Z życia Azylu

Sobota (21.02.2015 r.)

21 lutego 2015

Dlaczego tak trudno wytłumaczyć dorosłemu człowiekowi, że królik nie musi jeść granulatu? Mam dosyć pytań, czy siano i zioła wystarczą, dyskusji na temat tego, jak ważna w diecie królika jest marchewka i granulat, bez którego młody królik nie będzie się prawidłowo rozwijać, tłumaczenia, że niejedzącego królika z biegunką nie należy karmić tartą marchewką i jabłkiem. Mam też dosyć przeświadczenia ludzi o tym, że malutki królik, który spogląda na nich słodko zza sklepowej witryny, ma przed sobą 10 lat życia, bo nie jest przecież przewlekle chorym, azylowym rezydentem skazanym na regularne kontrole u weterynarza i podawanie leków. I zapomniałam jeszcze o najważniejszym – jest młody, nie ma złych nawyków, nie przeżył życiowej traumy, więc nie będzie agresywny, terytorialny i od razu zaufa człowiekowi. Będzie po prostu zdrową maskotą z półki z zabawkami, a jeśli się popsuje, zostanie wymieniony na nowszy model, a w najlepszym wypadku – pomoc przyjdzie do niego zdecydowanie zbyt późno. Ewentualnie po jego śmierci popłyną czyjeś łzy.

I tak rozumiem jak to jest, kiedy umiera królik i jak to boli, tylko nie pojmuję, że tak trudno przebić się do świadomości ludzi, a bardzo często trudno jest przebić się do świadomości tych ludzi, od których można wymagać trochę więcej.

Nie pojmuję, jak mogę dostać w piątek wiadomość, że królik od doby nie je, a kiedy proponuję wizytę za godzinę, słyszę, że poniedziałek byłby na to bardziej odpowiedni. Nie pojmuję jak można łudzić się, że królik, który ma biegunkę od trzech dni i przelewa się przez ręce, nagle zmartwychwstanie – niestety w Azylu jeszcze żadnego królika sama miłość nie ocaliła, bo wtedy miałybyśmy 100% przeżywalność.  Nie rozumiem tego, że można obudzić się po tygodniu i stwierdzić, że królik od tygodnia nie je siana albo nie reagować, kiedy królik się ślini.

Nie chcę debatować nad tym, że ktoś może nie mieć możliwości, żeby pojechać do dobrego weterynarza, nie chcę rozważać ekstremalnych sytuacji, kiedy królik nagle zaczyna umierać w nocy,  bo wiem jedno – nigdy przez wiele lat nie odmówiłyśmy pomocy żadnemu królikowi. Nieważne jest to, czy to królik bezdomny, czy królik, który ma właściciela – kiedy chodzi o życie to ma niewielkie znaczenie. Trzeba tylko chcieć, trzeba tylko myśleć. Myśleć. Nie trzeba rozczulać się nad ukochanym zwierzątkiem, trzeba myśleć. Na tym powinna polegać ta  cholerna odpowiedzialność za drugą istotę.

Jesteśmy cierpliwe, potrafimy tłumaczyć pewne rzeczy do bólu, potrafimy zacisnąć zęby, odpowiadać na miliony dziwnych pytań, nie okazując swojego zniecierpliwienia, chwytając się myśli, że chodzi tylko o dobro królika. Nie oceniamy ludzi po pozorach i wiele rzeczy jesteśmy w stanie zrozumieć i dlatego też zawsze reagujemy natychmiast, zawsze chcemy pomóc i nie mówimy – to nie nasz problem…, ale dzisiaj nie będę próbowała nikogo zrozumieć. Na tym się kończy dzisiaj moja empatia w stosunku do ludzi.

Mała była kilkutygodniowym maluchem ważącym 25 dag. Umarła jeszcze w gabinecie. Kilkadziesiąt minut po tym, gdy do nas dotarła. W ciągu godziny udało się zorganizować dla niej transport do Torunia, mimo soboty jeszcze przed 18 doktor przyjął nas w gabinecie, ale było zbyt późno. Odeszła kilka minut później.

Była małym, słodkim królikiem, takim którego chcą mieć wszyscy, ale to jej nie ocaliło.

