Fotograficznie, Z życia Azylu

Wtorek (8.04.2014)

8 kwietnia 2014

Dzisiejszy wpis w dużej mierze napisałam już kilka tygodni temu, ale to dzisiaj nadszedł czas, kiedy postanowiłam go opublikować. Może miałam zły dzień – wizyta w laboratorium, do którego muszę jeździć z każdorazowo pobraną krwią i zderzenie z ludzką nieżyczliwością, delikatnie wyprowadziło mnie dzisiaj rano z równowagi, ale być może to idealny dzień na taki wpis. Mam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie lepszy, daleki od takich emocji.

Do dzisiaj doskonale pamiętam dzień, kiedy postanowiłyśmy, że stworzymy Azyl dla Królików.

Azyl dla Królików  = Azyl dla Królików w Toruniu, określenia pierwszego miejsca w Polsce stworzonego z myślą o królikach, nazwa Fundacji, ludzie, nasze dziecko.

Być może 2 lata temu, wtedy kiedy idea Azylu dla Królików nie spotkała się z uznaniem naszych obecnych naśladowców, a wręcz przeciwnie, powinnyśmy zastrzec ją w urzędzie patentowym. Być może, jednak czasami naiwność wygrywa. Ludzie zmieniają zdanie, podążają śladami innych, wykorzystując to, co udało się osiągnąć tym, którzy mieli odwagę zacząć od zera. W języku polskim istnieje wiele słów, którymi można zastąpić słowo azyl, ale tak byłoby trudniej. My zanim powstał Azyl przez wiele lat pracowałyśmy na to, co udało nam się stworzyć. Azyl dla Królików (najpierw jako miejsce, potem jako Fundacja) był uwieńczeniem naszej pracy, a jednocześnie początkiem. Nowa jakość, mnóstwo planów, mnóstwo wyzwań. Od 2 lat jako Azyl dla Królików codziennie pracujemy na sukces tego miejsca, dbając o najmniejsze szczegóły. Azyl to najlepsza opieka weterynaryjna, trwające do nocy wizyty u doktora Krawczyka, najcięższe przypadki, liczne interwencje, codzienne sesje fotograficzne, profesjonalizm, dbałość o każdy szczegół, nowe pomysły i inicjatywy, profil na FB, blog, mnóstwo łez i radości, 30 kg pelletu, które każdego trzeba przynieść z kotłowni do Azylu, 30 kg zjedzonego siana tygodniowo, codziennie myta podłoga (tak, codziennie na kolanach, bo nie zniosłabym psychicznie brudu, nie mówiąc o tym, jak ważne są warunki higieniczne, w których żyją króliki), klatki codziennie myte octem, króliki, które podczas dyżuru kręcą się pod nogami, Duszek i Korniszon, Kurt i Karotka, Gąska, Porzeczka – setki historii – Azyl to coś znacznie więcej niż tylko nazwa. Azyl to miejsce, z którym ludzie się identyfikują – tutaj na miejscu i wirtualnie, dlatego nie rozumiem, dlaczego nie można tego uszanować?

Każdy powinien sam pracować na swój sukces. Czasami żartujemy, że to miłe, że jesteśmy dla innych przykładem, ale wszystko ma swoje granice. Nazwa, podobny styl pisania, analogiczne akcje – tym razem ofiarą została Akcja Bobcoin, nazwa. Azyl.

Dlaczego to jest tak ważne? Bo każdy powinien mieć swoją tożsamość i nikt nie ma prawa (choćby tego moralnego) korzystać z cudzej. Wszyscy doskonale wiemy, jak duże znaczenia mają słowa i skojarzenia. Dlaczego Azyl dla Królików ma kojarzyć się z innym miejscem niż to, które dwa lata temu powstało w Toruniu? Dlaczego istniejąca od marca 2013 r. Fundacja Azyl dla Królików ma pracować na konto innej organizacji? Mi byłoby po prostu wstyd i niestety nie jestem w stanie przejść do porządku dziennego nad tym, że 2 lata temu nikt nie chciał Azylu, a dzisiaj Azyl dla Królików i wszystko co się z nim wiąże jest tak uniwersalne?

Azyl dla Królików jest tylko jeden. Fundacja „Azyl dla Królików” zarejestrowana w KRS pod numerem 0000447933 w styczniu 2013 r., z faktyczną siedzibą w Toruniu, ul. Przybyszewskiego 3.

Być może za chwilę usłyszę, jak to bywało w przeszłości, że wywołujemy niesnaski, ale nie, my po prostu walczymy o to, co stworzyłyśmy. O to, co stworzyłyśmy dla dobra królików. Nikt nie ma prawa tego wykorzystywać i bez znaczenia jest charakter naszej działalności – wolontariat. Wystarczy, że każdy z nas wyobraziłby sobie analogiczną sytuację, mającą miejsce w ramach jego pracy zawodowej.

Cenię u innych uczciwość i odwagę. Nie toleruję pozorów. To, że zajmuję się królikami nie oznacza, że mam akceptować wszystko dla ich dobra, bo codziennie myślę wyłącznie o tym, co jest dla nich dobre. W życiu trzeba umieć walczyć o to, co się kocha. Mogę akceptować to, że los jest niesprawiedliwy, że mimo podejmowanej walki króliki odchodzą, mogę pogodzić się nawet z tym, że leczenie encephalitozoonozy albo pododermatits określane jest jako kosztowne! (koszt leczenia kilkadziesiąt złoty), ale nie muszę akceptować wszystkiego i nie będę, bo plagiat nie ma nic wspólnego z dobrem królików, a my w Azylu o dobro królików walczymy od lat codzienną, ciężką i żmudną pracą.

Kasiu, gratuluję wszystkich Twoich pomysłów – w tym Akcji Omyk czy Bobcoin – nawet jeśli Omyk określimy mianem listka, a Bobcoina porównamy do polskiej waluty.

* * *

Na naszym blogu piszemy nie tylko o Azylu, ale również o życiu z królikami i Azylem w tle. Dzisiaj rano dobiła mnie zwykła nieżyczliwość Pani z laboratorium – przecież mogę czekać 2h w kolejce z pobraną krwią, tylko dlatego, że biurko zasłania jej świat, a ona ma zły humor. Czasami zbyt wiele rzeczy się kumuluje i puszczają nerwy, bo wokół jest po prostu – banalnie mówiąc – bardzo mało życzliwych osób. Ludzie myślą kategoriami – pomogę, jeśli mi za to zapłacisz, pomogę, o ile to nie będzie wiązało się z zbyt dużym zaangażowaniem – pomogę, jeśli to Ty staniesz na rzęsach i dostosujesz się do mnie…

Często słyszymy – jutro muszę iść do pracy, mam rodzinę, spieszę się…, mam jedną parę rąk – my mamy przecież po dwie pary, dlatego musiałyśmy nauczyć się chodzić z 4 transporterami naraz. Przecież nas rzeczywistość nie dotyczy. I nie mówię tutaj o takich sytuacjach, kiedy obiektywnie komuś trudno coś ogarnąć, bo oczywiste jest to, że każdy ma mnóstwo planów, obowiązków etc., mówię o sytuacjach, kiedy wystarczyłoby minimalne zaangażowanie i chęć pomocy.

