Fotograficznie, Z życia Azylu

Wtorek (3.11.2015 r.)

3 listopada 2015

Dzisiejszy wpis zaczynamy od relacji z poniedziałkowej wizyty u doktora.

Duszkowi ostatnio dopisywało bardzo dobre samopoczucie. Kaszel pojawiał się okazjonalnie, zniknął też ropny katar. W związku z tym udało nam się zredukować podawanie mu leków do enarenalu dwa razy dziennie i penicyliny z wyłączeniem furosemidum, z którym przyjaźni się z małymi przerwami od września 2013 r. Wczoraj nic nie zapowiadało popołudniowego kryzysu. Duszek biegał w wolierze, domagał się wyjścia poza wolierę, pozował do zdjęć. Kiedy o 15:30 wychodziłam z Azylu wszystko było w porządku.

30 minut później odebrałam telefon od Sebastiana, że Duszek się dusi – nie mógł złapać oddechu, przewracał się. Po naszej krótkiej wymianie zdań, Duszek natychmiast otrzymał furosemidum, a ja wracałam do Azylu z lękiem, który trudno opisać – najbardziej obawiałam się tego, że ropień pękł…- myśl o tym, że Duszkowi może się coś stać wykracza poza wszelkie granice, chociaż wiemy, że jego ropień i powiększone serce to bomba z opóźnionym zapłonem. Kiedy dojechałam na miejsce, Duszek był już spokojniejszy. 15 minut później byliśmy u doktora. Duszek rzęził, miał bardzo przyspieszony rytm serca, ale i tak odetchnęliśmy z ulgą. Decyzję o ewentualnej punkcji do j. opłucnej zostawiliśmy na później.

Po 2h od całego zdarzenia Duszek poczuł się dobrze. Zaczął jeść siano, próbował też zrobić dziurę w transporterze, a potem biegał po gabinecie i zwiedzał transportery. Wieczorem jego oddech wrócił w pełni do normy. Serce biło prawidłowo, a zaostrzone szmery ograniczały się do lewej strony klatki piersiowej (po tej stronie Duszek ma ropień).

IMG_8458.JPG

Trudno znaleźć przyczynę tak gwałtownego kryzysu, chociaż u królików z niewydolnością krążeniowo-oddechową tego typu sytuacje mogą się zdarzać. Jedno jest pewne, gdyby Duszek natychmiast nie dostał furosemidum, doszłoby do obrzęku płuc. Gdyby nikogo nie było w tym momencie w Azylu, wszystko mogłoby skończy się tragicznie.

Duszek jest z nami ponad 2 lata. Nie wie czym jest życie bez leków, nie znosi zastrzyków, broni się też przed podawaniem leków doustnie. Jest nieporadny, a jednocześnie odważny – wierzy w to, że zawsze  ktoś obok niego będzie i nic mu nie grozi, uwielbia jeść, nie znosi Boskiego i Mufasy, na wybiegu zachowuje się jak świr, żyje wbrew wszystkiemu…- chyba również dla nas ; )

***

Sebastian – dziękuję za Twoją reakcję. Abstrahując od sytuacji z Duszkiem jestem niesamowicie dumna z tego, że wolontariusze Azylu są wyczuleni na wszelkie zmiany w zachowaniu azylowych króli, czasami są to drobiazgi, ale niezwykle ważne. Życie w Azylu toczy się jak na froncie. Trzeba być czujnym na każdym kroku i nie można niczego bagatelizować. Regularne kontrole u doktora – tygodniowo zabieramy na wizyty kilkanaście/kilkadziesiąt królików to jedno, ale to od nas – opiekunów Azylantów zależy równie wiele.

