Fotograficznie, Z życia Azylu

Niedziela (2.03.2014)

2 marca 2014

Duszek i Korniszon

otrzymali nowe zadanie

DSC03097.JPG

i niech nikogo nie zwiedzie ich niewinny wygląd

sprawa jest poważna

Duszek i Korniszon sugerują, aby zapoznać się z zasadami akcji

BOBCOIN

1920119_603497179724536_1666445333_n.jpg

i wziąć w niej udział (chyba lepiej nie narazić się na ich gniew, prawda?!)

Dzisiaj Duszek i Kornich byli zadowoleni – zostali przekupieni niespodzianką – kulą smakulą z suszonym jabłkiem (za którą serdecznie dziękujemy), ale chcą więcej – zdecydowanie więcej. Taki to pazerny duet.

Response code is 404

Ja już dawno im uległam. Widok Duszka i Korniszona to naprawdę najlepszy antydepresant. Czas jednak oderwać od nich wzrok.

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić Soję, której historia niestety jest bardzo standardowa – w domu pojawiło się dziecko, a wraz z nim alergia/alergia i tak Soja trafiła do Azylu.

Soja jest bardzo płochliwa i zestresowana. Jutro czeka ją wizyta u doc.

DSC03078.JPG
Response code is 404

Najbliższy tydzień będzie na pewno bardzo pracowity. Przed nami zabiegi (nadszedł czas na Lebiodkę), kontrole (jutro do doc zabieram m.in. Gąskę, Karotkę, Kurt), badania krwi (u Dymki i Nagietka) i jak zawsze dużo emocji.

Gąska bez większych zmian, chociaż wydaje mi się, że wysięk z nosa jest bardziej wodnisty. Myślę, że w j. ustnej nadal utrzymuje się ropa i jutro będziemy musieli poszerzyć przetoki. Gąska coraz bardziej buntuje się podczas oczyszczania – jest zwinna i sprytna, ale póki co musi pogodzić się z tym, że ze mną nie ma dyskusji (przynajmniej na tej płaszczyźnie!)

Gąska w swojej rezydencji

DSC03201.JPG

I na zakończenie:

Pietrynka, chociaż wciąż nie lubi, gdy ktoś narusza jej prywatność w klatce, ale bardzo dobrze funkcjonuje z innymi królikami. Pietrynka wciąż czeka na swojego człowieka.

DSC03063.JPG DSC03140.JPG DSC03150.JPG

Response code is 404

Pachino, która wciąż czeka na swój dom – dom, w którym miałaby tak wspaniałą opiekę jak w swoim domu tymczasowym.

Myślę, że dzisiaj patrząc na zdjęcia Pachino, nikt nie zapytałby, dlaczego pozwoliliśmy jej żyć…

FOT7CE3.JPG FOT47C8.jpg FOT1D8B.jpg

Dzisiaj Azyl opuścił Przebiśnieg, który zamieszkał w Bydgoszczy i Oregano, który pojechał do domu tymczasowego w Olsztynie. Dziękujemy!

10 komentarzy

  • Odpowiedź Solvieg 3 marca 2014 at 18:59

    Mogła bym zrozumieć, że ktoś oddaje królika bo „coś tam bardzo poważnego” ale jednocześnie staje się jego wirtualnym opiekunem i partycypuje w kosztach utrzymania zwierzaka (wyjątkiem są sytuacje gdzie to tragiczna syt. materialna wymusza oddanie królika). A jak na razie to jest na zasadzie- muszę oddać, tak mi przykro itp. a po zniknięciu królika i wolontariuszy następuję natychmiastowa amnezja plus poczucie, że zrobili coś dobrego bo nie wywalili na śmietnik 😛 Nie mam zrozumienia dla takich ludzi.

  • Odpowiedź McDimples 3 marca 2014 at 11:06

    http://kwejk.pl/obrazek/1942837 🙂
    tak z poczuciem humoru :p

  • Odpowiedź Joac 3 marca 2014 at 08:35

    Czyli Soja to ta królinka od uczulonego noworodka, hehe? Ech, chyba lepiej, że trafi do lepszego domu, zasługuje na to 🙂
    Widzę, że Gąska ma międzynarodowych wielbicieli, jak fajnie! 😀
    Bobcoiny mnie zabiły, co za pomysł 😀

    Czy DT Pachino to DT czy „DT”? 😉

  • Odpowiedź Vanessa H 3 marca 2014 at 06:22

    If they have allergies, they can always take medicine like in the US there is Zyrtec for allergies and animal allergies that one can buy over the counter! I think that is garbage to say I have a child now, so my pets have to go. How irresponsible!!