Na tym zakończę dzisiaj moje rozważania…

Dzisiaj w Azylu fotograficznie

Firletka i Soja

DSC07773.JPG DSC07793.JPG DSC07797.JPG DSC07840.JPG DSC07872.JPG

Soja zaskoczyła nas dzisiaj swoją odwagą. W Azylu jest bardzo skryta. Przytłacza ją nadmiar królików na wybiegu, ale na trawie to prawdziwa królowa – dumna, odważna i silna – ok, Firletka nie miała z nią łatwego życia. Soja stwierdziła, że trawa jest jej.

Response code is 404

I na koniec czas przedstawić nowych podopiecznych Azylu – maluchy zostały oddane do Azylu przez właścicielkę w zw. z przypadkowym rozmnożeniem swoich rodziców (króliki ze sklepu zoo o nieustalonej tożsamości).

Wiem, że ilość tej słodyczy jest nieprzyzwoita…

DSC07617.JPG DSC07693.JPG DSC07711.JPG DSC07714.JPG DSC07717.JPG DSC07755.JPG

Response code is 404

Relacja z dzisiejszej wizyty u doc pojawi się jutro. Jutro odbieram też wyniki krwi Gąski.

Przypominam, że wciąż szukamy transportu na trasie Warszawa – Toruń – Warszawa.

Kontakt w tej sprawie: fundacja@azyl.torun.pl.

  • Ola Azyl dla Królików 9 kwietnia 2014 at 00:15

    Jako autorka dzisiejszego wpisu, postanowiłam zakończyć toczącą się dyskusję.

    Króliki są najważniejsze, ale ważni są też ludzie, którzy potrafią i chcą codziennie walczyć o ich dobro. Przykro mi, że mój wpis wywołał taką falę złości, czy wręcz agresji, szczególnie, że pochodzi ona od osób, które dotychczas nigdy nie wypowiadały się na blogu. Być może prawda i szczerość nie są w cenie. Lepiej nie widzieć, nie słyszeć, milczeć. Tak jest zdecydowanie łatwiej. Pełen konformizm.

    My nie jesteśmy sfrustrowane, po prostu potrafimy walczyć i nie będę pisać o tym, na czym polega nasza codzienna walka. Wystarczy przeczytać każdy wpis na naszym blogu, każdy napisany przeze mnie post w wątku prowadzonym przez kilka lat na forum. Warto przyjechać na jeden dzień do Azylu, który dla królików tworzą ludzie. Azyl to mnóstwo emocji i nigdy nie będą to wyłącznie pozytywne emocje, bo świat bywa okrutny i niesprawiedliwy, a ludzie po prostu ślepi. Tak wiele osób zachwyca się Duszkiem czy Karotką. Dlaczego nikt nie pomyśli o tym, co czułyśmy, gdy dzień po interwencji w Częstochowie,otrzymałyśmy wiadomość, że nasz wątek na forum zostanie ukryty, aby organizacja prowadząca forum nie została oskarżona o współudział w kradzieży? Ja nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać, ale to była tylko jedna z wielu takich sytuacji, a to my działamy na szkodę zwierząt. Jeśli ktoś woli żyć w swoim świecie ułudy, a tych którzy mają odwagę mówić wprost o tym, co jest złe, próbuje zakrzyczeć słowami, powinien zapomnieć o istnieniu Azylu. Dlaczego? Ponieważ my nie mamy czasu na to, aby walczyć z ludźmi, dla których prawda jest praniem brudów, a pozory i hipokryzja są najwyższym dobrem. Chociaż dla wielu jest to niezrozumiałe, my wyznajemy inne wartości. Nienawidzę obłudy i chyba niczym nie gardzę w życiu bardziej niż obłudą, a co jest w tym wszystkim jest najważniejsze? Zasady, którymi kierujemy się w życiu codziennie staramy się przełożyć na to, w jaki sposób funkcjonuje Azyl. Codziennie otwieramy Azyl dla wszystkich. Jesteśmy szczere, zdarza się, że aż do bólu. Czasami płaczemy, czasami przeklinamy – często żartuję, że mury Azylu pochłoną wszystko, czasami budzi się w nas straszna złość i żal, jak dzisiaj we mnie, ponieważ w pracy ze zwierzętami najtrudniejsza jest praca z ludźmi, a osoby, które nie mają o tym pojęcia, nie mają prawa się na ten temat wypowiadać. Być może brzmi to brutalnie, ale tak jest.

    21 czerwca 2014 r. odbędzie się w Azylu Dzień Otwarty. Z ogromną radością czekam na ten dzień, jak również na wydarzenia z 17 i 18 maja, dlaczego? Ponieważ będą z nami ludzie, dla których dobro królików jest najważniejsze – nie pozory, bo prawdziwa pomoc królikom to rzeczywistość i nie ma w niej miejsce na kłamstwo. Rzeczywistość to Gąska, która nie wygrałaby konkursu na Najpiękniejszego Królika Roku, bo my walczymy o to, aby ludzie czuli i widzieli więcej, a jeśli tego nie potrafią, trudno. Ja dam radę z tym żyć i nie pozwolę na to, aby Azyl ucierpiał przez ludzi, dla których najwyższą wartością są pozory.

