Fotograficznie, Z życia Azylu

O Gąsce

24 maja 2014

To był ciężki dzień. Kulminacja. Echo ostatnich dni przenikają dzisiejsze wiadomości dot. Gąski i być może nie powinnam o tym pisać, ale nie potrafię inaczej.

Gąska nie ma odruchu mrugania. Nie znamy przyczyny takiego stanu, chociaż mamy do czynienia na pewno z zaburzeniami neurologicznymi. Mimo intensywnego nawilżania, o którym pisałam wczoraj, oko wysycha. Rozwiązaniem, które daje nam szansę na uratowanie tego oka, było zszycie powiek na kilka dni. W poniedziałek Gąskę czeka kontrola. Wtedy zdecydujemy też co dalej.

W j. ustnej brak ropy. Przetoka po lewej stronie również wygląda dobrze.

Gąska otrzymuje antybiotyk, witaminę B1 i B12, lek przeciwbólowy, a dodatkowo smaruję jej powiek z zewnątrz maścią antybiotykową/przeciwbakteryjną.

moja śpiąca Gąska

DSC07576.JPG

Nie ukrywam, że kiedy przywiozłam Gąskę do domu byłam przerażona tym, jak będzie funkcjonować. Wiem, że niewidome zwierzę może funkcjonować normalnie, ale chociaż mam nadzieję, że to jest tylko okres przejściowy, musiałam zmierzyć się z własnymi myślami i lękami.

Gąska jest jeszcze zdezorientowana, ale biega. Chodzi po mieszkaniu, które tak dobrze ma. Śpi oparta o swoje maskotki i spędza każdą moją wolną chwilę na kolanach. Chyba dopiero dzisiaj do mnie dotarło jak bardzo jest ze mną związana. Po jedzeniu (dopisuje jej ładny apetyt) zasypia. Dzisiaj, kiedy akurat rozmawiałam przez tel. z doc, w pewnym momencie rozciągnęła się na całą długość na moim brzuchu i przechyliła na bok – w pierwszej chwili myślałam, że coś jej się stało i wywołałam alarm, ale to był tylko sen.

DSC07573.JPG

Wiem, że znowu mogą pojawić się pytania o cierpienie. Mnie dzisiaj najbardziej dobiła myśl, że będzie przerażona i zestresowana (chociaż już dzisiaj rano to oko było praktycznie nieczynne; w tym przypadku krople do oczy nie mogły zdać rezultatu z uwagi na brak odruchu mrugania), ale staram się nie przekładać na nią własnych lęków. Ma mnie i patrząc na nią jednak wierzę, że mimo wszystko jest szczęśliwa. Nie jest szczęśliwa takim szczęściem, jakiego my oczekujemy – nie jest i nigdy nie będzie zdrowa, ale wiem, że dajemy jej wszystko, co tylko można. Gdyby kilka miesięcy temu pracownicy sklepu zoologicznego, nie zdecydowali się na to, aby ją oddać (Gąska była wówczas 4-tyg. maluchem), jej los byłby tragiczny.

* * *

Sekcja zwłok Straszka potwierdziła moje obawy – tłuszczowe zwyrodnienie wątroby. I tutaj teoria zderza się z praktyką. Wątroba regeneruje się, ale w różnym stopniu. Organizm Straszka zareagował na leczenie – wyniki krwi były lepsze, ale obraz krwi to jedno, obraz w badaniu sekcyjnym to co innego. Kilka miesięcy temu pisałam zresztą o tym, z jaką ostrożnością mimo wszystko trzeba podchodzić do badań krwi – nie można ufać ślepo tylko liczbom i teorii. Wątroba nie zawsze jest w stanie się zregenerować. Nie każdy organizm zareaguje tak samo na leczenie, a z narkozą wziewną związane są różne aspekty, o których również napiszemy.

