Fotograficznie, Z życia Azylu

Poniedziałek (7.04.2014)

7 kwietnia 2014

Jodełka

prezentuje się coraz lepiej, prawda?

DSC07499.JPG

I co najważniejsze czuje się lepiej. Jej apetyt jest wciąż daleki od ideału, ale nie jest źle. Dzisiaj widok Jodełki wywołał uśmiech na mojej twarzy. Myślę, że zrobiliśmy krok do przodu.

Obiecujemy, że Jodełka niedługo trafi w ręce profesjonalnego groomera! Poza przypadkami niecierpiącymi zwłoki, ja staram się już nie dotykać nożyczek…

Response code is 404

Karotka

DSC07413.JPG

Azyl fotograficznie

Bazylia, Jodełka i Duszek

DSC07458.JPG

Piętaszek, Soja i Duszek

DSC07479.JPG

Bazylia i Duszek

DSC07521.JPG

W związku z nadejściem wiosny, codzienna dostawa warzyw do Azylu jest obowiązkowa. Zapewniamy, że to dotyczy nie tylko uszu pozujących do zdjęć, ale całej Azylowej drużyny.

Response code is 404

I wieczorową porą…

Kolejna wizyta, której koniec przypadł na godzinę 23. Duszek i Korniszon rozkręcający imprezę w towarzystwie dziewczyn – Pani Basiu przepraszamy za nasze niewychowane króliki. Salwy śmiechu…tak też często bywa. Czasami zachowujemy się jak wariatki. Nasz czarny humor jest jedyny w swoim rodzaju, a wspólnie spędzone godziny wręcz niezapomniane – dzisiaj jednym dotykiem udało mi się na przykład wybudzić z narkozy naszego 10-letniego Gucia, co biorąc pod uwagę chociażby wydarzenia piątkowej nocy należy uznać za duży postęp (taki mały żart : P). W każdym razie Pachino, u której jest Ania, na pewno nie ma nigdy obniżonego nastroju – Aniu, jesteś boska : P Ok, ale teraz już na poważnie.

Response code is 404

Duszek był dzisiaj na rutynowej kontroli. Oddech bez zmian. Zostajemy przy furosemidum raz dziennie.

W sobotę zaczęłam podawać Gąsce antybiotyk. Dzisiaj byłyśmy na standardowej kontroli i okazało się, że to był dobry moment, ponieważ o ile katar nie jest większy, pojawiły się zmiany w tchawicy, słyszalne tylko przy ucisku podczas badania. Ilość ropy w j. ustnej bez zmian. Jelita, żołądek ok. Bardzo poważnie rozważamy u Gąski kurację interferonem. Nie mamy pewności, czy będzie skuteczna, ale wykorzystaliśmy pozostałe możliwości. Interferon to najsilniejszy lek stymulujący układ odpornościowy, jednak problem stanowi jego cena (przerabialiśmy ten temat przy Mosiniakach). Jedna ampułka to koszt 300 zł, przy czym Gąsce powinniśmy podawać interferon raz dziennie przez 3-5 dni. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że otwartą ampułkę trzeba od razu zużyć, co oznaczałoby konieczność zakupu 3-5 ampułek. Z każdej ampułki Gąska potrzebowałaby jedynie 0,1 ml, a więc resztę musiałabym od razu podać wybranym królikom…Waga Gąski prawidłowa – bez zmian, a sama Gąska podobno wygląda lepiej (mi czasami trudno to ocenić, bo patrzę na nią codziennie jak w obrazek…). Dzisiaj pobraliśmy Gąsce krew do badań. Jutro wyniki.

Zaległości dot. zdjęć Gąski obiecuję nadrobić w najbliższym czasie…

Dzisiaj u doc był również Nagietek (nasz kosmita przebywający w DT w Bydgoszczy). Nagietek jest w dobrej formie, ale zaczął kichać, dlatego doc pobrał mu wymaz (leki odpornościowe nie załatwiły sprawy).