  • Janka - po_sąsiedzku 8 kwietnia 2014 at 23:52

    Darzę szacunkiem wszystkich wolontariuszy i organizacje, które poświęcają się ratowaniu zwierząt, czy to królików, czy jakichkolwiek innych.
    Od listopada 2011 roku prowadzę blog toruńskie – króliki, a w Azylu byłam dwa razy, gdyż mieszkam w Łodzi.
    Jednego adopcyjnego uszeczka (przed ponad 5 laty) przywiozłam z W-wy, gdzie został uratowany przez działaczki SPK, drugiego mam z rodowodem toruńskim.
    Mimo, iż z Azylem jestem netowo, to naprawdę jestem z nim bardzo realnie związana i poświęcam mu sporo czasu.
    Łódź – Toruń, jak do tego doszło.
    Wchodząc na forum SPK zwróciłam uwagę na jego odłam toruński i stwierdziłam, że w miarę możliwości to jemu chcę dać wsparcie, jego reklamować.
    Niesamowita pasja, niesamowita chęć do działania, odwaga, inne cele – nastawienie na szersze podejście do interwencji, na króliki hospicyjne, na króliki hodowlane. Marzenie o stworzeniu dla nich miejsca!
    Zauważyłam, że wiele cennych akcji, przemyśleń, działań i inicjatyw na forum ginie w gąszczu postów.
    Doszłam do wniosku, że coś tak cennego trzeba wyłuskać i pokazać, dlatego założyłam blog toruńskie- króliki, bo Azyl był jeszcze w sferze marzeń.
    I to był pierwszy blog o króliczym wolontariacie.
    Kibicowałam, wspierałam i propagowałam realizację – niesamowicie odważną i wymagającą olbrzymiego poświęcenia, jakim było tworzenie Azylu.
    Z przykrością stwierdzałam, że ze strony SPK nie pojawiały się na forum słowa zachęty, reklamy czy wsparcia – raczej DELIKATNIE mówiąc było cicho, a miało powstać coś zupełnie nowego, coś dającego szansę na więcej uratowanych istnień, na więcej adopcji, na stałą profesjonalną opiekę, na miejsce w którym mogą działać, jak w schroniskach wolontariusze,. Domy tymczasowe mają swój ograniczony limit, nie są z gumy.
    Po mojego znerwicowanego Czesia pojechaliśmy, bo wyczytałam, że od czerwca do października był w 5, a teraz problem bo nie ma gdzie. Azyl takie sytuacje rozwiązuje.
    Wbrew nazwie toruńskie – króliki, pomoc znajdowały króliki z całej Polski.
    Sześć moich chorych ziomków – łodzian znalazło schronienie w Azylu np. Gąska.
    To, że powstają podobne miejsca jest wspaniałe i potrzebne, ale to są inne miejsca dające schronienie uszatym. Inni ludzie, którzy mają na swoją działalność własny punkt widzenia, więc niech będzie widoczna ich tożsamość, ich kreatywność, ich ścieżki po których kroczą. Pewnie, że współpraca wskazana ze wszech miar, bo służą dla dobra królików, ale wsadzanie do jednego worka pod tytułem „azyl dla królików” jest nie do przyjęcia, bo wówczas nie wiemy kto za tym stoi.
    Azyl dla Królików jest dzieckiem toruńskich wolontariuszek i ma jedyną specyfikę, więc wystarczy choćby posłużyć się tezaurusem. Tym bardziej, że azyl oddzielił się od SPK. Może więc warto zaznaczyć np. przytulisko SPK dla królików w….
    Padły mocne słowa o zawiści. Dziwne, wiemy kto pierwszy zrobił desperacki, ryzykowny krok, kto z trudem zrealizował swoje marzenia i marzenia wielu miłośników uszatych, kto podjął się niesamowitych interwencji i stworzenia wręcz króliczego szpitala, kto wokół siebie skupił ludzi o szczodrych i dobrych sercach, to logicznie rzecz ujmując z której strony ma „ziać ta zawiść”?
    Jeśli człowiek włoży w coś wiele serca, czasu i poświęcenia, to jest jego coś, którego nie chce, aby mylić z cosiami innych, prawda? A poza tym tak po ludzku może być przykro.
    Wolontariuszki z całej Polski wspaniale współpracują z toruńskim Azylem, więc to też o czymś świadczy.
    Mówią, że sukces ma wielu ojców a porażka jest sierotą. Azyl w trakcie powstawania też był dla SPK raczej ubogą krewną 🙁
    Może i dziewczyny niekiedy zaczynają szybko pewne wypowiedzi traktować jako atak :(, ale wierzcie mi, że biorąc ilość ataków, jakie na nie spadały ( obserwuję od dawna) to nie ma co się dziwić…
    I zacytuję część wypowiedzi Magdy
    „My powinnyśmy się dostosować i zaakceptować działania innych bo…. jesteśmy maszynami bez uczuć stworzonymi dla innych? No nie… Bo cel jest jeden….? Jaki cel? Bo jak nazwać to, że odmawia się pomocy gdy jest interwencja w Częstochowie? Tak, nikt nam nie pomógł mimo, że poprosiłyśmy o pomoc. Gdy usypia się króliki chore na myxomatozę, zamiast podjąć próbę ich leczenia? że króliki hodowlane traktuje się inaczej niż miniaturowe i wciąż się to podkreśla nawet w apelu o 1%? Jak wówczas zmienić ten stereotyp, że królik hodowlany to też królik?”
    Więc czy nie konieczne są jasne określenia tożsamości?

  • Marta 8 kwietnia 2014 at 23:11

    A czy Omyk nie jest w takim razie plagiatem Kociego Ogonka z Hospicjum dla Kotow ktore mialo jako pierwsze (chyba) taki pomysl?

    • niegdyś fanka azylu 8 kwietnia 2014 at 23:41

      Właśnie to między innymi miałam na myśli. Ale każda akcja dziewczyn z Azyli jest ICH pomysłem, pierwszym, oryginalnym i niepowtarzalnym..

  • Edyta 8 kwietnia 2014 at 22:58

    Brawo Olu, świetny post! Osobiście nie dostrzegam w nim ani grama „zawiści, wyzwisk i czarnego PR-u” (wtf?). Natomiast po komentarzach wnioskuję, że gro osób nie zrozumiało na czym polega cały problem. Zwalam to jednak na słowo pisane, które nie dla każdego musi być wystarczająco „czytelne”.

    Pozdrawiam

  • Marta 8 kwietnia 2014 at 22:53

    szczerze mowiac nie mozna powiedziec ze to kopia. Zasady sa inne przeciez. Chyba trochę przesadzacie, bo generalnie przecież oni tez zbieraja na kroliki. To zle? lepiej zeby nic nie robili? organizacje powinny sie wspierac a nie atakowac. Poza tym skoro uwazacie, ze to kradziesz to czy zglosilyscie to zarzadowi tamtej organizacji? nie mozna sie dogadac normalnie miedzy soba tylko trzeba prac brudy na publice? to nie swiadczy o was za dobrze. Ile razy OTOZ i TOZ maja podobne akcje a nikt sie wsrod nas za to publicznie nie miesza z blotem. Dzialam w jednej z nich i moze nie jest idealem, ale bylo by mi chyba wstyd ze przedstawiciele organizacji w ktorej dzialam prowadza lincz publiczny innej organizacji ktora tez pomaga

