Z życia Azylu

Piątek (21.03.2014)

21 marca 2014

Repley był z nami od maja 2013 r. Kiedy trafił do Azylu miał kilka dni. Chociaż jego szanse wydawały się minimalne, przeżył i zawdzięczał to wspaniałej opiece Magdy. Niestety wczoraj odszedł.

Jego śmierć była nagła. Sekcja zwłok wykazała dużą ilość krwi w jamie brzusznej. Wszystko, włącznie z jelitami było bardzo przekrwione. Układ pokarmowy Repleya nie zdradzał żadnych innych nieprawidłowości – brak wzdęcia, zatoru, przeładowania żołądka. W ocenie doc przyczyną śmierci Repleya była najprawdopodobniej nadostra postać choroby wywołanej np. przez bakterie Escherichia coli.

DSC04714.JPG

Przez ostatnie tygodnie Repley przebywał w domu tymczasowym, w którym miał wspaniałą opiekę. Chociaż był bardzo płochliwy i czasami przewagę zyskiwały jego dzikie geny, Monika i Adrian zdobyli jego zaufanie i doskonale sobie z nim radzili. To wszystko nie powinno było trwać tak krótko…

Lebiodka jest bardzo dzielna. Naszym największym problemem jest jej oddech, ale niestety z tym będziemy jeszcze długo walczyć. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie jednak lepiej…Pocieszające jest to, że Lebiodka ma apetyt, co po takim zabiegu należy uznać za świetną wiadomość. Jej temp. ciała utrzymuje się na poziomie ok 40 st. Lebiodka otrzymuje regularnie leki obniżające temp. ciała.

DSC05687.JPG

Wiem, że widok Lebiodki jest dość przerażający, ale jeszcze przed zabiegiem Lebiodka nie wyglądała lepiej. W wyniku myxomatozy i innych infekcji bateryjnych, z którymi walczyła, nos Lebiodki został pochłonięty przez martwicę, a małżowiny nosowe były całkowicie zainfekowane ropą. U Lubczyka i Maggie martwica była tak inwazyjna jak u Lebiodki, ale mimo wszystko w ich przypadku nozdrza z czasem się oczyściły. Miejmy nadzieję, że Lubczyka minie ten zabieg.

* * *

Adams

Tak wygląda pełen relaks. Ludzie posprzątali i nakarmili, więc nadszedł czas na odpoczynek. Pozostaje nam tylko podziwiać.

DSC05672.JPG

Response code is 404

Duszek

Skradł serca wszystkich wolontariuszy i śmiem twierdzić, że każdego kto odwiedza Azyl! Jest po prostu niesamowity. Podchodzi do człowieka, wchodzi na kolana (dzisiaj bardzo chciał mi pomóc, kiedy obcinałam sierść Jodełce), cały czas szuka jedzenia i chociaż bywa bardzo nieporadny, jego urokowi nikt nie jest w stanie się oprzeć.

DSC05501.JPG DSC05504.JPG DSC05509.JPG

Response code is 404

Gąska

Bez zmian. Dużo się myje, je z apetytem. Wędruje po mieszkaniu – jak widać ostatnio jej ulubionym miejscem jest zabroniony pokój. Dobrze, że jest – mały wielki króliki.

DSC05674.JPG

Response code is 404

Response code is 404

 Jodełka

Wiem, że nie powinnam dotykać nożyczek, ale Jodełka mimo wszystko myśli chyba inaczej. Kiedy przycięłam jej sierść, zaczęła biegać po Azylu – do tej pory się nie poruszała, zaglądać w różne miejsca, a nawet położyła się z łapkami wyciągniętymi do tyłu. Jej wyniki krwi są dość dobre – najgorszy parametr to podwyższona kinaza kreatynowa. Największy problem w tej chwili stanowi jej mały apetyt i niewielka ilość bobków. Jak tylko Jodełka odzyska równowagę, czeka ją zabieg sterylizacji (martwi mnie jej powiększona macica) połączony z usunięciem zmian w wole oraz korektą zębów.

Odpowiadając na pytanie Marty z poprzedniego wpisu – moim zdaniem Jodełka faktycznie jest starszym królikiem…, ale ją trochę rozkręcimy.

DSC05618.JPG

Response code is 404

Karotka

Przez kilka tygodni walczyliśmy z uszkodzoną rogówką i sączącą się z oka ropą. Dzisiaj Karotka czuje się już znacznie lepiej.

DSC05640.JPG

Response code is 404

Keyen

Od długiego czasu czeka na nowy dom. Wkrótce zostanie wykastrowany i będzie w pełni gotowy do adopcji.

DSC05570.JPG DSC05591.JPG DSC05606.JPG

Response code is 404

Zuzia

Od kilku dni otrzymuje leki. W tej chwili jej stan jest stabilny. Nerki pracują.

DSC05529.JPG

Response code is 404

Dzisiaj do domu tymczasowego w Toruniu ku mojej ogromnej radości trafił Mniszek. Mniszek ma niesamowity charakter. W swojej klatce w Azylu nie zrobił jednego bobka poza kuwetę. Z uwagi na swój stan zdrowia wciąż wymaga stałej opieki weterynaryjnej, ale ostatnio i tak udało nam się przygasić jego katar, a teraz Mniszek mieszka 5 min. od doc (i ode mnie też). Luiza, dziękujemy!

Azyl opuściła również Porzeczka, która niestety nie zaprzyjaźniła się z Zuzią (ok, bądźmy szczerzy, Porzeczka nie lubi żadnej samicy poza sobą) i musiała wrócić do Azylu, jak widać nie na długo. Od dzisiaj Porzeczka rządzi w swoim DT u Moniki i Adriana.