***

W czwartek Faworka czeka zabieg usunięcia części zębów. Nie mamy już na co czekać. Wyłącznie kwestią czasu jest to aż u Faworka pojawią się ropnie.  Zęby policzkowe i siekacze Faworka wyglądają fatalnie. Siekacze musimy przycinać co kilka dni, dolne i górne zęby policzkowe nie mają ze sobą kontaktu i nie mogą się ścierać. Faworek nie je siana ani ziół – nawet nie podchodzi do miski. Je rodi, raz lepiej, raz gorzej, ale w ogóle nie przybiera na wadze. Mimo dokarmiania wciąż waży 65 dag. Dzięki antybiotykoterapii udało nam się zapanować nad jego katarem – nos jest suchy, ale mimo tak intensywnego leczenia Faworek wciąż kicha. Nie wykluczamy, że ma to związek również z jego przerośniętymi zębami.

IMG_8475.JPG

Jutro u Faworka wykonamy zdjęcie RTG (chociaż w tym przypadku łatwo stwierdzić co na nim zobaczymy), a w czwartek Faworka czeka pierwszy zabieg.

IMG_8478.JPG

Faworek jest królikiem naznaczonym przez swoje geny. Jego sytuacja jest bardzo trudna.

Leila wciąż boryka się z problemami jelitowym, dlatego póki co musimy stymulować pracę jej jelit – wczoraj podczas wizyty u doktora w jej jelitach było bardzo dużo bobków, jednak skupionych w „pakietach”. Być może byłoby inaczej, gdyby Leila zaczęła jeść siano, ale niestety mamy z tym ogromny problem. To jednak nie wszystko.

IMG_8425.JPG

Coraz bardziej martwi nas występująca u Leili zmiana na nosie. Kiedy Leila do nas przyjechała wydawało się, że ta zmiana to po prostu pozostałość po jakimś starym urazie, jednak z czasem wyglądała coraz gorzej, a wprowadzone leczenie nie przyniosło rezultatu. Leila nie kicha, ale jej nos z zewnątrz jest mokry – tak jakby wysięk z głębi nosa podciekał do góry. Wszystko to wygląda niezbyt dobrze i niepokojąco, w związku z tym u Leili jutro wykonamy RTG, którego celem jest ustalenie czy mamy do czynienia ze zmianami na terenie kośćca. Nie wykluczamy też pobrania próbki do badania histopatologicznego w celu wykluczenia zmian o charakterze nowotworowym, a wśród naszych podejrzeń pojawiła się też kiła.

IMG_8433.JPG

Leila ma też powiększoną macicę, chociaż póki co nic nie wskazuje na to, abyśmy mieli do czynienia z patologicznymi zmianami.

Lilka…- uszkodzenie rogówki w jej lewym oku ładnie się goi, ale to niewiele zmienia. Oko wygląda źle. Mimo intensywnego leczenia ciśnienie wewnątrzgałkowe jest coraz większe, a my stoimy pod murem. Wczoraj doktor wykonał u Lilki USG gałki ocznej, na którym widać dziwną zmianę, która może wskazywać na początek ropnia zagałkowego. Dzisiaj z oka wydostało się trochę ropnej wydzieliny.

IMG_8401.JPG

W oczekiwaniu na nowe zdjęcie RTG i ewentualny czwartkowy zabieg, dzisiaj zabrałam Lilkę na zagałkowe podanie gentamycyny. Niestety wygląda to jednak bardzo źle. Zęby Lilki wyglądają fatalnie – korony również wymagają już korekty i nie mamy już złudzeń, że jedynym rozwiązaniem jest zabieg ich usunięcia. Lilka ma bardzo słabe kości – po prawej stronie kość jej żuchwy jest całkowicie zmieniona przez ropień, a poza tym niewydolne nerki i wątrobę. Zabieg podwójnej mastektomii przetrwała nadzwyczaj dobrze, ale mieliśmy nadzieję, że uda nam się maksymalnie odłożyć w czasie zabieg usuwania zębów. Niestety nie.

Póki co Lilka zachowuje się dobrze, chociaż bez leków przeciwbólowych nie byłoby to możliwe. Zobaczymy jak będzie jutro.