  • Magda 8 kwietnia 2014 at 22:48

    strasznie źle czyta się takie wpisy na blogu jak ten i te komentarze, jak bardzo zmienił się Wasz styl pisania, jak wiele w tych słowach agresji, pretensji. Niekiedy mam ochotę przewinąć stronę w dół żeby nie widzieć tych ciągłych odniesień do SPK, niby nie dosłownych a jednak bardzo wymownych, dziewczyny przykre to strasznie ile w Was jest żalu i jaki to wywiera wpływ na posty które mają opisywać codzienne życie Azylu. Kiedyś wspierałam Azyl a teraz przez to jak się wypowiadacie zrażacie do siebie a co za tym idzie niestety do Waszych podopiecznych potencjalnych chętnych do pomocy…. i zrozumcie, że ludzie mogą mieć swoje zdanie, a Wy na siłę próbujecie to zmienić. Nie rozumiem ciągłych pretensji że powstają nowe schroniska, że wy byłyście pierwsze i co z tego? znaczy to że nikt inny nie ma prawa pomagać? i nie chodzi tu o plagiat, rozumiem, że można mieć problem z wymyśleniem podobnej nazwy akcji, ale dziewczyny Wy zaczynacie mieć pretensje do innych, że też chcą pomagać, niektórych komentarzy w ogóle nie rozumiem, niektóre są bardzo złośliwe pomimo tego, że każdy z nas ma prawo wyrazić swoje zdanie i chyba

  • adrieennee 8 kwietnia 2014 at 22:41

    Jak was czytam, to mi się słabo robi. Jesteście tak negatywnie nastawione do innych organizacji, że aż Wam współczuje. Żadna z nas nie przegląda Waszego bloga ani Facebooka usilnie próbując zerżnąć Wasze wspaniałe pomysły. Nie jesteście jedyne na tym świecie i to, że ktoś wpada na podobny pomysł nie jest niczym niezwykłym. Z takim nastawieniem odstraszacie tylko ludzi od siebie. My próbujemy coś zmienić, żeby Warszawa, wreszcie stanęła na nogi. Jakie to ma znaczenie pod jakim szyldem, ktoś pomaga?! Po co mamy marnować czas i energie, na szukanie usilnie na waszych stronach, czy przypadkiem nie wpadłyście na coś podobnego, skoro ten czas i tą energie możemy wykorzystać na zorganizowanie kolejnej akcji?! Razi mnie Wasza zuchwałość, zapomniałyście o co w tym wszystkim tak na prawdę chodzi, o pomaganie królikom a nie o wojny na to kto wymyśli lepszą akcje!

    • Marta Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 22:48

      To co tutaj robisz? 🙂

    • Szpaqus Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 22:56

      Taki przypadek! Podobne nazwy, praktycznie identyczne akcje, zaraz po tym jak my je zrobiłyśmy! Niesamowity zbieg okoliczności 😀 Błagam o choć trochę uczciwości…

  • niegdyś fanka azylu 8 kwietnia 2014 at 22:19

    pierwsze? kiedyś Wam kibicowałam… na prawdę, ale za dużo w Was zawiści, chyba zapominacie skąd się wywodzicie. Nie jesteście pierwsze i nie będziecie na pewno ostatnie. Żadna inna organizacja (a jest ich kilka) do was nie „pije”, ale wy ciągle znajdujecie powód żeby kogoś wyzywac od „naśladowców”. dla mnie to żenada, wspierałam do tej pory wszytskich po trochu, ale na prawde już nie zamierzam, szkoda mi tylko, bo za waszym azylem kryją się króliki, jednak za królikami stoją ludzie, których już popierać nie będę. Wkradła się do waszej działalności „polityka” i czarny, dyskretny PR

    • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 22:34

      Przykro nam, że mówienie prawdy boli – nas też boli. Dlatego mamy nadzieję, że zostaną z nami Ci, którzy są w stanie nas zrozumieć i podejść do sprawy uczciwie.

      Pozdrawiam i dziękuję, że byłaś z nami – kimkolwiek jesteś.

  • Marta Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 22:16

    Dziwnym trafem akurat po TYM wpisie, w komentarzach pojawiły się zupełnie nowe osoby -Patka, Pamela, których nigdy wcześniej tu nie widziałam… Przypadek? 😉

    • Pamela 8 kwietnia 2014 at 22:27

      Żaden przypadek, wątek Azylu śledzę od czasów gdy jeszcze działałyście jako SPK 🙂 To, że nie udzielam się tutaj systematycznie nie znaczy, że nie śledzę Waszej pracy .
      Pozdrawiam.

      • Marta 8 kwietnia 2014 at 22:59

        Ja śledzę sprawę królików z Czestochowy z jednej z innych organizacji gdyby ktos mnie pytal co tu robię skoro trzeba się tłumaczyć

        • Pamela 8 kwietnia 2014 at 23:06

          No właśnie, to trochę bolesne, że trzeba się tłumaczyć z obecności na tego typu stronie, bo już nikt inny nie może kochać królików i chcieć im pomagać..

          • Marta Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 23:12

            Brawo! A ja się dziwię moim studentom, że mało ogarniają… Od dziś zaczynam być z nich dumna 🙂

        • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 23:12

          Nie wymagamy tłumaczenia się, wiemy, że mnóstwo osób czyta tego bloga i większość nic nie pisze. Marta jeśli śledzisz losy królików z Częstochowy to pamiętaj proszę, że królików z Częstochowy by nie było, gdybyśmy miały wychodzić z założenia – że nie podejmujemy ryzyka. To też nas zawsze będzie nas różnić od innych i też właśnie przez interwencję w Częstochowie nie jest możliwe zjednoczenie się z innymi organizacjami o których mowa. I to też mam nadzieję, że jest oczywiste dla wszystkich, którzy twierdzą, że najważniejsze są króliki. Bo są, ale niestety jak widać, nie dla wszystkich.

  • Pamela 8 kwietnia 2014 at 22:07

    Bardzo cenię sobie Waszą robotę, to jaki wkład wniosłyście w wiedzę na temat królików, opieki nad nimi, ich zdrowia i wszystkiego co je dotyczy. Jednak od dłuższego czasu przestaje mi się podobać Wasz język i Wasza polityka….niestety muszę to z przykrością stwierdzić. Od jakiegoś czasu odnosi się wrażenie, że przyznałyście sobie monopol na pomaganie i każda organizacja, która nie jest Azylem nie pomaga dobrze…Rozumiem frustrację z powodu ,,kradzieży„ pomysłu,ale takie akcje zawsze będą siebie przypominać, zresztą, czy to naprawdę ma takie wielkie znaczenie? Czy nie najważniejsza miała być pomoc królikom i nieważne z czyjej ręki jej dostaną, czy to będzie SPK czy Azyl? Czy nie powinnyście być w jakiś sposób dumne, że z Waszego doświadczenia i wiedzy czerpią inne środowiska prozwierzęce? Liczy się skutek. Jakiś królik trafi do nowego domu, dostanie pieniądze na zabieg czy leczenie…Czy w obliczu takiego zysku warto kłócić się o to jaką drogą został on zdobyty?
    Przykro mi, że czasami odnosi się wrażenie, że promowanie Azylu odbywa się tylko na zasadzie ,,sztuka dla sztuki„, jakby sam Azyl stał się ważniejszy niż zwierzęta w nim przebywające, zamiast promowanie Azylu jako ogniwa spajającego wiedzę, doświadczenie i przede wszystkim ludzi ponad podziałami dla dobra zwierząt. Bo przecież taka powinna być idea.
    Mimo wszystko cenię sobie waszą pomoc i nadal Was podziwiam,nie odbierajcie więc tego jako ataku na swoje osoby, pozdrawiam Was serdecznie.