Pachino (również w DT)dzisiaj ominął zabieg sterylizacji i korekty/usuwania zębów trzonowych z uwagi na infekcję górnych dróg oddechowych. Poza tym bez zmian.

U Pesteczki (dla przyp. Pesteczka trafiła do nas z przewlekłą infekcją górnych dróg oddechowych ponad rok temu, której przyczyną był zaś gronkowiec złocisty; przy okazji Pesteczka przeszła zapalenie ucha środkowego) zaostrzył się katar. Dodatkowo obok ucha, w którym usuwany był kanał pionowy i oczyszczana puszka bębenkowa, pojawił się ropień zewnętrzny, który z czasem zostanie usunięty, czyli Pesteczka tradycyjnie walczy. Mimo wszystko jest jednak bardzo szczęśliwym królikiem – od miesiąca przebywa w DT u Pani Małgosi i niedawno otrzymała status królika bezklatkowego!

DSC07592.JPG

Zuzia wbrew moim porannym obawom, czuje się dobrze. Nie ma bolesności nerek i oddaje prawidłową ilość moczu. Badanie kontrolne krwi w kierunku nerek wykonamy w ciągu kilku tygodni.

Dzisiaj u doc byli też nasi adopcyjni podopieczni, w tym Atari, Nesquik, Tobi – szczęściarze mający rewelacyjne domy oraz Tim, którego dopadły problemy z zebami i Gucio – o Guciu piszę na końcu, bo to królik – symbol. Pierwszy królik z toruńskiego królika, który trafił pod naszą opiekę w lutym 2008 r. Dzisiaj Gucio ma ok 10 lat i jest sędziwym staruszkiem. Wczoraj moja siostra wyczuła u niego zgrubienie przy żuchwie, a ponieważ Gucio od zawsze ma problemy z zębami, od razu pojawiła się myśl – ropień. Okazało się, że mamy do czynienia z ropniem, ale nie okołozębowym. Ostry kawałek siana wbił się w policzek Gucia, zrobił ranę i w tym miejscu powstał ropień – historia podobna do historii Grzybka. Mimo swojego wieku Gucio szybko wybudził się z narkozy (mój zły dotyk zadziałał! tak sobie czasami żartujemy, że nie powinnam dotykać królików, bo zawsze coś u nich znajdę…albo raczej wywołam) i teraz powoli dochodzi do siebie w domu.

* * *

Jutro u doc będą m.in. Anima oraz Petitka.

* * *

Pilnie szukamy transportu na trasie Warszawa – Toruń dla królika, który musi trafić do Azylu. Jednocześnie szukamy transportu na trasie Toruń – Warszawa dla 3 królików z Azylu.

24 komentarze

  • Odpowiedź Janka - po_sąsiedzku 9 kwietnia 2014 at 15:41

    Pytanie natury zasadniczej 😛 Jakiej płci jest Firletka/ Firletek?

  • Odpowiedź Janka - po_sąsiedzku 9 kwietnia 2014 at 00:33

    Jeśli nowe azylowe maluchy są bezimienne, to proponuję 😉
    Elf, Skrzacik i Ździebko 😛

  • Odpowiedź Asia 8 kwietnia 2014 at 17:37

    Bazylia i Duszek jedzący jedno „źdźbło” pietruszki mnie rozwalili ;D całkiem jak nitka spaghetti z bajki Disneya o psiakach ;D pełen romantyzm … ;D

    • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 8 kwietnia 2014 at 17:43

      Miałam identyczne skojarzenie ; ) Zuzia i Hultaj z Zakochanego Kundla?

