Fotograficznie, Z życia Azylu

19 sierpnia 2014

Kiedy umierają, zawsze czuję się winna. Zawsze zastanawiam się, czy gdybym podjęła inną decyzję, czy gdybym zdecydowała o tym, że zabieg odbędzie się innego dnia albo nie pojechałabym do domu na obiad, czy wtedy byłoby inaczej. Czy gdybym dała z siebie jeszcze więcej, czy gdybym była silniejsza, czy gdybym była jeszcze bardziej przenikliwa, mogłoby być lepiej. I bez znaczenia jest to, jak jest naprawdę. Dzisiaj to nie ma znaczenia. Czasami zmęczenie i uczucia muszą wziąć górę nad rozsądkiem. Czasami brakuje siły na spokój.

Cejlon odszedł dzisiaj wczesnym popołudniem. Nie mogliśmy powstrzymać niewydolności oddechowej. W j. nosowej nie było już światła przewodów nosowych. Od wczoraj walczyliśmy też z bardzo silnym zapaleniem jelit. To była bardzo długa walka.

DSC07398.JPG

Stan Rinai się pogorszył. Jest trudniej niż zawsze i chyba nigdy nie będzie już łatwiej. I mimo wszystko, ta nawet najbardziej wycieńczająca walka jest lepsza niż moment, kiedy nie możemy zrobić już nic. Na co dzień się nad tym nie zastanawiamy, bo wierzymy i tak bardzo cenimy te chwile, które mamy dzisiaj, a których może niedługo zabraknąć. Taka jest nasza codzienność i jutro trzeba będzie ukryć dzisiejsze uczucia gdzieś głęboko.

* * *

Fuji wróciła do Azylu. Jeśli ktoś chciałby zapytać, dlaczego, odpowiem tylko raz i tylko jednym zdaniem – ponieważ tak zdecydowałam, przedkładając ten jeden raz szacunek do siebie i tego co robię nad tzw. rozsądek.

12 komentarzy

  • Odpowiedź Justyna M 20 sierpnia 2014 at 17:06

    To nie Twoja wina, zrobiliście wszystko co w waszej mocy! Również bardzo współczuje, zyczę duzo zdrowia dla króliczków i dla was! Trzymajcie się!

  • Odpowiedź Sandy 20 sierpnia 2014 at 12:20

    calym sercem wspieram i wspolczuje…

  • Odpowiedź Sandy 20 sierpnia 2014 at 12:18

    Całym sercem wspieram i wspolczuje odejscia kroliczka:(

  • Odpowiedź Joanna 20 sierpnia 2014 at 10:15

    Pani Olu – wszystko Pani robi tak jak trzeba i jak powinno się robić, naprawdę
    i ma to sens !!! wspieram duchowo ze wszystkich sił !

  • Odpowiedź Dorota 20 sierpnia 2014 at 10:05

    Cejlonku[*]kicaj zdrowy za TM.

  • Odpowiedź Agat 20 sierpnia 2014 at 09:18

    rozumiem, że Fuji była u kogoś w Domu Tymczasowym??

  • Odpowiedź primaverka 20 sierpnia 2014 at 08:34

    Wielki żal i smutek z powodu śmierci Cejlonka. Przykro, że przegrał z chorobą.

    Oby pozostałym króliczkom udało się wyzdrowieć. Trzymam kciuki.

  • Odpowiedź ing 20 sierpnia 2014 at 07:55

    Olu nie można dać już więcej i być bardziej niż Ty…niż Wy wszystkie.
    Takich myśli nie da się pewnie uniknąć i uciec przed nimi ale zawsze pamiętaj że gdzieś tam bliżej i dalej są ludzie, których podziw dla Waszej pracy i poświęcenia jest nieopisanie ogromny a zaufanie do Waszych decyzji i działań niezachwiane.

  • Odpowiedź Justynka24.10 20 sierpnia 2014 at 00:02

    Olu…jesteś naszą Bohaterką !!! ściskam Cię z całym sił…
    Cejlonku [*]

  • Odpowiedź Szpaqus Azyl Dla Królików 19 sierpnia 2014 at 23:55

    Olu, gdybyś dała z siebie więcej chyba już nic by z Ciebie nie zostało. Dla Cejlonka, tak Ty, jak i wszyscy, którzy pomagali, zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, a to i tak było za mało… Oby Rinai się udało.

    • Odpowiedź Joac 20 sierpnia 2014 at 08:07

      Celnie to ujęłaś, Szpaqus… Olu, trzymaj się, jestem przekonana, że zrobiliście wszystko, co możliwe 🙁 Co za ohydna choroba, daje nadzieję, a potem zabiera zwierzaka, przecież było już lepiej…
      Trzymam kciuki za Rineję, mam nadzieję, że jej się uda.

      • Odpowiedź Vanessa H 20 sierpnia 2014 at 13:11

        It breaks my heart to hear of his passing! 🙁 It looked like things were getting better and now he is gone. But you cannot doubt yourself or what others have done to help him or the other sick rabbits. No matter what everyone including yourself has done the absolute best that you can do, and that is all you can do. After my mother died, I felt the same way. Maybe if we got her to the hospital a day sooner maybe she would have lived, maybe if I had called the doctor and asked for different antibiotics. Always there are too many what if’s and in the end, finally, there is nothing we can do and go back differently. We did the best we could with the time and circumstances that we had and that is all we can do. Cejlon probably would not have lasted one day without the Azyl’s help and all those who helped Ola, Marta, everyone. Many of the rabbits have a longer life no matter if they do die in the Azyl, but at least they die knowing they were cared for and were treated with respect, not as something that didn’t have any value and that is important. Cejlon passed knowing that many people cared about him, and were concerned about him, even myself. I was checking the blog for him as much as I did for Gaska…Everyone at Azyl, feel good knowing that you are doing more than others would and doing the absolute best for the rabbits with treatment and care. And now my bad Polish translation.

        Vanessa

    Skomentuj Sandy Anuluj

    *