    • Ola Azyl dla Królików 8 kwietnia 2014 at 22:16

      Przykro mi, że czasami odnosi się wrażenie, że promowanie Azylu odbywa się tylko na zasadzie ,,sztuka dla sztuki„, jakby sam Azyl stał się ważniejszy niż zwierzęta w nim przebywające – sztuka dla sztuki? Azyl stał się ważniejszy niż zwierzęta? Szczerze mówiąc, to jest chyba najgorsze, co mogłam usłyszeć.

      Zapraszam na jeden dzień do Azylu i na jedną wizytę do doktora. Azyl to króliki, którym pomaga. Określenie, że podziwia się naszą pracę zestawione z powyższym stwierdzeniem jest dla mnie jak sztuka dla sztuki…podziw dla podziwu. Promowanie Azylu ma na celu wyłącznie pomoc zwierzętom, ale fakt, to też nam kiedyś zarzucano.

      Pozdrawiam.

      • Pamela 8 kwietnia 2014 at 22:25

        Powiedziałam swoje zdanie i jakie wrażenie się odnosi z Waszej ostatniej polityki i języka, którego używacie.
        Dużo osób codziennie odwiedza weterynarzy, czekając w kolejkach, w laboratoriach, przy operacjach i zabiegach. Nie musisz mnie zapraszać do Azylu, ponieważ wiem jak to wygląda przyglądając się pracy innych osób. A podziw odnosi się do tego co było i co tworzyłyście kiedyś a nie do tego co pokazałyście w tym poście. Szkoda, że każdą krytykę odbieracie jako ataki…

    • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 22:27

      Pamela przeczytaj moje odpowiedzi – ja nic więcej do dodania nie mam, oprócz tego, że nigdy nie zmienimy swojej polityki i swojego działania, bo nie jesteśmy w stanie zaakceptować polityki działania kogoś, kto teoretycznie powinien mieć taki sam cel jak każda organizacja pomagająca królikom. My powinnyśmy się dostosować i zaakceptować działania innych bo…. jesteśmy maszynami bez uczuć stworzonymi dla innych? No nie… Bo cel jest jeden….? Jaki cel? Bo jak nazwać to, że odmawia się pomocy gdy jest interwencja w Częstochowie? Tak, nikt nam nie pomógł mimo, że poprosiłyśmy o pomoc. Gdy usypia się króliki chore na myxomatozę, zamiast podjąć próbę ich leczenia? że króliki hodowlane traktuje się inaczej niż miniaturowe i wciąż się to podkreśla nawet w apelu o 1%? Jak wówczas zmienić ten stereotyp, że królik hodowlany to też królik? Że okłamuje się ludzi wmawiając im, że leczenie pododermatitis i encephalitozoonozy jest kosztowne i wrzuca się 5 razy numer konta? To jest w porządku? Że zawsze po naszej akcji pojawia się inna – niemal identyczna? Że nagle powstają „azyle” dla królików jak grzyby po deszczu bo okazuje się, że pomysł jednak się sprawdził…? Trzeba podejmować ryzyko… nie może być tak, że my będziemy je brać tylko na siebie, robić coś jako pierwsze i jak się sprawdzi to wszyscy to skopiują nie podejmując wysiłku.

      Fajnie, że to wszystko pomaga królikom, naprawdę bardzo się z tego cieszymy i to doceniamy i w sumie tylko dlatego nadal jeszcze tu jesteśmy i robimy to co robimy – bo mamy dla kogo.

      Ale chodzi nam tylko i wyłącznie o zachowanie ludzi, które jest po prostu nie fair – i ode mnie też tyle w tym temacie.

      • Pamela 8 kwietnia 2014 at 22:35

        Naprawdę rozumiem Waszą frustrację i złość, jest to rzeczą naturalną. Tylko niestety, ktoś zawsze musi być pierwszy, aby ktoś inny mógł się od niego uczyć. Często będziecie występować w roli wzoru jako pierwsza fundacja tego typu w Polsce i często jako ten wzór będziecie powielane.
        Tu nie chodzi o podporządkowanie się i bycie maszynami, tylko o współprace, przecież Wy też wyrosłyście z SPK, czy naprawdę dla wyższego dobra nie można działać razem?

        • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 22:48

          Pewnie, że można 🙂 Tylko powiedz mi proszę jak…? Najlepszym przykładem jest chociażby sytuacja z interwencją w Częstochowie. Jak działać razem skoro inni…. nie chcą podejmować ryzyka…?

          Interwencje – ryzyko – lepiej niech pojadą inni i wezmą problem królików na siebie. Akcja/wydarzenie – ryzyko – lepiej niech ktoś zrobi akcję i zobaczymy czy ludziom się spodoba, wtedy zrobimy coś podobnego.
          Azyl – ryzyko. Lepiej niech ktoś najpierw sam go stworzy, my powiemy co o tym myślimy (czyli niekoniecznie dobre rzeczy) – a jak im się uda to zrobimy coś podobnego i nazwiemy podobnie.
          O jeszcze jedno – jak zdobyć więcej lajków na Facebooku? Trzeba na siłę komentować posty na Facebooku Fundacji Azyl Dla Królików bo oni mają dużo fanów, więc może i nam trochę ich przybędzie.

          Gdzie tu szczerość i uczciwość działania? Ok my nie boimy się ryzyka. Ale nie tolerujemy hipokryzji i pójścia na łatwiznę…

          Tak wywodzimy się z SPK. Ale nie bez powodu podjęłyśmy kolejne ryzyko – i odeszłyśmy.

