Nie tylko o królikach, Z życia Azylu

Ratujemy zwierzęta, jesteśmy ludźmi

12 kwietnia 2015

IMG_7894

Na życie Azylu składają się:

Codzienna opieka nad królikami – czyli działka Oli i wolontariuszy. Jest to: dokładne sprzątniecie Azylu (ok. 4 godzin pracy), dwukrotna wizyta w Azylu w celu podania leków, wizyty weterynaryjne (poniedziałek, wtorek, czwartek, sobota + dodatkowe wyjazdy na pobrania krwi czy RTG). Dodatkowo wizyty adopcyjne w Azylu, rozmowy z nowymi wolontariuszami i ich szkolenie.

Adopcje – czyli działka Magdy (bo najwięcej adopcji prowadzi ona, a także obsługuje ogólnego maila) oraz pośredników adopcyjnych: Marty Pawłowskiej, Marty Szpak, Doroty. Dziewczyny odpowiadają na maile, spotykają się z zainteresowanymi domami, doradzają.

Zaopatrzenie – z Azylu płyną informacje, czego potrzeba, a jak czegoś potrzeba, to należy to kupić lub zamówić.

Logistyka – trzeba przewieźć, zorganizować, dostarczyć, więc to robimy.

Blog/facebook/twitter/instagram/strona/ grupa Króliki – baza wiedzy – wymagają nieustannej opieki i aktualizacji, zatem informujemy, prosimy o pomoc, dziękujemy, odpowiadamy na Wasze pytania, służymy doświadczeniem i radą.

Wydarzenia i fundraising – bazarki, zbiórki, a w końcu Dzień Otwarty (w tym roku 20 czerwca) – organizujemy i czuwamy nad przebiegiem.

Stany nagłe, czyli interwencje – mobilizują cały Azyl – nie dość, że wiążą się zwykle ze stresującym wyjazdem, to później dochodzą kwestie typowo prozaiczne – trzeba zająć się leczeniem i opieką nad kilkoma-kilkudziesięcioma królikami więcej niż dzień wcześniej.

Azyl lśniący czystością, zdrowiejące króliki, wpisy na blogu okraszone setkami zdjęć, akcje na facebooku – to wszystko wygląda z zewnątrz ładnie i składnie – bardzo się staramy, aby pokazywać naszą działalność z tej pozytywnej, entuzjastycznej strony. Często piszecie, że nas podziwiacie, a nam jest głupio i trochę się rumienimy, bo to po prostu praca jak każda inna (tylko wolontariacka). Ta praca bywa czasem łatwa i pełna radości, a czasami bywa nadzwyczaj ciężka. Zwłaszcza Ola, która jest główną „kierowniczką” Azylu bywa nierzadko obarczona obowiązkami ponad siły. Robimy to, bo to kochamy, a jak już nie mamy sił, to robimy to wszystko dla królików.

Co nas boli 

Każda z osób działających w Fundacji, zarówno w Zarządzie jak i w Radzie, ma swoje życie prywatne i zawodowe, tak samo nasi wolontariusze. Mamy mężów, narzeczonych, prace, mieszkania, rodziny, własne króliki.

Lubimy tworzyć Azyl, lubimy zajmować się królikami, każda z nas lubi swoją działkę. Zdarzają się jednak czasem takie sytuacje, których głośno nie komentujemy, a które dają nam popalić.

Są to:

  • Wiadomości po kilka tego samego dnia pt. „wysłałam/wysłałem dzisiaj maila w sprawie x,y,z ale nikt mi nie odpowiedział”, „kiedy mogę spodziewać się odpowiedzi” itp.
  • Mówienie o nas i innych organizacjach, że działamy we wspólnym celu i w związku z tym nie powinnyśmy się awanturować, z godnością przełykać plagiaty i to, gdy ktoś mówi na nasz temat nieprawdę, BO NAJWAŻNIEJSZE SĄ KRÓLIKI.
  • wiadomości na kilku kanałach jak ktoś bardzo czuje się zły i pokrzywdzony z powodu nieudanej adopcji, gdy my same jeszcze nie zdążyłyśmy między sobą ustalić, kto zawinił i co się stało.
  • Obrażanie się, że od kilku dni nie ma wpisów na blogu.
  • Wysyłanie kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu wiadomości z pytaniami o stan konkretnego królika, czasem przez kilka różnych osób.
  • Traktowanie wizyt u doktora, które udostępniamy prywatnym królikom i ich opiekunom w ramach nagłych przypadków, jako wizyt przeglądowych, na szczepienia itd. Nie odwoływanie wizyt lub zabiegów zapisanych na nasze terminy.