* * *

Wszystkich, którzy chcieliby spędzić z nami najlepszy dzień w roku!, serdecznie zapraszamy na Dzień Otwarty 2014! : )

* * *

Na koniec chciałabym jeszcze raz odnieść się do wczorajszej dyskusji. Nasz blog nie jest blogiem specjalistycznym, ani forum dyskusyjnym dla lekarzy weterynarii czy też teoretyków, którzy w swoich wypowiedziach kierują się tylko emocjami. Opisujemy rzetelnie proces leczenia naszych podopiecznych. Często zwracamy uwagę na błędy popełniane podczas leczenia królików, ale chociaż posiadam ogromną wiedzę na temat wielu nieprawidłowości, o których mogłam napisać chociażby wczoraj, nie mam na to czasu, nie mam też takiej potrzeby – swoją wiedzę mogę wykorzystywać w konkretnych przypadkach, ale nie po to, aby szkalować czyjeś imię. Skupiam się wyłącznie na realnym działaniu i udzielaniu pomocy tym, którzy jej potrzebują/ w tym wielu opiekunom królików z całego kraju, którzy się do nas zgłaszają. Rzucanie oszczerstw nie jest merytoryczną dyskusją i my takiej formy wypowiedzi na naszym blogu nie akceptujemy.  Oczywiście niektórzy mogą uznać to za cenzurę, ale to jest nasze prawo. Bardzo łatwo jest rozpętać burzę na forum publicznym, trudniej nawiązać bezpośredni kontakt i skonfrontować się z merytorycznymi argumentami. My nie uchylamy się od odpowiedzi na pytania. Wręcz przeciwnie. Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że zawsze omawiam z doktorem Krawczykiem każdą poddaną w wątpliwość kwestię, jak również wszelkie pomysły/inicjatywy w zakresie leczenia naszych podopiecznych, nawet wtedy gdy musimy analizować listę antybiotyków stosowanych u królików na całym świecie.
Blog jest miejsce stworzonym dla osób związanych z Azylem, dla tych, którzy są z nami i chcą pomagać królikom z Azylu na wielu płaszczyznach – podam tylko przykład merytorycznych konsultacji dot. Gąski, tj. rozmów prowadzonych z Vanessą, nie tylko przez nas, ale również bezpośrednio przez doktora Krawczyka. I nie chcę, aby to się zmieniło. Zbyt wiele mamy do zrobienia. 

16 komentarzy

  • Odpowiedź Marta K. 26 maja 2014 at 00:13

    Wyjdziesz na ulicę, rozdasz ludziom pieniądze, a i tak znajdą się tacy, którzy znajdą problem, to nieuniknione, nieuniknione… Kurcze Ola, żałuję, że nie mogę oddać Tobie trochę mojego podejścia do takich spraw, wtedy byłoby Ci prościej. Jest mi niezmiernie przykro, że ludzie bywają tak bardzo nieświadomi tego, jak ich rzucane bez namysłu słowa wpływają na psychikę drugiej osoby. To przykre, jak bardzo są tego nieświadomi…

  • Odpowiedź John Schoen 25 maja 2014 at 13:30

    Gaska is an amazing rabbit. You can clearly see that she enjoys life despite all her troubles. I applaud you for everything you do to help her, she gets the best possible care and it is clear that she appreciates that. She shows the ultimate trust by sleeping on your lap.

    • Odpowiedź Vanessa H 25 maja 2014 at 15:15

      Agree totally John. Could not have put it better. Many other animals would be scared to death after no being able to see… She is doing great and I think will pull through this like she has everything else!

      Vanessa

  • Odpowiedź Kasia 25 maja 2014 at 10:34

    Gąseczka jest cuuuudowna! Tyle walki o zdrowie, a nadal jest tak pozytywna! Przykład dla innych! Ściski dla małej! 😉

  • Odpowiedź Gosia Rudnicka 25 maja 2014 at 05:48

    Jak czytam złe wiadomości o Gąsce i innych uszakach serce pęka mi z żalu mam nadzieje ze bedzie dobrze musi byc :). Gąsko wracaj do zdrówka maleńka.