12 komentarzy

  • Odpowiedź Agata 22 marca 2014 at 08:41

    Replay.. 🙁 kicaj za TM maluszku 🙁
    mam pytanie.. od kilku dni.. dlatego muszę tu i teraz.. niepokoję się o Kornicha, czy z nim wszystko OK? na zdjęciach występuje sam Duszek :>

    • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 22 marca 2014 at 09:39

      Z Kornichem ok ; ) Duszek przypomniał sobie ostatnio o stoliku i nie zabiera ze sobą Kornicha na wyprawy w poszukiwaniu jedzenia – Korniszon stacjonuje poniżej ; )

  • Odpowiedź Ania Marczewska 22 marca 2014 at 04:42

    Jestem pewna, ze Repley mial najszczesliwszy okres w zyciu odkad do Was dotarl. Przy takiej duzej ilosci bardzo trudnych przypadkow, czasami trudno uniknac smierci jakiegos krolisia. To, ze takie cuda jak Lebiodka czy Gaska maja szanse u Was, jest najwazniejsze!

  • Odpowiedź Vanessa H 22 marca 2014 at 02:57

    Poor Repley !! What a sweet guy and he reminded me of my own Chico! Death is so unfair… isn’t it??
    First little Wolf and now Repley… I know Magda must be sad as well. 🙁

    Poor baby Oregano!!! I’m so glad that in my area of the world we don’t have Myxomatosis. It’s a horrible, horrible disease. We also do not have in the US (at least on the East Coast) vaccines for it like they have in Australia since they introduced that disease to kill off the wild rabbit population. Horrible stuff. It’s only been seen a few times on the West Coast in California with wild rabbits. Not any domestic rabbits.

    I would almost think from Repley and Oregano it would be common to dose the rabbits over there with medicine every 3-6 months for Ecoli, myxomatosis, and what ever else as a preventative! I know I would if I lived over there with my 4 bunnies. My vet would think I was insane.

    Brownie is sooo cute (but contradiction in name, right? Is totall white but is called Brownie/ Brown? ) what a sweetheart. Carrot and Susan are doing better and that is great!

    Gaska looks like she is doing so much better and her fur and skin look like they have improved 100 percent in the past week or so! Ola and everyone is doing a great job!

    Vanessa

    • Odpowiedź John Schoen 22 marca 2014 at 12:53

      Google does not always translate the names very well, especially in languages where names are conjugated. Duszek actually means „ghost” or „little ghost”. That makes a lot more sense than Brownie. 🙂
      I also use Google translate to read this blog and sometimes Bing when the translation is confusing. It can help but Bing makes it even more confusing sometimes, then I ask a Polish friend for help.

      • Odpowiedź Vanessa H 23 marca 2014 at 01:24

        John,

        Hi there.. maybe I’ll ask you for help when I run into problems. Unfortunately, I don’t know Polish or have any Polish friends near by! 🙁 But I am very interested in what is going on here in their activities to help these poor mistreated rabbits! Thanks for posting and don’t be a stranger!
        Vanessa

  • Odpowiedź Dorota 21 marca 2014 at 23:50

    Żegnaj Repley.Kicaj szczęśliwy po zielonych łąkach za TM:( [*]

  • Odpowiedź KasiaDe 21 marca 2014 at 23:05

    Ola myślę, że Duszek nie chciał Tobie pomóc, tylko Jodełce :D:D:D

    • Odpowiedź Ola Azyl dla Królików 21 marca 2014 at 23:37

      Oj tam, nie mam pojęcia o czym mówisz : P ale Jodełka na pewno w nagrodę za dzisiejszą cierpliwość otrzyma wizytę u groomera ; )

      p.s. gdyby w tej chwili zważyć Gęś, to ważyłaby chyba 1,15 kg : ] Kolację zjadła z ogromnym apetytem i musiałam zakończyć nasz wieczorny rytuał w obawie przed przejedzeniem. Taka chwila jest jedną z najlepszych z Gęsią.

      • Odpowiedź Vanessa H 22 marca 2014 at 06:34

        🙂 for Gaska and Eating!

  • Odpowiedź Joac 21 marca 2014 at 23:05

    Bardzo mi przykro z powodu Repleya – maluszku, śpij słodko, cieszę się, że mogłam Cię poznać :*
    Widok Lebiodki rzeczywiście przeraża – czy może raczej chwyta za serce, biedusia. Trzymam kciuki za dziewuszkę!
    Jodełka jest prześmieszna po Twoim, Olu, strzyżeniu. Mam nadzieję, ze uda się ją wyprowadzić na prostą (to uwaga do zdrowia,nie do kunsztu fryzjerskiego 😛 )

  • Odpowiedź Janka - po_sąsiedzku 21 marca 2014 at 22:47

    Ech ….!, jeszcze dzisiaj pisałam na blogu tk o Repleyu :(((
    Cudem i wielkim wysiłkiem dane mu było szczęśliwe życie i tak nagle przerwane…
    Bardzo współczuję jego opiekunom.
    To dzięki Wam Repley mógł być w pełni domowym królikiem :*
    Olu, widzę, że trening czyni mistrza, bo Jodełka w nowej fryzurze wygląda ślicznie:) Sama też tak uważa, bo nabrała pewności siebie.
    Dzielna Lebiodka – kciuki trzymane!

  • Skomentuj Vanessa H Anuluj

    *