Na zdjęciach z wczorajszego dnia widać zakrwawiony nos Lilki – to był jeden z hitów poniedziałku. Kilka minut po podaniu Lilce ornipuralu przechodziłam obok jej klatki i zauważyłam, że z jej nosa leci krew. Nie wiedzieliśmy co się dzieje, ponieważ w klatce Lilki nie doszło do żadnej scysji między nią, a innym królikiem, poza tym nic nie wskazywało na to, że doszło do jakiegokolwiek urazu mechanicznego, a krwotok z nosa był obustronny. Dopiero po długiej chwili udało się go zatamować, a Lilkę jeszcze przed wizytą do doktora zabrałam do siebie, aby ją monitorować…

IMG_8408.JPG

U doktora okazało się, że jednak mamy do czynienia z urazem, dziwnym urazem. Pod nosem Lilki na wysokości otworów nosowych skóra została przecięta – jak? Trudno powiedzieć.

Orion od czasu do czasu kicha, jednak nie jest to efekt infekcji, ale jak już wcześniej wspominałam przetoki ustno-nosowej powstałej po przeprowadzonym zabiegu. Potwierdza to fakt, iż wydzielina w j. ustnej u Oriona pojawia się tylko po prawej stronie, tj. po stronie operowanej. Na szczęście przetoka się zamyka, a w j. ustnej nie ma żadnej ropnej wydzieliny. Wszystko goi się powoli, ale trudno się temu dziwić. Kilka tygodni temu wątpiliśmy czy jeden z siekaczy Oriona – ten w kształcie pierścienia całkowicie wrośnięty w kość – uda się usunąć. Teraz musimy dać Orionowi jeszcze trochę czasu.

IMG_8447.JPG

Poza tym Orion czuje się znacznie lepiej. Je zioła i rodicare. Robi bobki. Utrzymuje prawidłową wagę, chociaż będzie idealnie, jeśli przytyje ok 202-5 dag.

Stan Pocieszki nie uległ poprawie, chociaż problemy z poruszaniem się stanowią obecnie nasz najmniejszy problem – Pocieszka stara się przemieszczać, coraz sprawniej podnosi się też na przednich łapa. Pocieszka wydala bardzo dużo moczu. Nie byłoby to nic nadzwyczajnego z uwagi na niewydolność wątroby, z powodu której Pocieszka jest leczona, gdyby nie skala problemu. Wczoraj podczas pobytu u doktora z mocz wylewał się z Pocieszki niczym woda z kranu…Pocieszka jest cała mokra i niemiłosiernie śmierdzi, dlatego muszę ją myć. Podkład wymieniam jej kilka razy dziennie.

IMG_8480.JPG

W związku z tym dzisiaj pobraliśmy Pocieszce krew do badań kontrolnych. Być może mamy do czynienia ze standardową niewydolnością nerek, ale doktor bierze również pod uwagę inną opcję – tzw. moczówkę prostą, która uzasadniałaby nie zagęszczanie moczu. Być może jutro będziemy wiedzieć więcej.

Poza tym Pocieszka nie przybiera na wadze. Udało nam się odzyskać 25 dag i na tym koniec. Pocieszka ma też zanik mięśni. Z drugiej strony dopisuje jej dobre samopoczucie. Zaczęła ładnie jeść zioła, a nawet siano. Nie jest osowiała, a wręcz przeciwnie  ożywiona i kontaktowa, co dodaje nam siły.

Wczoraj po nocy u Sierżanta nie było kropli moczu. Podczas wizyty u doktora pęcherz również był pusty. Gdyby nie to stan Sierżanta doktor oceniłby jako bardzo dobry.

IMG_8412.JPG

Po nawodnieniu i podaniu furosemidum nerki Sierżanta w nocy ruszyły, jednak w ciągu dnia problem znowu powrócił. W związku z tym dzisiaj Sierżant pojechał na pobranie krwi. Wyniki poznamy jutro, tymczasem Sierżant musi być nawadniany i otrzymywać furosemidum.

Wczoraj Szwejk miał zostać wykastrowany, tymczasem w ciągu dnia zaczął kichać. Doktor stwierdził u niego początek infekcji górnych dróg oddechowych – Karolina dziękuję za natychmiastową reakcję, i musieliśmy wejść z leczeniem – na początek lydium i enrocin.