          • niegdyś fanka azylu 8 kwietnia 2014 at 22:59

            O jeszcze jedno – jak zdobyć więcej lajków na Facebooku? Trzeba na siłę komentować posty na Facebooku Fundacji Azyl Dla Królików bo oni mają dużo fanów, więc może i nam trochę ich przybędzie.

            błagam… 😀

          • Pamela 8 kwietnia 2014 at 23:00

            Nie każdy ma wiedzę na temat tego co zaszło między Wami a SPK, a Wasza strategia opiera się chyba na zasadzie ,,wiemy ale nie powiemy„. Skoro są jakieś niewyjaśnione żale i pretensje to może warto je rozwiązać i oczyścić powietrze z tego smrodku…?
            Z takim przedsięwzięciem jakim był i jest Azyl zawsze będzie wiązało się ryzyko i nie możecie mieć do ludzi pretensji, że boją się je podjąć, że nie mają tyle odwagi i samozaparcia jak Wy, każdy jest inny. Niektórzy wolą utarte ścieżki, a może po prostu nie mają takich nakładów i rozgłosu jak Wy? Bądź co bądź to daje bardzo dużo.
            I jeszcze jedno, zawsze będziecie oceniane, bo taka już dola fundacji i organizacji. Macie wokół siebie wiele ciepłych i życzliwych głosów, ale nie traktujcie konstruktywnej krytyki jako szarży wrogów na Azyl, nie prawcie złośliwości tym którzy po prostu radzą Wam dobrze. Za dużo w tym poście agresji i wylewania żali. Za dużo kopania dołków i ukrytych aluzji…To tylko psuję atmosferę miejsca jakim powinien Azyl pozostać 🙂

  • Mary 8 kwietnia 2014 at 21:31

    Bardzo szanuję Azyl, ale to o czym jest mowa w poście to dużo więcej niż przesada.
    Azyli są dziesiątki, setki. Nie byłyście pierwsze ani na pewno nie ostatnie 🙂
    Tak samo (niestety – wiem tylko z rozmów innych ludzi, sama nie uczestniczyłam w tej sytuacji) podobno były dyskusje kiedy SPK zorganizowało akcję w której wykorzystało zwrot „zakochać się po uszy”. Jest to zwrot funkcjonujący od dawien dawna, a że został wykorzystany w motcie azylu nie oznacza że nikt inny nie może z niego skorzystać. Szkoda, że takie sytuacje mają miejsce, przecież wszyscy działacie w jednym celu i naprawdę osobom postronnym obojętne jest że ten sam zwrot został użyty tu i tu.
    Dużo zdrowia dla podopiecznych 🙂

    • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 21:43

      Mary dziękujemy za miłe słowa i zachęcamy do stworzenia czegoś własnego, z czego będziesz naprawdę dumna i dzięki czemu uda Ci się stworzyć coś dla kogoś 🙂 Nie ważne czy to będzie fundacja czy własna firma, czy tylko jakiś zwyczajny pomysł na coś. Nie życzymy Ci tylko sytuacji kiedy w pewnym momencie zobaczysz, że ktoś inny tak po prostu zrobił „lekki plagiat” Twojego pomysłu. Nie życzymy Ci też żeby to była osoba, która znasz i która wcześniej twierdziła, że to co robisz albo co chcesz zrobić wcale nie jest dobre. Zdajemy sobie sprawę, że dla większości osób to co Ola napisała, jest niezrozumiałe, bo większość osób nigdy nie miała takiej sytuacji. Ale dla nas jest to ważne, dla nas jako po prostu dla ludzi, którzy kochają to co robią i poświęcają naprawdę wiele żeby wszystko funkcjonowało jak należy i dla nas jako dla osób odpowiedzialnych za króliki – wszystkie króliki, nie tylko za króliki miniaturowe, ale też te hodowlane. Tak – to też jest aluzja i nawiązanie do innej organizacji i mam nadzieję, że chociaż to jest zrozumiałe bo to też jest coś co nie powinno być akceptowane przez miłośników królików.

      • Mary 8 kwietnia 2014 at 21:49

        Ale przecież przed wami też były azyle… i równie dobrze można powiedzieć że to wy splagiatowałyście ich?
        „azyl”, „schronisko”, „przytulisko” to wszystko są nazwy powszechnie funkcjonujące i przez nikogo nie zastrzeżone, więc raczej nie powinno się mieć pretensji że ktoś ich używa.

        • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 21:56

          Nie było 🙂 Oczywiście chodzi nam o „azyle” królicze bo dla innych zwierząt, wiadomo że były. I właśnie o to chodzi, przeczytaj proszę moja drugą odpowiedź.

        • MartuchaP 8 kwietnia 2014 at 22:01

          Z tego co zrozumiałam a może się mylę bo mój mózg ciążowy momentami nie działa najlepiej 😉 Dziewczyno nie chodzi o samą nazwę 'Azyl' lecz o pełną nazwę 'Azyl dla królików' oraz o wszelkiego rodzaju akcję będące pomysłami Kasi. Też bym się wnerwiła jakbym stawała na głowie wymyślając różnego rodzaju inicjatywy a ktoś by sobie skorzystał z mojego pomysłu nie pytając o zgodę. Tyle w tym temacie.

          • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 22:08

            Dokładnie 😉 chodzi nam konkretnie o Azyl dla królików i wszystko co się z nim wiąże i co zostało stworzone przez nas – dla królików – nie dla innych organizacji 😉

          • Mary 8 kwietnia 2014 at 22:27

            Wy macie swoje zdanie, ja swoje, myślę że nikt nikogo do swoich racji nie przekona. Fajnie by było tylko, gdybyście spojrzały na to z trochę innej perspektywy – osoby niezwiązanej z żadną prokróliczą fundacją.

    • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 21:54

      I tak – byłyśmy pierwsze. Azyl w Toruniu był pierwszy i miał być ostatni – bo słowa Azyl nikt wcześniej nie znał i nie używał bo uważał, że to forma schroniska, której się nie popiera. Azylu nikt stworzyć nie chciał, bo generuje koszty, bo wymaga pracy, bo krzywdzi znajdujące się tam zwierzęta, które są pozbawione opieki w takim miejscu – jak to ktoś nam kiedyś powiedział (ktoś z innej organizacji króliczej) – gasi się światło, zamyka drzwi i króliki są pozostawione same sobie.

      Podobnie jak zwrot „Zakochaj się w uszach po uszy” – był zawsze wszystkim znany, a nigdy nie był przez nikogo używany. Fajnie, że się spodobał, ale mniej fajnie, że zaczął być wykorzystywany po tym, jak stał się mottem naszej Fundacji 🙂

      Fundacja, Azyl – to tożsamość. Niech każdy kreuje swoją własną – nawet jeśli cel jest podobny. Bo cel wbrew pozorom nie jest ten sam – w innych organizacjach ratuje się wybrane króliki. Nie ratuje się królików z Częstochowy, nie ratuje się królików z myksomatozą, nie zbiera się 1% na króliki hodowlane.

      Cel mamy podobny – ale nie ten sam. Dlatego nie chcemy być utożsamiani z innymi organizacjami, Chcemy być po prostu sobą – i inni też niech są po prostu sobą.

      • Mary 8 kwietnia 2014 at 22:01

        Te aluzje i niby ukryte, ale jednak pretęsje… Nie chce się kłócić, ale myślę że nie tylko te inne fundacje lub jak wolicie stowarzyszenia są nie w porządku.
        Jeszcze raz dużo zdrowia dla was i uszatych i tyle z mojej strony.