IMG_6407.JPG IMG_6410.JPG IMG_6415.JPG

Tak wygląda skóra odwodnionego królika,

zero sprężystości

IMG_6418.JPG IMG_6420.JPG IMG_6428.JPG

Sekcja potwierdziła bardzo silny stan zapalny jelit – wszędzie były płyny i gazy, najprawdopodobniej związany z bardzo szybkim odstawieniem od matki, z tzw. enterotoksemią występującą u bardzo młodych królików, ale również fatalną dietą oraz być może kokcydiozą.

Bartek, dziękujemy za Twoją błyskawiczną pomoc…

* * *

Aisa przyjechała do nas dzisiaj rano z Olsztyna. Została oddana przez swoich właścicieli.

IMG_6381.JPG

Aisa reprezentuje bardzo popularny trend u królików – jest królikiem z nadwagą (chociaż w ostatnich tygodniach podczas pobytu w DT u Doroty już schudła) i palpacyjnie powiększoną wątrobą. Aisę czeka również korekta zębów.

IMG_6396.JPG IMG_6400.JPG

W przyszłym tygodniu wykonamy u Aisy badanie krwi. Teraz najważniejsze jest to, aby straciła ok 50-60 dag nadwagi.

Niezapominajka popołudniu poczuła się znacznie lepiej. Jest aktywna, biega po swojej zielonej kanapie, zaczęła jeść.

IMG_6352.JPG

Jej pęcherz wypełnia się bardzo powoli moczem. Rano u doc udało się wycisnąć z niego odrobinę moczu ze śluzem. Póki co wprowadziliśmy furosemidum, żeby pobudzić pracę nerek. Zobaczymy czy sytuacja w najbliższych dniach się ustabilizuje. W końcu do tej pory większość moczu trafiła do macicy zamiast do pęcherza. W ciągu dnia Niezapominajka wydaliła niewielką ilość moczu tylko raz.

IMG_6353.JPG

Brak drugiego oka nie stanowi dla Niezapominajki problemu.

IMG_6406.JPG IMG_6404.JPG

Stan zdrowia Pocieszki pozwolił nam na to, aby ją zaszczepić. Ze sterylizacją wstrzymujemy się jeszcze z uwagi na jej złe wyniki wątrobowe, najważniejsze jest jednak to, że Pocieszka od kilku tygodni nie kicha – ma w 100% czysty nos. Rewelacyjnie zareagowała na marbocyl – antybiotyk bardzo skuteczny w przypadku pasterelozy.

IMG_6364.JPG

Zęby Pocieszki wymagają porządnej korekty, czyli stan bez zmian, ale możemy z nią jeszcze poczekać – korektę chcemy połączyć ze sterylizacją.

cdn.

10 komentarzy

  • Odpowiedź Emi 22 lutego 2015 at 11:33

    Ja nie jestem w stanie tego pojąć – każdego kto znęca się (bo inaczej tego nazwać nie można) nad jakimkolwiek zwierzęciem od razu bym traktowała w ten sam sposób żeby zobaczyli jak to jest. Inaczej nigdy się nic nie nauczą. Ja rozumiem, że można czegoś nie wiedzieć albo zdarzy się taka sytuacja, że zwierzak przykładowo zje coś czego nie powinien, ale to można zawsze skontaktować się z weterynarzem czy znajomymi, którzy mogą znać odpowiedź i już.
    Zastanawiam się czy jeśli ich dzieci są chore to również idą z nimi do lekarza dopiero w „bardziej odpowiednim” terminie.

    Natomiast jeśli chodzi o Was – wszystkich „Azylowców’ to jesteście naprawę superbohaterami! Inaczej Was nazwać nie można!
    Poświęcacie swój czas i swoje nerwy na to, aby bezbronne króliki mogły godnie żyć! To jest coś naprawę super i godne naśladowania!
    Szkoda, że mam do Was tak daleko 🙁

    Najważniejsze jest to, że pomimo chwil smutku i rozpaczy są też te chwile pełne radości i zabawy kiedy widać Waszych szczęśliwych podopiecznych!
    Trzymajcie się 😀

  • Odpowiedź Joac 22 lutego 2015 at 09:37

    Bezsilność, po prostu… Skoro nawet ja ją odczuwam przed ekranem, to co dopiero Wy, które stykacie się z bezmyślnością ludzi na co dzień 🙁 Biedna malutka…
    Super, ze Pocieszka nie kicha! Ech, gdyby tak marbocyl działał na wszystkie pasterellaki…

  • Odpowiedź MartuchaP 22 lutego 2015 at 08:54

    A najgorsze w tym wszystkim jest to, że w tym domu nadal są króliki :-\ Cholera, myślałam że się uda, że zdążymy 🙁