IMG_8454.JPG

Poza tym Szwejk czuje się bardzo dobrze. Jego zęby nie zachwycają, ale po ostatniej korekcie jest nie najgorzej.

Tubiś nie robił wczoraj bobków. U doktora okazało się, że z jednej strony w jelitach są bobki, a z drugiej słychać przelewanie. Aby pobudzić perystaltykę jelit, wczoraj Tubiś otrzymał metoclopramid. Niestety dzisiaj przed południem w jego klatce pojawił się biegunkowy kał i ostatecznie Tubiś musiał otrzymać dożylnie metronidazol.

IMG_8417.JPG

Tego typu sytuacje u królika takiego jak Tubiś to niestety nic niezwykłego. Efekty fatalnego żywienia w postaci nadwagi i stłuszczonej wątroby trudno wyeliminować.

***

Dzisiaj wysterylizowana została azylowa Nemezis. Jeśli wszystko będzie dobrze (jeśli, bo wolę nie zapeszać – powoli dziwaczeję), Nemezis już wkrótce będzie w pełni gotowa do adopcji.

Jesiennie

DSC01034.JPG DSC01040.JPG DSC01041.JPG DSC01054.JPG DSC01056.JPG DSC01069.JPG DSC01075.JPG DSC01083.JPG DSC01097.JPG DSC01105.JPG DSC01108.JPG DSC01113.JPG DSC01115.JPG DSC01119.JPG DSC01129.JPG DSC01138.JPG DSC01149.JPG DSC01131.JPG DSC01151.JPG DSC01152.JPG DSC01163.JPG DSC01169.JPG DSC01162.JPG DSC01171.JPG DSC01178.JPG DSC01200.JPG DSC01207.JPG DSC01209.JPG DSC01217.JPG DSC01225.JPG DSC01231.JPG DSC01242.JPG DSC01246.JPG DSC01249.JPG DSC01251.JPG DSC01263.JPG DSC01265.JPG DSC01268.JPG DSC01274.JPG

Response code is 404

Większość królików znajdujących się pod opieką Azylu to króliki chore, wymagające stałej opieki weterynaryjnej. Większość z nich ma niewielką szansę na nowe domy, dlatego mimo adopcji nie jesteśmy w stanie realnie zmniejszyć liczby podopiecznych Azylu. W związku z tym stałe koszty utrzymania podopiecznych Azylu są coraz wyższe.

W imieniu naszych podopiecznych chcielibyśmy prosić Was o pomoc.

Bobcoin jest wyjątkową walutą, za pomocą której można wesprzeć tylko i wyłącznie podopiecznych Azylu dla Królików.

Tym razem zachęcamy Was do podarowania Azylowym uszom Bobcoina na stałe.

12107235_916952161712368_7599729907839389010_n
Jak to zrobić?

Wystarczy ustawić stałe zlecenie na comiesięczny przelew na rzecz Azylowych podopiecznych w kwocie 7 zł 36 gr.
W tytule przelewu prosimy wpisać: darowizna bobcoin na stałe.

PKO Bank Polski SA
72 1440 1387 0000 0000 1533 1348

Fundacja „Azyl dla Królików”
ul. Makowa 13
87-148 Łysomice

Wydaje się, że 1 bobcoin to niewiele, ale nic bardziej mylnego – dla nas to ogromna, realna pomoc.

7 stałych bobcoinów pokryje koszt 1 badania krwi.

10 stałych bobcoinów to 1 zdjęcie RTG w 2 projekcjach…(jutro musimy wykonać 3 zdjęcia : ()

Już 11 stałych bobcoinów pozwoli na wykonanie 1 zabiegu kastracji.

18 stałych bobcoinów to 1 zabieg sterylizacji.

Zachęcamy do bobcoinowania! To naprawdę niewiele kosztuje, a znaczy tak wiele.

Ja już ustawiłam swojego stałego bobcoina, a Ty? : )


Bobcoin Forever!

1 Komentarz

Napisz komentarz

*