  • Odpowiedź Vanessa H 25 maja 2014 at 00:10

    I hope everthing turns out positive with Gaska. It’s troubling to see things go forwards and then backwards with her health. Here’s keeping my fingers crossed that she pulls through this like she had everything else and will over come this hurdle with her eye. At least she has no infection/pus in her mouth. That is a postive!

    Hang in there and I she always looks so happy. Especially yesterday playing in the sun. What a sweetie she is! I’m sorry to hear about the results of Straszka. Hopefull the doctor can work his magic on the other stick bunnies and get them on track with healing! Keep positive and keep thinking positive thoughts. I know it must be hard for you and all who are Gaska’s cheerleaders, who always pull and pray for her recovery.

    Vanessa

  • Odpowiedź M. 24 maja 2014 at 23:08

    Kiedy przeczytałam nagłówek, serce mi zadrżało! Bałam się najgorszej informacji o nawrocie stanu ropnego. Co prawda informacja o niezamykającej się powiece nie należy do najpozytywniejszych, ale gąska jest w dobrych rękach. Poza tym jest ogromną szczęściarą, trafiła na tak fantastycznych ludzi jak Wy, co sprawia, że każde cierpienie znosi się lepiej!
    Ucałujcie maleństwo!
    Trzymam kciuki za nią i za resztę azylowiczów!
    Pozdrawiam,

    • Odpowiedź Vanessa H 25 maja 2014 at 00:30

      I felt the same way also! I was thinking she was gone!

  • Odpowiedź KarolinaK 24 maja 2014 at 22:56

    Gąsia to najszczęśliwszy królik na ziemi, bo ma Ciebie Olu 🙂 Dajesz jej tyle miłości, ciepła, a ona to wie. Ufa Ci bezgranicznie. Patrzę na jej zdjęcia, przypominam sobie jak potrafi biegać po gabinecie doc – szalona mała :), i wiem, że nie cierpi, ONA JEST SZCZĘŚLIWA 🙂
    ten kryzys też przetrwa, Ty też, obie dacie radę. Będzie dobrze, bo w końcu ktoś musi gwiazdorzyć na Dniu Otwartym prawda? Duch i Korni sami nie dadzą rady obskoczyć całą imprezę :):)

    trzymamy z Guciem mocno kciuki :******

  • Odpowiedź Janka (po_sąsiedzku) 24 maja 2014 at 22:55

    Może to nie bezpośrednio na temat, ale bardzo istotne. Nie znam się na ustawach, kompetencjach instytucji itp.
    Wiele królików trafia do sklepów z wadami genetycznymi, za wcześnie oddane czy z ewidentnymi chorobami. Czy sklep nie jest zobowiązany wiedzieć, mieć udokumentowane i podać do wiadomości odpowiednim organom (TOZ, Straż dla Zwierząt, Inspektor Weterynaryjny) dane hodowcy, a uprawnione do tego instytucje zlikwidować działalność „hodowcy”, choćby przez zakaz sprzedaży.
    Przecież każdy sklep wie od kogo kupuje „towar”, lata SANEPID itp.
    Może ktoś ma rozeznanie w tym temacie? Bo jak widać to panuje wolna amerykanka 🙁

  • Odpowiedź Marta zawsze czytająca mało komentująca 24 maja 2014 at 22:28

    Olu, gdy czytam o Gąseczce to mi serce pęka tak bardzo jej kibicuję całą sobą i jeszcze więcej (a mała to ja nie jestem :P)
    Chcę Ci tylko powiedzieć że bardzo bardzo Cię podziwiam za miłość jaką przelewasz na Gąskę i wszystkie inne króliczki. A w takich chwilach jak teraz musisz być jeszcze silniejsza i jeszcze bardziej twarda bo Ona tego od Ciebie potrzebuje.
    Jestem z Ciebie dumna i choć tak naprawdę Cię nie znam, jesteś dla mnie człowiekiem godnym naśladowania.
    pozdrawiam serdecznie z Łodzi 🙂