      • Odpowiedź Asia 8 kwietnia 2014 at 20:49

        w końcu jest wiosna może coś między nimi zaiskrzy ;D

        • Odpowiedź Marta Azyl Dla Królików 9 kwietnia 2014 at 11:04

          Pomyślałam dokładnie to samo, jak zobaczyłam to zdjęcie! 🙂 Bajka „Zakochany kundel” widać mocno siedzi w naszej pamięci 😛

  • Odpowiedź Robert 8 kwietnia 2014 at 16:24

    Niesamowite są te zwierzaki, brawo dla Was za Azyl!

  • Odpowiedź janusz 8 kwietnia 2014 at 14:38

    Zastanawia mnie dlaczego Pachino która ma e. c. jest dopuszczana do kontaktu z innymi królikami (w gabinecie ? ) skoro choroba ta jest zarażliwa (mocz,krew) ……

    może dlatego w Azylu jest tyle królików z e.c. ?

    • Odpowiedź Janka - po_sąsiedzku 8 kwietnia 2014 at 15:10

      Z tego co mi wiadomo Pachinka chorowała na e. cuniculi w „dzieciństwie”, była leczona, a to co widać, to skutki choroby, a nie jej przebieg.

    • Odpowiedź sonia 8 kwietnia 2014 at 16:10

      Mialam krolika samca z ta choroba,ktory byl razem z samiczka i ona nie zarazila sie….

      • Odpowiedź janusz 8 kwietnia 2014 at 16:39

        może zarazić się ale nie musi tylko po co stwarzać takie sytuacje i zwiększać ryzyko ?

        pozdrawiam

    • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 8 kwietnia 2014 at 16:46

      Witam,

      Encephalitozoonoza jest chorobą zaraźliwą, ale jednocześnie na co warto zwrócić uwagę większość królików jest nosicielami pierwotniaka ją wywołującego. U znacznej części królików encpahlitozoonoza nigdy nie ujawnia się w postaci klinicznej, dlatego nawet jeśli wyniki badań krwi królika wykażą obecność patogenów, nie jest to równoznaczne z tym, że królik choruje i badanie moczu ujawni postać kliniczną.

      Pachino zachorowała na encephalitozoonozę w styczniu 2013 r., mając kilka tygodni, jej siostra Ethel nie. Lunedi, która nigdy nie miała z Pachino jakiegokolwiek kontaktu, a chorobę najprawdopodobniej przekazała jej matka – adopcyjna Saphira również w wieku kilku tygodni. Karotka pochodzi z interwencji w Częstochowie, w wyniku której pod opiekę trafiły 54 króliki, w tym Dymka. U Karotki objawy pojawiły się przy okazji walki z ropniem, a u Ovisa już w domu stałym w Olsztynie. Podobny przebieg encephalitozoonoza miała u Petitki – wskutek spadku odporności, ujawniła się postać kliniczna choroby. Poza królikami z interwencji w Częstochowie, pozostałe króliki nie miały ze sobą nic wspólnego. W przypadku tej choroby nie ma jakiejkolwiek reguły i na szczęście osoby, które zdecydowały się np. na adopcję królików z Częstochowy, są tego świadomi – w przeciwnym razie żaden królik z Częstochowy nie trafiłby do nowego domu, zwłaszcza, że w dużej mierze są to domy, w których przebywają inne króliki. Poza tym warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden ciekawy aspekt – u Pachino już po leczeniu, kontrolne badanie moczu nie wykazało już obecności pasożyta wywołującego encephalitozoonozę. Czasami mimo wciąż występujących objawów choroby (skręt szyi w wielu przypadkach jest pozostałością encephalitozoonzy, tak jak u Pachino) już po kilku dniach leczenia, badanie moczu nie ujawni obecności wspomnianego pasożyta. Inną kwestią jest to, że w fazie ostrej choroby i leczenia, króliki z e.c. są z różnych względów oddzielane od wszystkich – np. z uwagi na przebieg choroby, zaburzenia neurologiczne etc.