    • Odpowiedź Ola 22 lutego 2015 at 09:44

      Mam szczerą nadzieję, że wczorajsza sytuacja była przynajmniej dla opiekunki królików wystarczającą lekcją i że los dwóch pozostałych królików zmieni się, również w kwestii diety, a informacje przeczytane w internecie będą odpowiednio weryfikowane.
      Poza tym chciałabym jeszcze jednego, aby kobiety/mężczyźni pozostający w związkach potrafili podejmować samodzielnie decyzje dotyczące losu swoich zwierząt, żeby ludzie we własnym domu potrafili sie przeciwstawić temu, co złe…Wczoraj cudem udało się wyciągnąć Małą i przywieźć do T. – kiedy wszystko było już ustalone, usłyszałam, że maluch właśnie ozdrowiał i nie trafi pod naszą opiekę. Stało się inaczej, ale za późno.

  • Odpowiedź Marciaa 22 lutego 2015 at 08:03

    To nie jest głupota…TO BARBARZYŃSTWO! Myślę że w tym przypadku,w sumie nie tylko tym…, świetnie sprawdziła się zasada odwetu! Gdybym ja takiego dorwała….krwawa rzeź by była! A co so Azylu…to myślę że jesteście cudowni, jesteście zbawieniem dla niektórych uszaków!

  • Odpowiedź olqa 21 lutego 2015 at 23:18

    Jestescie mega. Mam od Was królisie, Wasza wiedza jest nioceniona pomocą. Tośka jest dla mnie jak członek rodziny, moja mała pocieszka a ma przerośniete korzenie do oczodołu lewego i jestem w mega strachu o nią…, cos mi w niej nie pasowało poszłam do veta i zabki wygladały rewelacyjnie w buzi ale mi i pani doktor to nie dało, bo poznałam już moją malutką i jakoś raptem zrobiła sie nerwowa. Poszłam z Tosią na Rtg i wyszło c o miało wyjsc o, ze zabki tak rowniotko starte w buzi przerasraja korzeniami w góre jak i w dół i mamy praktycznie w wiekszosci ząbki policzkowe do usuniecia. Tosia jest w pełni aktywna, je, pije, bobkuje, tuli sie, biega bawi sie patykami, które namietnie „szrutuje” a i nic poza nerwowoscia nie wskazywało na ząbki, myslałam ze to hormony… 27 lutego mamy umowiony pierwszy zabieg, pójdą najpierw 3 ząbki z gornej szczeki lewa strona te najbardziej przerośniete w oczodół i zobaczymy jak Tosia to zniesie’ jak bedzie wygladał oczodół, mam mega nadzieje ze dobrze. Weterynarz doswiadczony króliczkowo wiec nie boje sie o zabieg ale o to jak tosia to zniesie, jak moge jej pomóc? Moge mielic jedzonko, wszystko moge. Oj trzymajcie kciuki, boje sie o moje kochane uszate szczeście … olqa

    • Odpowiedź Marciaa 22 lutego 2015 at 12:49

      Trzymam kciuki, a mój króliś uszy! 😀

  • Odpowiedź Marta 21 lutego 2015 at 23:09

    Ja tego totalnie nie rozumiem ;/ ludzie nie mają serca, rozumu… sama kupiłam za młodego królika ;/ nie wiedziałam o tym… ale teraz wiem że gdyby nie ja to moja Tosia mogłaby już nie żyć bo juz po 2 dniu pobytu u mnie przelewała mi się przez ręce, była potrzebna szybka opieka weterynaryjna, dużo miłości i cierpliwości ale wyszła z tego i jest szczęśliwym króliczkiem wymagającym juz zawsze opieki weterynarza ;/ powinno być zabronione nieprzemyślane kupno królika ;/ to tak samo jak adoptować dziecko i nie wiedzieć nic na jego temat …

  • Odpowiedź Justyna 21 lutego 2015 at 22:59

    Strasznym smutkiem napawa dzisiejszy post, po prostu brak słów… Ilu jest takich tępych ludzi, dla których zwierzę nic nie znaczy (sama z mężem przygarnęłam królika,który pewnej paniusi się znudził i miał zostać wypuszczony do lasu:/).

    Jak dobrze, że działacie. Jesteście wspaniałymi ludźmi,tyle robicie dla tych zwierzaków! Każdego dnia trzymamy za Was kciuki!

  • Napisz komentarz

    *