    • Odpowiedź Marta zawsze czytająca mało komentująca 24 maja 2014 at 22:30

      PS. Ja równieź nie ma wątpliwości że Gąska jest szczęśliwym królikiem 🙂

  • Odpowiedź Janka (po_sąsiedzku) 24 maja 2014 at 22:17

    „Po króliku widać, że się poddał – na pewno widziałyście to wiele razy, potraficie to przy Waszym doświadczeniu rozpoznać. Gąska jest bardzo chora, ale widać po niej, że chce żyć i chce walczyć. I kocha, i czuje się bezpieczna…”
    Też tak uważam.
    Mój pies w wieku 16 lat już niedowidzący tak niefortunnie uderzył się, że zrobił się krwiak za gałką oczną. Był operowany przez wet. okulistę. Po operacji też nie miał odruchu mrugania i zaszyto mu powieki. Odruch powrócił:) a weterynarze cieszyli się, że wszystko skończyło się pomyślnie u tak wiekowego pieska. Trzymam kciuki, aby u Gąski była to dolegliwość chwilowa !

  • Odpowiedź Paweł85 24 maja 2014 at 22:14

    Jestem pełen podziwu dla tak Wspaniałej i wytrwałej walki o każdy dzień tych Cudnych Uszatków.To co robi azyl czyli oczywiście grono Wspaniałych ludzi zasługuje na wszystko co najlepsze,Od niedawna śledzę losy waszych Uszatych podopiecznych i zdjęcia które dodajecie i piszecie o wszystkim napełnia mnie wielką radością!Niestety są i te przykre dni gdzie staram sie połączyć z wami duchowo w bólu:(((Pozdrawiam serdecznie:))

  • Odpowiedź Martyna& królik Toffi 24 maja 2014 at 22:12

    dokładnie tak! ja potwierdzam fakt, że mało jest króli, które tak potrafią spać na kolanach 🙂 moja Toffi jakby u mnie tak spokojnie leżała, to chyba musiałby się wydarzyć cud 🙂 na żywo wczoraj widziałam ile siły i woli walki ma Gąska 🙂 bieganie po trawce, wchodzenie i schodzenie na wiklinowy koszyk i to pozowanie do zdjęć hmmm 🙂 – zobaczyć taki widok BEZCENNE 🙂 i nikt mi nie powie, że Gąska cierpi, bo jakby cierpiała to tak, jak każdy człowiek cierpiący, nie miała by ochoty na nic. Do tego apetyt dopisuje, więc wszystko będzie git 🙂 Gąska i Olu trzymajcie się! Buziaki od nas :))) :*

  • Odpowiedź Joac 24 maja 2014 at 22:00

    Olu, nie mam najmniejszej wątpliwości, że Gąska jest szczęśliwa. Po króliku widać, że się poddał – na pewno widziałyście to wiele razy, potraficie to przy Waszym doświadczeniu rozpoznać. Gąska jest bardzo chora, ale widać po niej, że chce żyć i chce walczyć. I kocha, i czuje się bezpieczna… Kto może pochwalić się tym, że jego królik zasypia bezpiecznie na jego kolanach? I to królik, który przecież codziennie jest poddawany różnym nieprzyjemnym zabiegom. Gąska to bardzo silna psychicznie króliczka – każdy dzień jej życia jest wartością. I wiem na 100%, że potrafisz ocenić, gdzie przebiega granica między „jeszcze trzeba” a „należy odpuścić”.
    Trzymaj się, mnóstwo serdeczności Wam ślę i zapewniam, że bardzo Wam kibicuję. I wierzę.

  • Napisz komentarz

    *