      Na koniec odpowiadając na Pana pytanie, a raczej ustosunkowując się do Pana twierdzenia, mogę tylko z żalem stwierdzić, że nie wszystko jest czarno-białe i warto się nad tym zastanowić. Temat chorób zakaźnych analizowałam wielokrotnie, chociażby z uwagi na mojego królika, który patrząc na niego przez taki pryzmat, jest najbardziej narażonym na różnorodne choroby królikiem, którego znam. Nad chorobami zakaźnymi zastanawiałam się też przy okazji królików z Mosiny, których według niektórych nie powinnyśmy w ogóle przyjąć pod swoją opiekę z uwagi na ryzyko – tak naprawdę mimo najwyższych środków ostrożności mogłam przenieść myxomatozę na inne króliki, w tym własnego. I jeszcze jedno – określenie tyle królików…tak, kilka królików z grupy kilkuset królików, z czego większość poza królikami z Częstochowy i przypadkiem Lunedi oraz Martediego (zarażenie za pośrednictwem mleka matki/przez łożysko) nie mają ze sobą nic wspólnego (poza tym, że w różnych okresach były w Azylu). To w nawiązaniu do określenia „tyle”, szczególnie w obliczu tego, że większość królików trafiających do Azylu to króliki borykające się z najróżniejszymi chorobami.

      I jeszcze jedna kwestia. Ok 80 % królików jest nosicielami pierwotniaka encephalitozoonozy, a króliki z Częstochowy – do nich należy Duszek na zdjęciach z Pachino jest jednym z nich. Dodatkowo chorobą można zarazić się faktycznie za pośrednictwem moczu i krwi i o tym też warto pamiętać.

      Pozdrawiam,

      Ola Głowacka

      • Odpowiedź janusz 8 kwietnia 2014 at 17:24

        Dziękuje za wyczerpujące wyjaśnienie 🙂
        ale nie zmienia sie kwestia że ryzyko zarażenia istnieje 😉

        • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 8 kwietnia 2014 at 17:34

          Zapomniałam dodać. Pesteczka nie ma skrętu szyi związanego z encephalitozoonozą, ale wskutek zapalania ucha środkowego.

          Pozdrawiam

          • Vanessa H 8 kwietnia 2014 at 21:16

            Here is therapy that is being done with a rabbit similar to Pachino’s and can help with the muscles of the other rabbits! I am amazed with this and this group is in Baltimore Maryland, one hour away from where I live in Maryland.

            http://youtu.be/tJE8ELzsR8c

        • Odpowiedź Magda Azyl Dla Królików 8 kwietnia 2014 at 18:49

          Panie Januszu, ryzyko zarażenia istnieje zawsze – każdą chorobą. Dotyczy to zarówno zwierząt w tym naszych królików jak i ludzi.

          Ale czy w związku z tym, gdy idzie Pan do lekarza i czeka Pan w kolejce to czy zakłada Pan maseczkę na usta i nos a po przyjściu od lekarza wrzuca Pan wszystkie ubrania łącznie z butami do pralki żeby przypadkiem nie złapać jakiejś choroby od osoby siedzącej w kolejce obok Pana? Nie sądzę, że tak Pan robi 🙂
          Wiadomo, że pewnie zachowuje Pan środki ostrożności takie jak np. nie podaje Pan ręki, czy nie całuje się Pan z osobą chorą, ale nie sądzę, żeby przez ryzyko zarażenia wirusem grypy, wszechobecnymi bakteriami czy ogólnie chorobami zakaźnymi nie wychodził Pan z domu i unikał kontaktu ze wszystkimi ludźmi, którzy proszę pamiętać są nosicielami przeróżnych chorób 🙂

          Może to porównanie jest zbędne, ale wydaje mi się, że konieczne aby zobrazować Panu powyższy problem.