    Pachino is a sweetie. How cute the pictures are!!!! Pietrynka has very pretty colors!

    Gaska’s Critical Care arrived in Warsaw today! 🙂 Soon it will be there, I hope!!!

  • Odpowiedź ing 2 marca 2014 at 22:50

    No prosze maluch ze smokiem w buzi i krolik a alergii nie ma
    Mozna? Mozna! Tylko trzeba chciec.

    Odnosze wrazenie ze niektorzy rodzice wiedza o alergi dziecka zanim zdazy sie ono urodzic.

    • Odpowiedź Janka - po_sąsiedzku 2 marca 2014 at 23:15

      Jeśli zwerzęciu wyznacza się rolę substytutu dziecka to i tak jest nienormalne, że w momencie pojawienia się oczekiwanego juniora zwierzę nie znaczy nic.Zero więzi emocjonalnej, zero poczucia odpowiedzialności.
      Nie chodzi mi o konkretny przypadek, ale o ilość sytuacji – pojawia sie dziecko – znika zwierzę 🙁
      Na pewno bywają sytuacje gdy zdrowie dziecka wyklucza obecność futrzaka, ale ile one ztanowią %?
      Nie słyszałam aby ktoś chciał oddać dziecko, bo urodziło się bardziej udane, kochane i oczekiwane 😉
      U mnie córkę powitała sunia i pierwsze słowa córki były nie tata mama, ale Miełka 😛
      No i sytuacja odwrotna zaczęły dołączać nastepne – kotka, króliczka.
      Zarówno córka jak i ja jak miałyśmy tak mamy tzw nieswoistą alergię – czy ze zwierzakami czy bez nich
      P.S. Ok, zwierzę nie może być w domu, ale tak z ciekawości zapytam – ile osób oddajacych z tej przyczyny do Azylu dalej czuło odpowiedzialność w stosunku do oddanego – konkretnie łożyło na jego utrzymanie? To nie grozi alergią

      • Odpowiedź Asia 3 marca 2014 at 18:25

        Janka zgadzam się z Tobą w 100%. Bardzo ciekawa jest ta zależność, że jak się pojawia dziecko od razu ma alergię na zwierzaki … modelowo wręcz. Poza tym, że alergię na króliki ma znikomy procent społeczeństwa a najczęściej alergenami jest siano i jego domieszki. Ludzie mający uczulenie na pyłki traw i cierpiący przy sianokosach i ścinaniu traw mają właśnie na to uczulenie nie na króliki. I faktycznie chciałabym wiedzieć ile z tych osób oddających swoje zwierzaki może nie tyle je nadal finansuje co zwyczaje interesuje ich dalszym losem ??? założę się, że na 10 takich osób góra 1 jest ciekawa i utrzymuje kontakt co się dzieje z jej zwierzakiem. Raczej pozostali chcą się pozbyć bo mają „nowy” nabytek. To jest smutne, przykre i kompletnie nie odpowiedzialne podobnie jak to gdy się dziecku zwierzę znudzi i się je oddaje.

        Wiadomo, że lepiej w sumie, że oddają niż żeby miały niechciane kończyć na śmietniku albo na talerzu nie daj Boże ale i tak mnie to wciąż tak samo bulwersuje. Sama mam zwierzaki od dziecka. Zaczynałam jako mała dziewczynka od chomików, potem świnka morska, potem pies i teraz króliki już jako dorosła baba ale do głowy mi nie przyszło nigdy żadnego zwierzaka oddać ani uśpić bo zachorował. Z chomikiem też biegałam do lekarza na zastrzyki gdzie wszyscy wokoło stukali się głowę, że po co i tak zdechnie. I faktycznie nie pomogły ale ja wierzyłam, że leczę i pomagam.

        Aż mi się ciśnienie podniosło ale dobrze, że nie tylko mnie wkurza taka ludzka bezmyślność i zakłamanie bo z tymi alergiami to po prostu bujda w sporym procencie.

  • Odpowiedź Janka - po_sąsiedzku 2 marca 2014 at 22:34

    A jak miewa się Dalia?
    Czy Pesteczka po zabiegu czuje się dobrze?

  • Napisz komentarz

    *