy. Jak chcecie to mam kilka propozycji 😛 (Magnus, Slark, Mirana, Rikki – tak po Swenie mi się skojarzyło 🙂 )

  • Napisz komentarz

    *