          U nas w Azylu jest podobnie, nie trzymamy królików szczelnie odizolowanych od ludzi i od innych zwierząt, zachowujemy jedynie ostrożność, dbamy o higienę i czystość w Azylu oraz przede wszystkim oceniamy realnie – posiadając niemałą wiedzę na temat króliczych chorób, w konsultacji oczywiście z najlepszym weterynarzem w Polsce dr Krawczykiem – na ile dana choroba stanowi faktyczne zagrożenie dla życia i zdrowia innego królika czy też człowieka bo często się zdarza, że ludzie boją się np. adoptować królika z gronkowcem.

          We wszystkim trzeba znać umiar i podchodzić do tego zdroworozsądkowo – wówczas nie ma zagrożenia i działania na szkodę czy to zwierzęcia czy to człowieka.

          Natomiast jeśli chodzi o „tyle” królików o których Pan wspomniał, to Petitka zachorowała będąc w domu tymczasowym i od wielu miesięcy nie była w Azylu, Pachino zachorowała po kilku tygodniach od momentu kiedy do nas przyjechała – wówczas nie było w Azylu ani jednego chorego królika więc nie miała od kogo się zarazić. Dymka jest z interwencji z Częstochowy i w takim stanie ją przywiozłyśmy do Azylu, Karotka zachorowała zmagając się w międzyczasie z ropniem, często choroba ta atakuje osobniki o obniżonej odporności, Lunedi zachorowała będąc u mnie, miała wówczas 6 tygodni – nie zdążyła mieć kontaktu z jakimkolwiek królikiem z Azylu więc nie mogła się od nikogo zarazić i nie wiem czy słyszał Pan o Fly, ale to też był królik z zaawansowanym e.c. który też do nas przyjechał już z tą chorobą.

          Zajmujemy się królikami od 7 lat i nie znamy ani jednego przypadku zarażenia się królika jednego od drugiego – chorobą zwaną encephalitozoonozą.

          Pozdrawiam Pana serdecznie 🙂

  • Odpowiedź Joac 8 kwietnia 2014 at 09:26

    Bardzo się ucieszyłam, że Pesteczka jest bezklatkowym królikiem 🙂 Należało się temu kochanemu skarbowi :*

  • Odpowiedź Vanessa H 8 kwietnia 2014 at 03:38

    Is that Gaksa in the Blue Pet carrier?????? I did not recognize her! She looks GREAT!!!! Now my bad Polish translation:

    Jest to, że Gaksa w nośniku niebieski Zwierzątko??? Nie poznałem jej! Ona wygląda świetnie!!

    Vanessa

  • Odpowiedź Janka - po_sąsiedzku 8 kwietnia 2014 at 01:08

    Marzy mi się fotka seniorki Dalii (oczywiscie tak przy okazji)
    Jak się miewa i czy „dogaduje” się z azylantami?

  • Odpowiedź Vanessa H 8 kwietnia 2014 at 00:42

    I’m glad to see things seem to be going better with Pachino and the other sick bunnies. Send me an email about the Interferon for Gaska tonight or tomorrow if you can ok? Jodełka is much better also? Great! And Carrott better also? That is good news!!!! I love seeing the pictures of the other rabbits in the Rescue! The pictures are great!

    Vanessa

  • Odpowiedź Ania Pachinkowa 7 kwietnia 2014 at 23:47

    Ja bardzo dziękuję za świetny wieczór 🙂 uwielbiam te spotkania w gabinecie przy kawie. Do następnego razu w takich nastrojach.

    • Odpowiedź Janka - po_sąsiedzku 8 kwietnia 2014 at 01:07

      I wspaniale, gdyby człowiek nie pożartował, to niekiedy by zwariował…
      Poza tym i zwierzaczki uwielbiają dobry nastrój opiekunów:)
      Aniu, gratuluję Ci domu tymczasowego u Pachinki 😛
      „W każdym razie Pachino, u której jest Ania, na pewno nie ma nigdy obniżonego nastroju ” Mam nadzieję, że okaże się stały 😛

    Napisz komentarz

    *