Nie zawsze możemy odpowiedzieć na maila tego samego dnia (choć w pilnych sprawach zawsze jesteśmy na posterunku i nigdy nie odmawiamy pomocy, także w przypadku prywatnych królików). Jesteśmy dorosłymi osobami,  mamy też życie, na które musimy zarobić i bliskich, o których musimy zadbać.

Tak, króliki są najważniejsze, ale za pomocą królikom stoimy my – ludzie. Mamy swoje emocje, gorsze dni, chorujemy, przeżywamy trudne chwile. Kłócimy się nawet między sobą, miewamy ciche dni, kryzysy.

Nie zawsze możemy przełknąć z godnością to, gdy ktoś kradnie owoce naprawdę ciężkiej pracy. Staramy się jak możemy, trzymamy nerwy na wodzy, dyskutujemy między sobą, czekamy aż opadną nam emocje. Ale czasem już nie można…

W Fundacji nie działa jedna wszechwiedząca osoba, funkcjonujemy jak przedsiębiorstwo i to już całkiem spore. Czasami musimy się skonsultować, by się czegoś dowiedzieć, by wyjaśnić wątpliwości. Ja sama na przykład nie zawsze wiem, jakie króliki są aktualnie zarezerwowane do adopcji. Muszę się dopytać Magdy albo Oli, aby odpowiedzieć na Wasze pytania na FB.

Mamy w Azylu zwykle ponad 30 królików, drugie tyle w domach tymczasowych. Bywały momenty, kiedy królików była dobrze ponad setka. Wszystkie są dla nas tak samo ważne. Wiemy, że przywiązujecie się do królików, które uratowaliście. Uwierzcie nam, zajmiemy się nimi dobrze. Nawet jeśli nie odpowiemy na wiadomość, czy królik dostał swój ulubiony kocyk.

Wizyty u doktora często oznaczają dla Oli i któregoś z wolontariuszy powrót do domu po 23:00. Pomożemy Wam, jeśli potrzebujecie natychmiastowej pomocy, jeśli królik ma poważny problem. Udostępnimy naszą wizytę u doktora oraz termin zabiegowy. Ale prosimy – nie wpadajcie niezapowiedziani, informujcie nas, jeśli nie będziecie mogli dotrzeć na zapowiedzianą wizytę. Ze względów organizacyjnych jest to dla nas bardzo ważne.

Nie zawsze możemy powiadomić i napisać o wszystkim co się dzieje od razu. Otrzymujemy czasem karę za wysokie standardy, jakie sobie narzuciłyśmy. Nie będziemy zawsze najlepsze. Musi nam i Wam wystarczyć, że w wielu sytuacjach będziemy wystarczająco dobre.

Kochamy Azyl i całym sercem kochamy społeczność zgromadzoną wokół Azylu. Tylko czasami potrzebujemy chwili odpoczynku i odrobiny zrozumienia

5 komentarzy

  • Odpowiedź Marta K. 29 kwietnia 2015 at 13:28

    Bardzo dobry wpis, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że to wszystko i tak jest opisane w jednej, małej pigułce. Chciałabym mieć chociaż połowę cierpliwości i wytrwałości co Wy, kochane Azylowe Dziewczyny. :*

  • Odpowiedź Damian 13 kwietnia 2015 at 19:10

    Rozumiem, szanuje, wspieram!

  • Odpowiedź magda 12 kwietnia 2015 at 22:11

    Ktoś nieźle Was zdenerwował (delikatnie mówiąc). Nie przejmujcie się. Robicie więcej niż 90% ludzi i nic dziwnego że czasami zdążają się potknięcia. Życzę wam i waszym podopiecznym zdrowia, dużej cierpliwości i bardziej odpowiedzialnych ludzi. Co do wpisów na blogu to zdecydowanie nie jest to serial ale wciąga równie mocno i nic dziwnego że jak dłużej się nie odzywacie to czegoś brakuje.

  • Odpowiedź Tomasz Bieryłło 12 kwietnia 2015 at 21:50

    Bardzo mądry wpis. Czasami trudno sobie wyobrazić jak bardzo Wasze życie podporządkowane jest Waszej działalności. My z żoną mamy tylko Inkę (która Wam i Doktorowi zawdzięcza życie, czego Wam nie zapomnimy) a która zmieniła CAŁE nasze życie. Wielki, wielki szacun dla Was. Pozdrawiamy!!

  • Skomentuj Damian Anuluj

    *