      • niegdyś fanka azylu 8 kwietnia 2014 at 22:25

        ” Azyl w Toruniu był pierwszy i miał być ostatni”- serio? to ma być monopol? bo sądziłam że im więcej ludzi, im więcej akcji tym więcej uratowanych zwierząt, królików o których parę lat temu nikt nie słyszał i nikt im nie pomagał

        • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 22:31

          Według innych miał być ostatni. Nie według nas. Wiele osób wróżyło szybki koniec Azylu co jest dla nas przykre – to miałam na myśli.

          • niegdyś fanka azylu 8 kwietnia 2014 at 22:38

            nie wiem kto wam wróżył koniec azylu, ale nikt inny, poza wami, nie spina się co jakiś czas w poście na blogu, nikt do was nie pije, nikt o was nie wspomina – z innych organizacji mam na mysli, zajmują się sobą i swoją dzialalnością, chciałam zauwazyć że schronisko w Warszawie też ma podobne akcje – czy to naśladowcy? czy może charakter tej pracy, a także to że jest to wolontariat sprawia że ludzie w nim działający musza różnymi akcjami zbierać środki aby mogły pomagać. Same się napędzacie, nakręcacie i przez wasze gadanie staracie się zniechęcać ludzi postronnych do pomagania innym – tak działa wasz pr ostatnio, a to mi się osobiście bardzo nie podoba. Jako organizacja PROZWIERZĘCA powinno was cieszyc ze tych organizacji jest coraz więcej, im więcej ich będzie tym więcej będzie podobnych akcji, tym więcej uratowanych zwierząt, pozdrawiam

        • Eliz 8 kwietnia 2014 at 22:36

          A może by tak czytać ze zrozumieniem a nie wyrywać z kontekstu kilka słów, które brzmią wtedy zupełnie inaczej niż mówiący miał na myśli?

          Bo ja to na przykład zrozumiałam zupełnie inaczej. Azyl jest jeden. Ten w Toruniu. Dziewczynom nie chodzi o to, że ma to być jedyna organizacja pomagająca zwierzętom. Bo od tego podejrzewam są dalekie. Ale Azyl, ten wyjątkowy Azyl nad którym tak ciężko pracują, jest jeden. Są szczere, pomysłowe i rzetelne w tym co robią.

          • niegdyś fanka azylu 8 kwietnia 2014 at 22:40

            azyl jest jeden, jest jedno spk i jest jedna FPK i co? a z tych wszystkich organizacji problem ma ostatnio tylko jedna

          • Eliz 8 kwietnia 2014 at 23:01

            Niegdyś fanko Azylu.
            Mylisz się w swoich komentarzach.
            Dziewczyny z Azylu, mówią głośno o tym co je boli, owszem. Widać jaką to burzę wywołuje, ale są przynajmniej szczere.
            A niektórzy, hmm mówią, a raczej mają pretensje do innych organizacji dyskretnie, po cichu, żeby przypadkiem ich wizerunek nie ucierpiał. No po znów, po raz kolejny, dlaczego ryzykować?

          • niegdyś fanka azylu 8 kwietnia 2014 at 23:09

            Eliz, tak jak napisała Marta trochę wyżej, dla mnie niedorzeczne jest to że organizacja chce prać brudy na publice, coś się nie podoba, mają jakies ale wystarczy napisać maila do zarządu. Mając taką siłę przebicia jest to PR i polityka – i niestety nie przekona mnie zasłanianie się „szczerością”i „mówieniem prawdy”, bo zarzucanie innej organizacji kłamstwa i oszukiwaniem ludzi to pomówienie i to jest po prostu chamskie. Adoptowałam królika z Azylu, jeszcze jak dziewczyny działały w SPK, podziwiałam ich pracę i śledziłam wątki zarówno ich jak i spk, mimo że się nie udzialam, od nich „zaraziłam” się królikami. Apropo plagiatu akcji jak już pisałam wcześniej, kilka podobnych było wśród innych organizacji prozwierzecych, nie zajmujących się królikami ale innymi zwierzetami, czy w takim razie możemy oskarżyć dziewczyny z Azylu o plagiat?

          • Eliz 8 kwietnia 2014 at 23:27

            Ale One nie piorą brudów publicznie. Nigdy nie podały nazwisk, nazwy organizacji, niczego. Bo są fair.
            Piszą na blogu o tym co je boli, z czym mają problemy. Po to jest ten blog m.in. do relacji z życia Azylu. Azylu nie byłoby gdyby nie Ci ludzie. A Oni czasem mają złe dni i chcą się tym podzielić. Co w tym złego?
            To że inni odbierają to jako ataki. Widocznie mają coś na sumieniu lub coś w tym jest.
            Gdyby to były tylko i wyłącznie wymysły dziewczyn. Ich nienawiść, może zazdrość? To nie rozpętałoby się takie piekiełko tutaj. I to ludzi jakże odważnych bo anonimowych 😉
            uderz w stół a nożyce się odezwą, czyż nie?

          • Marta Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 23:30

            Eliza, dziękuję :* Cieszę się, że jednak ktoś rozumie ten wpis i że rozumiesz nasz punkt widzenia :*

          • niegdyś fanka azylu 8 kwietnia 2014 at 23:35

            nie żartuj proszę Cię, nie trzeba śledzić wątków na bieżąco żeby nie wiedzieć o kim i o czym mowa! więc tym okrutniejsza jest ta polityka, aby między słowami, po cichutku nałgać na inną organizację, zamiast się obrzucać błotem to lepiej zająć się królikami. Czy twierdzenie że ktoś kłamie, oszukuje, albo podaje błędne dane finansowe czy trzyma króliki w złych warunkach – to nie jest oszczerstwo i chamstwo- i sorry ale żadna z azylantek nie musi pisać kogo ma na myśli, i jakbyś nie zauważyła to dziewczyny z SPK się tu nie wypowiadają, ani ataków nie odpierają, wypowiadają się różni ludzie związani bądź nie z jedną z drugą albo trzecią organizacją, ale każda wypowiedz na nie jest odbierana jako atak a nie konstruktywna krytyka, tak więc ataku nie odpierają atakowani. druga rzecz że wcale bym nie miała za złe nikomu z spk jesli napisałby wprost co o tym myśli, bo jedna rzecz to niby plagiat akcji, druga rzecz to pomówienia które tu padły w kilku komentarzach, trzecia rzecz że jak juz jedziemy przysłowiami mam jedno „nie ruszaj G… niech nie śmierdzi” i tak trzymać

          • Eliz 8 kwietnia 2014 at 23:43

            A skąd pewność?
            Sama jesteś totalnie anonimowym komentującym. Jaka pewność,że nie jesteś jedną z osób z innej organizacji?
            Nie – nie snuję kolejnych rzekomych teorii spiskowych żeby siać propagandę i oczerniać inne organizacje. Po prostu stwierdzam fakty.
            W internecie każdy może być anonimowy i podawać się za kogoś zupełnie innego niż jest. Więc dopóki w takiej wymianie zdań bd uczestniczyły tylko osoby pod pseudonimami to mamy słowo przeciw słowu. Bo żadnemu nie można dać 100% prawdy, bo nie wiadomo kto je wypowiada.

            Na tym zakończę konwersację. Bo na prawdę jest bezcelowa.
            Podpisuję się ja: Eliza Frąckowiak.
            Kompletnie nie związana z żadną organizacją. I nie doszukująca się drugiego dna w postach dziewczyn z Azylu. Dziękuję.

  • Patka 8 kwietnia 2014 at 21:16

    jestem zawiedziona waszym marnowaniem czasu. Dla mnie liczy się, że ktoś chce pomagać królikom, nie ważne czy przez lekki plagiat, ważne żeby był skutek, żeby dzięki temu przeżył kolejny uszek. Nie lepiej jednoczyć siły, współpracować, wspierać się? Ja bardzo cenie toruński Azyl za swoją działalność, tak samo jak SPK i każdą inną organizację, która robi coś dla zwierząt. Oni organizowali akcję do wróżki zębuszki i wiele innych nie przypominające w żadnym stopniu żadną z działalności azylu. Walczy się różnymi metodami, jeśli pomóc ma to choćby jednemu z zajęczaków to dla mnie jest to sukces.

    • Ola Azyl dla Królików 8 kwietnia 2014 at 21:24

      Nie, nie walczy się różnymi metodami. Walczy się uczciwymi metodami. Sam fakt, że ktoś działa na rzecz zwierząt, nie oznacza, że może to robić wbrew pewnym chociażby podstawowym zasadom, a my nie jesteśmy maszynami, które mają działać automatycznie i znosić wszystko. Każdy, kto kiedyś stworzył coś własnego, wie co to znaczy, natomiast użycie zwrotu marnowanie czasu uważam za nieporozumienie i jestem zszokowana tym, że został użyty. Działalność na rzecz królików, którą prowadzi Fundacja to nie jest zabawa, tylko ciężka praca, a nasz czas marnują ludzie, którzy nie poświęcą swojego na to, aby coś stworzyć. Gdyby była mowa o prywatnej firmie, nikt nie napisałby – ” lekki plagiat” to nie problem.

    • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 21:32

      Patka właśnie w tym rzecz, że my nie marnujemy czasu – poświęcamy go naprawdę wiele na pracę w Azylu – zarówno tą realną jak i wirtualną, na chociażby kreowanie swojego wizerunku, który jest bardzo ważny gdy prowadzi się Fundację. Na wymyślanie różnych akcji, wydarzeń, które mają na celu pomaganie królikom. A to naprawdę nie jest łatwe i wymaga poświęcenia olbrzymiej ilości czasu, często kosztem snu, pracy zawodowej, kosztem rodziny, przyjaciół. To nie jest w porządku gdy ktoś (nawet w słusznym celu) po prostu dany pomysł kradnie. Nie poświęcając na to nawet jednego wieczoru. Jeśli inne organizacje potrafią wymyślić coś swojego – to wspaniale i niech tak właśnie robią. Do takich działań absolutnie nie mamy żadnych zastrzeżeń. Takie zachowania o jakich napisała Ola nie są też nam obojętne z tego względu, że gdy tworzyłyśmy Azyl nie miałyśmy żadnego wsparcia w innych organizacjach, każdy nas za ten pomysł wręcz potępiał i oskarżał, że w ten sposób zniszczymy inne „rejony”. Nie każdy zna naszą historię i to co przeżyłyśmy zanim powstała Fundacja i Azyl, ale to nas zwyczajnie boli i będziemy o tym mówić. Chcemy tylko aby ludzie byli wobec nas uczciwi – a jak widać nie są.

      Niech każdy pomaga królikom tak jak może i tak jak potrafi, ale niech nie wykorzystuje do tego tych, których działania wcześniej potępiał.

  • Eliz 8 kwietnia 2014 at 20:55

    Krew mnie zalewa jak widzę właśnie to o czym mowa w tym poście. Wy wpadacie na świetny pomysł, ryzykujecie, wygrywacie. I wtedy ktoś inny nagle wpada na taki sam, ale pod inną nazwą. W końcu sprawdzone, mało wysiłku trzeba było w to włożyć żeby to wymyślić itd itd..
    Ale no cóż. Zabrzmi to banalnie,ale tak już jest i będzie.. Tacy ludzie. Oni nie widzą w tym nic złego, więc raczej swojego postępowania nie zmienią.
    Wy pamiętajcie, że jesteście wyjątkowe i to co robicie, robicie cholernie dobrze! ;D;*
    a Ci co kopiują.. są no cóż. Żałośni. :]

  • Asia 8 kwietnia 2014 at 20:48

    Hmm nie bardzo zrozumiałam pierwszą część wpisu odnośnie papugowania Waszych akcji przez inną „organizację” króliczą. Może napiszcie wprost o kogo chodzi i o jakie akcje bo ja bym np. chciała wiedzieć. Chciałabym mieć wybór kogo wspieram a tu nie bardzo wiem o kogo chodzi …

    • Eliz 8 kwietnia 2014 at 20:56

      Ola napisała w poście:
      „Kasiu, gratuluję wszystkich Twoich pomysłów – w tym Akcji Omyk czy Bobcoin – nawet jeśli Omyk określimy mianem listka, a Bobcoina porównamy do polskiej waluty.”

      Na facebooku zaraz po akcji omyk pojawiła się akcja listek.. drugiej kopii jeszcze nie widziałam, ale obstawiam, że to ta sama „wspaniałomyślna” organizacja. 😉

      • Eliz 8 kwietnia 2014 at 20:59

        A są! Złociszaki! 🙂
        Pozdrawiam w tym miejscu Stowarzyszenie Pomocy Królikom. :]

        • Asia 8 kwietnia 2014 at 21:13

          tak już wiem o co chodzi dzięki 🙂 nie znałam tych akcji ani tej strony nie wiedziałam o co chodzi 🙂

    • Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 21:22

      Asiu nie jest naszym celem aby ludzie nie wspierali innych organizacji, bo wiemy, że każda organizacja może działać tylko i wyłącznie dzięki pomocy innych ludzi. Najważniejsze jest tylko to, aby ludzie potrafili rozróżnić czyjeś prawdziwe starania i zachowania, które są fair – od tych, które takie nie są. Jeśli ktoś ma swój pomysł na siebie i na to co robi – to takie coś jak najbardziej popieramy i zachęcamy do wspierania takich osób czy też organizacji, fundacji itd.

      • Asia 8 kwietnia 2014 at 21:27

        tak, tak wiem i zgadzam się ale właśnie odkryłam, że i moja akcja została skradziona i już mam zdecydowanie takie samo podejście i zdanie jak Wasze …

        Ja pierniczę, nie byłam świadoma, że i mnie kto „okradł” ……